Poleciałam w kosmos w 2025 roku

Podsumowanie 2025 roku

Serlfie R.A. Ciężka. Kobieta w czarnej puchatej czapce trzyma dziennik z kotem łapiącym gwiazdkę i napisem 2025 Podsumowanie na okładce

To już siódme podsumowanie roku na tym blogu <inne znajdziecie w tej zakładce>. Niesamowite jak ten czas leci. Ten rok był... Kurcze, nie wiem, jak go określić. Zmienił całe moje życie, to było jak lot w kosmos. Czasem nie było łatwo, taka podróż czasem wiąże się z wieloma trudnościami, musiałam sporo za sobą zostawić, czasem myślałam, że brakuje mi tlenu. A teraz jestem tu w 2026 roku i patrzę na to wszytko z dystansem. W końcu chyba mogę... Podsumować. Tylko od czego zacząć? Może lekko, od ukochanych wyjazdów. 

Miejsca odwiedzone w 2025 roku 

Większości nie zdążyłam opisać, niedawno zamknęłam 2024 rok w moich wpisach, możecie więc potraktować to podsumowanie jako zapowiedź kolejnych opowieści. 

 

Kolaż zdjęć Katowice. Kolejno na zdjęciach: 1. Ja (R.A. Ciężka) w symulatorze lotów w kosmos w planetarium w Katowicach. 2. Ja na tarasie widokowym Archikatedry Chrystusa Króla. 3. Targi kwiatów w Centrum Kongresowym. 4. Ja w kawiarni 9 i 3/4. 5. Cień pary na chodniku
1. Katowice — już w 2024 roku i przez połowę 2025 były dla mnie jak drugi dom. Odwiedziłam je wiele razy, spędziłam tu dużo czasu. Udało mi się zwiedzić niektóre zakątki miasta i przeżyć niezwykłe chwile. O planetarium już pisałam, ponownie też odwiedzałam Potterowe kawiarnie. Do nadronienia mam jeszcze kilka miejsc i fajnych wydarzeń, więc czekajcie cierpliwie. 

Tutaj też muszę podziękować Horizonic za przytulną kryjówkę i towarzystwo oraz Crouschynce za miłe spotkanie.

Trzy zdjęcia z koncertu Papa Roach w Warszawie

2. Warszawa — tutaj pojawiłam się tylko raz i tylko na chwilę, by doskonale się bawić na koncercie Papa Roach.

Trzy zdjecia z Paganfest w Krakowie. Na jednym ogromna dmuchana kaczka na scenie

3. Kraków — kolejne miasto, do którego przywitałam tylko na koncertowanie a dokładniej Paganfest.

Kolaż zdjęć z Gór opawskich. Na pierwszym zdjęciu ja (R.A. Ciężka) zaglądam przez dziurę w ruinach. Na drugim złączone ręce przed znakiem drogowym ścieżki dla pieszych i rowerzystów. Na trzecim wieża na Kopie Biskupiej. Na czwartym grota w lesie niedaleko Gwarkowa Perć.

4.  Prudnik, Jarnołtówek i Góry Opawskie

Prudnik moje powiatowe miasto, które w tym roku wyjątkowo udało mi się poznać dokładniej. Nie zachwyca wyglądem, czasem wręcz smuci, a jednak jest w nim coś ciekawego. Najważniejsze, że można z niego pieszo iść w górki... aż do Czech. Bywałam też tu często w PUP-ie ;p.

Z Jarnołtówka również wyruszało się w Góry Opawskie, na Biskupią Kopę  i mniejsze górki. Idealne na malutkie wycieczki. 

Kolaż zdjęć Moszna zamek i pole

5. Moszna — kolejna miejscowość blisko mojego miejsca zamieszkania. Bajkowy zamek chyba wszyscy znają? Byłam tam wiele razy. W tym roku jednak, robiąc łącznie 30 km, wybrałam się pieszo. Podobnie zresztą jak do Czech. Dodam jeszcze, że panował niesamowity upał. Na takie wyprawy można się porywać tylko w odpowiednim towarzystwie. 

