środa, 19 czerwca 2024

Legenda o czarownicy polującej na niedźwiedzia z kitą w Świętokrzyskiej Chorwacji

W Kielcach to nic nie ma — słyszałam wiele razy. Może w okolicy są miejsca warte zobaczenia, ale wybierać się do samych Kielc bez samochodu mając zamiar poruszać się tylko w obrębie miasta... Czy mogą się na to pisać osoby, które wolą otoczenie przyrody od zgiełku miast? Osoby, które znają Kielce trochę lepiej, potwierdzą, że tak. Inni pewnie wezmą mnie za czarownicę, która wyczarowała jakieś skały, klify, góry, jeziora w centrum  miasta. 

No dobrze, może i jestem czarownicą, ale to nie moja zasługa, Kilce po prostu są piękne <3. 

Dzik symbol Kielc, legendę o nim można przeczytać na tablicach rozstawionych wokół pomnika. Z czym Wam się kojarzy to zwierzę? Z dzikością jak sama nazwa wskazuje. Z odwagą, bo kto się odważy stanąć oko w oko z dzikiem, zamiast uciekać na drzewo, a może to nie odwaga, tylko głupota. 

Nasza legenda będzie o przełamywaniu strachu (czyli odwadze albo głupocie) i poszukiwaniu dziczy w mieście. Zamiast dzika był jednak niedźwiedź albo...  Ach dojdę jeszcze do tego. 


Pomijamy wszystkie muzea, może innym razem, ale na razie nas to nie interesuje. Zatrzymajmy się jednak przy Źródełku Biruty z rzeźbą Przysięgi Miłości. Myślę, że zarówno obietnica wiecznej miłości jak i napicie się wody z tego niezbyt czystego źródełka wymaga wielkiej odwagi (albo głupoty). Może lepiej chodźmy dalej.

Na naszej trasie wybieramy parki i skwery, by w miłym dla oka otoczeniu kierować swoje kroki w stronę Kadzielni. 

 

 1. Powiało dziczą w mieście, czyli Rezerwat Przyrody Kadzielnia.

 

Już u wejścia czeka nas wzniesienie do pokonania, by na szczecie zatrzymać się na chwilę przy Kamiennym Kręgu Pamięci Ofiar Katynia. Kamienie, które wołają, by się przy nich zatrzymać...

Znacie powiedzenie: Wieje jak w Kieleckiem? Poczuliśmy na własnej skórze, skąd się wzięło, idąc tą drogą. Tego dnia a było to w połowie kwietnia, słońce grzało, a jednocześnie wiatr co chwilę zmieniał odczucie temperatury. Nie zdziwcie się więc, że kurtka i szalik pojawiać się będzie i znikać na zdjęciach.

Ukazał nam się widok na piękny Rezerwat Przyrody Kadzielnia. Takie cuda w środku miasta. Można spacerować górą, dołem, a nawet przejechać się tyrolką nad. Aż tacy odważni nie jesteśmy. Wejść w jaskinie po (nie wiedzieliśmy, że trzeba się zgłosić wcześniej) no i wdrapać się na górę, co zrobiliśmy, ale to za chwilę.

Na terenie Kadzielni znajduje się Amfiteatr i rzucający się w oczy z daleka wielki Pomnik Bojowników o Wyzwolenie Narodowe na wzniesieniu.

Spod pomnika można podziwiać również piękne widoki

Zapraszam jeszcze na zdjęciowy spacer po tym pięknym krajobrazowym parku.



Na jednej ze skał można zobaczyć wielkie Tablice Mojżeszowe.


Trzeba zdobywać szczyty. Nawet takie malutkie :3






Widzicie tę jaskinię na szczycie? Trzeba się tam koniecznie dostać. Na szczęście nie trzeba wspinać się po tych skałach. Od drugiej strony jest całkiem w porządku wejście. 

Do jaskini, czy raczej do dziury była kolejka, więc mała sesja. Pozowanie zupełnie przypadkowe, poprawiałam włosy xD.

Wejście do nory bardzo kolorowe. No cóż, niektórzy po prostu muszą zaznaczyć swoja obecność, ale nie mogliby namalować, chociaż coś ładnego?

 
Widoki z dziury: 


 2. Chorwacja w Kielcach, czyli Rezerwat Skalny Ślichowice

Po małej przerwie obiadowej, kiedy to zeżarłam nie tylko swoją porcję, wyruszyliśmy w jeszcze jedno miejsce. Od razu mówię, że zdjęcia nie oddają tego jak tam pięknie. Choć trochę się pośmialiśmy, bo wysłaliśmy koleżance jedno zdjęcie z tego miejsca (akurat tego zdjęcia nie zamieszczę, bo na bloga wstawiam tylko swojego ryjka) i podpisaliśmy pozdrowienia z Chorwacji... Uwierzyła xD

Także, po co jechać do Chorwacji wybierzcie się do Kielc...