Kolaż zdjęć Karpacz. Ja (R.A. Ciężka) Śnieżka, Skalny stół, Kozie Skały

6. Karpacz. Jedyny dłuższy wyjazd, na jaki mogłam sobie pozwolić w tym roku. Potrzebowałam odpocząć psychicznie, a najlepsze do tego zawsze są góry. Miejsce, do którego dało się dojechać pociągiem. Czas  spędzony na długich spacerach. Chodzenie na zakupy drogą na skróty przez Śnieżkę i inne przygody jeszcze opiszę.

Kolaż zdjęć, ja (R.A. Ciężka z pieskiem rasy shih tzu)

7. Mińsk Mazowiecki — tu byłam dwa razy w odwiedziny u rodziny chłopaka. Raz jako stacja przystankowa na koncert Papa Roach w Warszawie, a drugi raz wyjątkowy, bo był z nami kot. Miał (miau) swoją przygodę życia. Choć piesek bardzo tego chciał, nie zostali przyjaciółmi.  

Tym razem nie był to czas na zwiedzanie, ale uroki tego miasta opisywałam wcześniej <tutaj>

Kolaż zdjęć: Jezioro Turawskie, nogi zanużone w zielonej wodzie, szyszki i kamyki zebrane na plaży

8. Jezioro Turawskie — mała wycieczka i choć trafiliśmy na wodę niezdatną do kąpieli, to miło spędziliśmy czas, spacerując wzdłuż jeziora. 

Kolaż zdjęć, ja (R.A. Ciężka) w ogrodach Kapias

9. Ogrody Kapias — Dziękuję Aguś za polecenie tego miejsca, bo z Twojego bloga właśnie się o nim dowiedziałam. Jest przepiękne. Dziękuję również Crouschynce, że wspólnie z nami się tam wybrała. Więcej o tym miejscu napiszę, mam też ogromną ochotę wybrać się tam ponownie, gdyż nie jest daleko. 

Kolaż zdjęć Opawa

10. Opawa — Kolejna wycieczka z Crouschynca i Horizonic tym razem do Czech. Piękne miasto i straszące rzeźby, które jeszcze przyjdzie mi opisać.

Kolaż zdjęć Zoo Opole papuga, liżące się lwy, żyrafa i goryl

11. Opole — No jeszcze jednak wycieczka. CrouschyncaHorizonic i ja kochamy zwierzęta, więc koniecznie musieliśmy się wybrać do zoo. Miejsce odwiedzane przeze mnie tyle razy a jeszcze o nim nie pisałam :). 

Kolaż zdjęć Krnov (Karniów)

12. Karniów — Kolejna wycieczka do Czech i piękne kolorowe miasto. 

Kolaż zdjęć Wrocław

13. Wrocław — Wspaniale było tutaj wrócić. Znowu odwiedziłam kolorowe podwórka, o których już pisałam oraz kilka ciekawych i "kiepskich" ;) miejsc. O wszystkim przyjdzie czas opowiedzieć. 


Bożonarodzeniowe szopki w Krapkowicach14 Krapkowice — Najkrótsza wycieczka, o której nie będzie osobnego posta. Pojechaliśmy tylko zobaczyć najładniej ustrojony dom w Krapkowicach na święta. Pamiętam jak była parę lat temu i naprawdę robił wrażenie. W tym roku przepiękna ręcznie wykonana wystawka ozdób świątecznych i piękna oświetlenia pojawiły się po raz ostatni. Nie było już ich tak dużo, to w sumie nie problem, bo i tak były piękne, ale przytłoczył nas tłum ludzi, przez który ciężko było się przeciskać, więc ciężko było zrobić zdjęcia. 

Głógówek i Pałac Rozkochów w kolażu zdjęć

15. Głogówek i Rozkochów — tu właściwie nie wycieczka, bo moje miasteczko i wioska tuż obok. Teraz wyjątkowo muszę je wymienić. W tym roku poznałam Głogówek na nowo. Mając odpowiednie towarzystwo, poznałam wszystkie ścieżki i uliczki, choć mieszkając tu tak długo, mam wszystko w małym paluszku. Okazało się, że gdzieś za krzakami kryje się nieznana mi ścieżka, a pola czasem prowadzą bardzo daleko. Nudne już widoczne codziennie budynki nagle mają wyjątkowo ciekawą architekturę. Zwiedziłam swoje miasto na nowo. 

Kolejnym powodem, by wspomnieć o tym miasteczku, było obchodzone 800-lecie, koncerty. Uczestniczyłam też w kinie plenerowym, gdzie puścili komedię, na której nie mogłam przestać się śmiać. Wspaniałe były również dożynki. A w Rozkochowie byłam oczywiście na Rock am Palast

 

Wyjazdy były albo krótkie, często jednodniowe, blisko mojego miejsca zamieszkania. Wydarzenia tego roku nie pozwoliły mi na zagraniczną wycieczkę, choć miałam taką w planach. Jednak kompletnie się tym nie przejmuję. Pozwoliło mi to naprawdę odkryć cuda moich okolić, nawet własnego miasta na nowo. Dużo spacerów, po wiele kilometrów. Przejdźmy jednak do tego, co działo się poza wycieczkami. 

Wydarzenia 2025 roku (albo po prostu moje prywatne wypociny)

Niby ciągle jestem Ciężka, bo nie zmieniłam nazwiska, a jednak lżejsza. W tym roku mąż się wyprowadził. Dopełniliśmy też formalności zamknięcia naszego związku. Nie było rozprawy, wszytko załatwiło się przez sąd drogą listową. To świetne udogodnienie w tych czasach i bardzo nam wszystko ułatwiło. 

Zaczęłam wszystko od nowa. Poszukiwania pracy, chodzenie na rozmowy o staże, z których nic nie wynikał, bieganie do Urzędu Pracy. Przez jakiś czas nie miałam internetu, brak prawka i samochodu utrudniał niektóre rzeczy. Ogarniałam porządki w domu i porządki w sobie. Nie byłam załamana samym rozstaniem, ono nastąpiło dużo wcześniej, moje serce już należało do kogoś innego. Jednak zdałam sobie sprawę, z iloma rzeczami sobie nie radzę, jak bardzo słaba jestem. Kiedy mój partner się do mnie przeprowadził, zaczęliśmy wszystko budować razem, za co jestem mu ogromnie wdzięczna. Z nim też byłam na większości tych wspaniałych wyjazdów, z nim przemierzałam dziesiątki kilometrów pieszo, w tym Rossmanowy bieg, z którego kupon oddaliśmy moim siostrom, a sami w nagrodę zrobiliśmy kolejne 10 km. 

Ten rok to też wyrzucanie z domu wielu niepotrzebnych rzeczy, niesamowite ile się tego potrafi nazbierać. Nastąpiła reorganizacja wszystkich szafek, wyganianie pająków olbrzymów z garażu, ratowanie zalanej łazienki. Coś jeszcze? Awaria ogrzewania w zimie w sumie okazała się niegroźna dzięki ociepleniu bloku :). Kot możliwe, że przez nadmiar stresu też miał kłopoty zdrowotne i potrzebował wizyt u weterynarza, koszta, problemy z dojazdami. Na szczęście już z nim wszystko dobrze. Pod koniec roku zmarła moja ciocia, stanowczo za wcześnie i wycierpiawszy dużo przez chorobę. 

W tym roku też zraniłam niektóre osoby. Słowa nie chciałam, choć prawdziwe, nie mają tutaj dużego znaczenia, bo nie potrafiłam inaczej. Wszystko w moim życiu miało znaczenie, każda relacja, każda znajomość. Zawsze chciałam być dla innych, potem zaczęłam myśleć o sobie, czasem byłam złym człowiekiem. 
 