Tą drogą przebiega ewolucja, właśnie tu wychodzimy z wody, by stać się ssakami lądowymi...


Oczywiście można też w druga stronę, zejść sobie i posiedzieć nad wodą. O ile już  nie siedzi tam sporo ludzi.



Można też sobie klapnąć na uboczu. (Albo nie można, bo poza barierką. Zaczynamy powoli przygodę z odwagą i głupotą?)




Taki mały zakątek w Kielcach a jest naprawdę pięknie, woda ma cudowny kolor, otoczona wysokimi skałami. Warto wybrać się na mały spacerek i obejść wszystko dookoła. Pogoda bardzo dopisywała, co widać po niektórych prześwietlonych zdjęciach. Za to na żywo obijające się słoneczko dawało piękny efekt.


3. Do odważnych świat należy, czyli Rezerwat Przyrody Wietrznia

Ostatni punkt programu już przeszedł na następny dzień. Oczywiście znów po drodze zahaczamy o parki, tym razem mijając Znaki Zodiaku. Oczywiście czarownica musiała się zatrzymać przy dwóch. 

 
Urodziłam się pod niewłaściwym znakiem. Nie chodzi o to, że obrażam się kiedy ktoś mówi do mnie: ty baranie. Czasem tak grzeszę inteligencją, że to nawet pasuje. Jednak w wielu horoskopach ciągle sprawdza mi się wszystko, co zostało przypisane rybom. Właściwie to miałam urodzić się wcześniej. Jestem rybką, która zaspała i zrobili z niej barana :).
 

Wietrznia jest chyba najbardziej dzikim z pokazanych tu dotąd miejsc. Nazwie też się nie dziwimy, bo tutaj wiało najbardziej. Czarownica musiała mocno trzymać swój kapelusz.


 
- Jest pięknie prawda? Aż pachnie przygodą!
- Chyba śmierdzi...
- A to za chwilę...

 

Zaraz wypatrzyłam sobie taką ścieżeczkę i oczywiście musiałam tam wejść. Kolega wszedł razem ze mną i przez jakiś czas mocno tego żałował. Musiał pokonać lęk wysokości idąc koło przepaści, kiedy wiatr tutaj naprawdę pokazał, co potrafi. On pokazał odwagę, a ja swoją głupotkę skacząc sobie jak ten baran po skałkach. Hmm może ten znak zodiaku miał jednak sens. 

Jesteśmy nieustraszonymi podróżnikami, więc widząc tak pięknie przygotowane dla turystów ścieżki... Musieliśmy z nich zejść i wejść nie wiadomo gdzie i po co w pole.

Z daleka widać jakieś duże zwierze. 
- Co to jest. Kurde wygląda jak niedźwiedź, tutaj są niedźwiedzie?
- To ma ogon. 
- Niedźwiedź z kitą!

Co robimy? Oczywiście idziemy na poszukiwanie niedźwiedzia z kitą, który uciekł gdzieś w krzaki. A tak takie ładne miejsca, niestety znów zdjęcie popsuło efekt. 

Zamiast niedźwiedzia zobaczyliśmy jakieś biegające dziecko. Tu już nas odwaga dzielnych podróżników opuściła i schowaliśmy się w zaroślach.

Ktoś tu grube imprezy urządzał i spoko, życie jest po to, żeby się bawić i korzystać, ale można by tak posprzątać po sobie. Tutaj też zaśmierdziało przygodą, w którą udało się wdepnąć. Podejrzewamy, że to nie niedźwiedź zostawił tę niespodziankę...

Wróćmy jednak na główną trasę (o ile trafimy) i popodziwiajmy piękne widoki. 




Ale do krawędzi to już sobie sama podchodź :P.






 
I ostatni raz przystańmy, by poczuć wiatr we włosach (których potem nie umiałam rozczesać) i w spódniczce (bo nie spodziewałam się takiej dziczy w mieście). W Kielcach jest pięknie. Jeszcze tam wrócimy, bo nie odwiedziliśmy wszystkich miejsc, które mogą nas zaskoczyć.


Myślę, że bohaterowie Seksty również doceniliby te miejsca. Zapraszam serdecznie do przeczytania. Tutaj znajdziecie kilka pierwszych rozdziałów. 

Zapraszam także na Pracownię Kotołaka.

Seksta

Jeśli jesteś zainteresowany wersją papierową napisz do mnie na raciezka@gmail.com

nakanapie