Próbuję coś naprawić w sobie. Dzięki partnerowi zapisałam się w końcu ponownie do psychiatry. Może tym razem coś z tego wyjdzie. Próbuję się czegoś uczyć, mam nadzieję podjąć jeszcze jakąś sensowną pracę. Nadal szyję, nadal piszę. Mam pomysł na coś nowego, ale ~patrz pytanie trzecie~. Czasem ciągle jestem pogubiona, ale szczęśliwa. Czuję, że jestem tu, gdzie powinnam.  

Przeczytane w 2025

Na koniec szybkie podsumowanie.  Udało mi się przeczytać 39 pozycji. Czyli malutko dla wyjadaczy książkowych i cholernie dużo dla przeciętnego Polaka :P. W tym 9 e-booków i 10 książek z Wattpad. Co prawda trafiłam tam na parę perełek, ale w tym roku odpuszczam sobie czytanie tego portalu. 

Co mnie zaskoczyło, obejrzałam w tym roku 92 filmy. Dla mnie to bardzo dużo. Często liczba książek była większa. Nałożyło się tu kilka przyczyn. Dużo się działo i łatwiej mi się było skupić na filmie niż na książce, do bloga zaczęłam dodawać tematycznie po kilka filmów, miałam też z kim oglądać czasem na żywo, a czasem zdalnie :). Nie będę jednak wypisywała wszystkich pozycji, bo mi się nie chce :P. Na pewno będą pojawiać się stopniowo w postach.   


Pytania

1. Wasze najlepsze wydarzenie 2025 roku?
2. Nie zerkajcie na mapę, nie oszukujcie. Czy ktoś wie, gdzie leży Głogówek? :P
3. To już nie jest pytanie, to będzie groźba, jak nie sprzedam obecnego nakładu swoich książek w tym roku, to więcej nie piszę ;p.  Kto jeszcze nie ma w swojej biblioteczce Seksty i Szeptymy niech się nie tłumaczy, tylko wie, co ma robić :). 
4. Wychodzi na to, że uda mi się dziś publikować, więc pytanie jeszcze jedno: Co jest lepsze tłusty czwartek czy walentynki? Ja i mój czarny kot głosujemy na piątek 13-stego :P.  

 

Komentarze

  1. Bardzo dojrzałe i szczere podsumowanie. Czasem taki „lot w kosmos” i przewietrzenie życia jest potrzebne, żeby na nowo poukładać priorytety. Dobrze czytać, że mimo trudności czujesz się teraz we właściwym miejscu. Gratuluję ci tej odwagi w budowaniu wszystkiego od nowa i trzymam kciuki za dalsze plany, nie tylko te pisarskie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem szczęśliwa, ze poznałaś to miejsce z mojego bloga i my też musimy kiedys gdzies razem pojechać.🤗Powiem Ci ze czekam na te posty z wypraw. Bylas w wielu miejscach, a Twa wdzięczność, za te chwile jest piękna. To odwaga kochana, głośno mówić., że chodzisz do psychiatry, ze nie zawsze byłaś dobra. Też miałam czas, kiedy musiałam wybrać siebie, wywalic z życia pewne istoty, inaczej sama bym upadła... Rok Twój był trudny, jednocześnie stał sie początkiem nowego. Ja tylko widzę Wasze cienie, dłonie splecione i kibicuję Wam na całego. Budowanie nowego może zająć lata, tak jest u mnie. Jednak powiem Ci, ze samo budowanie, nawet, jakby sie udać nie chce i tak jest fajne...może dlatego, ze takie bardziej z serca, może dlatego, ze postawiło sie na siebie...moze słuchamy siebie wyraźniej. Mam nadzieję, ze znajdziesz pracę taką fajna, bys miała siły do tworzenia. Ja Ci kibicuję i wierze jakos tak na maksa. Ciesze się, ze jesteś, bardzo. 💞

    OdpowiedzUsuń
  3. Ps. Polecam książki tej Pani zacnej, są naprawdę unikalne. Proszę wspierać prawdziwych artystów. To nie groźba...chyba.😆😜

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty