I tak nikt Ci nie uwierzy - czyli mała dawka psychologicznych strachów
Cześć Kochani!
Jak Wam mijają upalne dni? Ostatnio dużo miałam na głowie, przez co odwoływane były kolejne wyjazdy, które mogłyby mi pomóc się zresetować. Teraz w końcu się uda (obym nie wykrakała :P) i za tydzień znikam na tydzień. Posty ostatnio wstawiam raz góra dwa razy w miesiącu, więc pewnie nawet nie zauważycie xD. Jednak, że czasu ostatnio nie mam, to wrzucę zaległą recenzję książki, której szkoda byłoby pominąć na blogu. A do tego garść filmów.
Szpitale, szczególnie psychiatryczne, ale nie tylko i ośrodki opieki, choć są miejscami, gdzie powinno się nieść pomoc ludziom, często pobudzają tę ciemną stronę wyobraźni. Nic dziwnego, że bywają miejscem akcji różnych horrorów. Często o psychologicznym zabarwieniu. Jeszcze jak dodamy do tego ludzi chorych psychicznie, starszych, upośledzonych, którym nikt nie uwierzy, atmosfera jest gotowa. Podobny wątek poruszałam już na blogu dwa razy <Szpital psychiatryczny, w którym...> i <Zwariowałam, czy świat zwariował?>. Zapomniałam jednak (o jak mogłam!) o STRYCHNICY!
Marek Zychla "Strychnica"
Przenosimy się do odludnego miejsca gdzieś w Irlandii, gdzie w starym zabytkowym budynku została otwarta placówka opiekuńczo wychowawcza. Mieszkający w niej niepełnosprawni intelektualnie bohaterowie z jednej strony sprawiają mnóstwo problemów, z drugiej potrafią chwycić za serce swoim charakterem i stylem bycia.
Do placówki przybywają wolontariusze z różnych części świata. Wśród nich Polak Bartek, który dość szybko nawiązuje dobry kontakt z najtrudniejszym, przez częste wybuchy agresji, fanem różnorodnych powieści i filmów — Johnem. Nie wie, że jego pobyt w tym miejscu wkrótce również zacznie przypominać fantastyczną, a zarazem mroczną opowieść.
To, że rezydenci miewają swoje urojenia i przyzwyczajenia, nikogo nie dziwi. Czasem trzeba się mocno poświęcić, żeby nie doprowadzić do ataku złości przez pominięcie jakiegoś rytuału. Najważniejsze, żeby nie wnosić do placówki niczego czerwonego. Czerwień, jak się okazuje, nie jest po prostu znienawidzonym przez mieszkańców kolorem. Bartek jako pierwszy postanawia porządnie wysłuchać swoich podopiecznych.
Osoby z niepełnosprawnościami są jak wojownicy, którzy muszą walczyć całe życie. Jednak czy w tym przypadku to tylko metafora? Jestem pod wrażeniem tak świetnie wykreowanych postaci. Każdy bohater jest nietuzinkowy, ze wspaniale nakreślonym charakterem i przeszłością. Dużo osób mierzy się z zaburzeniami, czy niepełnosprawnościami pokazując różne oblicza takiego niełatwego życia. Postacie raz budzą sympatię, innym razem nieufność, ze wszystkimi jednak można poczuć naprawdę dużą więź. W tej obyczajowej części książka porusza wiele ważnych tematów, powoli wprowadzając nas w fabułę, która im dalej brniemy w książkę, tym robi się coraz bardziej niepokojąca.
Możliwe, że fani horrorów mogą jednak poczuć się tutaj lekko zawiedzeni. Mimo mrocznego klimatu, który stopniowo buduje napięcie od początku, nie jest to horror. Charaktery postaci, przemyślenia, dialogi przesiąknięte czarnym humorem, groteskowe wydarzenia, to napięcie rozluźniają. Czy jest to złe? Moim zdaniem absolutnie nie. Wchodzimy w to jak w złowrogi taniec ze śmiercią. Której rola jest tu bardzo ważna. Trafiamy na momenty z dreszczykiem, przy których czasem też się zaśmiejemy. Ciągle jesteśmy trzymani w niepewności. Próbujemy zrozumieć jaką zagadkę kryje w sobie placówka, czym okaże się tytułowa strychnica.
Do samego końca ciężko jest stwierdzić, komu tak naprawdę można zaufać? Książkę czyta się wyśmienicie i wprost trudno się od niej oderwać. W moim przypadku słucha, bo zdecydowałam się na audiobook. Mimo bardzo dobrego wykonania, które pozwoliło mi odpłynąć w treść, trochę żałuję, że nie wybrałam jednak wersji pisanej. Powodem tego była chęć wracania do niektórych fragmentów i zapisywania sobie pojawiających się w książce ciekawostek. Autor wręcz zasypuje nas zaczerpnięciami z różnych mitów i legend Irlandzkich. Wplata w opowieść niezwykłe i budzące trwogę postacie. Pojawi się także trochę historii, która ukazuje, że największymi potworami jednak są ludzie. Dużo motywów, do których chce się wrócić i dowiedzieć więcej. Tak naprawdę jedyną wadą tej książki jest właśnie fakt, że pozostawia ona straszny niedosyt.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
A jeśli jednak wolicie coś straszniejszego, wrzucam garść filmowych horrorów
Uśmiechnij się (2022)
Świetny horror gdzie masakra łączy się z podłożem psychologicznym. Pracująca w szpitalu psychiatrycznym Rose jest świadkiem bardzo dziwnego zachowania swojej pacjentki, która przy niej popełnia masakryczne samobójstwo. Lekarka, wkrótce zaczyna odczuwać dziwne objawy, przybliżone do tego, o czym opowiadała ofiara. Film porusza trudny temat traumy i straty. Świetnie nakreślona psychologiczna postawa głównej bohaterki sprawia, że odebrałam ten film jako coś więcej niż zwykły horror. Entuzjaści krwawych scenek jednak również najdą tu coś dla siebie. Wszystko dopina mocne zakończenie.
Uśmiechnij się 2 (2024)
Choć pojawią się nowi bohaterowie, mamy płynne przejście od wydarzeń z pierwszej części. Tym razem jednak na pierwszy plan wchodzi gwiazda muzyczna. Znowu mamy mocny wątek psychologiczny. Trochę bardziej oklepany, bo pokazujący presję bycia gwiazdą, oraz zmaganie się z traumą po stracie partnera. Pojawia się również poczucie winy. Myślę jednak, że został dobrze ukazany, tu również nie zabraknie makabryczności i groteskowości. Mogę powiedzieć, że jest jej nawet o wiele więcej niż w pierwszej części. Jednak nie uznałabym jej za lepszą. Historia przedstawiona w pierwszej podobała mi się znacznie bardziej, niemniej drugą też polecam.
Winchester. Dom duchów (2018)
Największym plusem tego filmu jest wykorzystanie prawdziwej historii domu Winchesterów, który to był faktycznie ciągle rozbudowywany, zyskując przy tym niezwykły wygląd. Rozbudowa miała chronić przed duchami osób poległych z broni stworzonej przez Winchesterów. Psycholog próbujący udowodnić, że zalecająca ciągła rozbudowę wdowa postradała zmysły, staje się jednak świadkiem niepokojących wydarzeń. Film straszy głównie jump scare'ami, ale już sam fakt, że został poruszony ciekawy motyw, daje mu duży plus. Można było jednak trochę lepiej podbudować napięcie, wrzucić w scenariusz więcej niepewności czy dziwne zjawiska nie są spowodowane uzależnieniem bohatera i chorobą psychiczną bohaterki.
Dwie minuty do piekła (2023)
Główna bohaterka otrzymuje w spadku po ojcu dom z bardzo nietypową lokatorką w piwnicy... Upiorna kobieta, która potrafi przywołać zmarłe osoby, przybrać ich postać i pozwolić bliskim na chwilę rozmowy. Wszystko ma jednak swoją cenę. Pomysł bardzo mi się podobał. Postać bardzo ciekawa, klimat starego budynku z dziurą w piwnicy też. Jednak chyba brakło mi czegoś, co budowałoby odpowiednie napięcie. Niektóre momenty filmu bardziej mnie bawiły, niż straszyły. Mimo to myślę, że w ramach rozrywki warto zobaczyć. Do tematyki dzisiejszego posta wpisuje się tylko miejscem z tajemnicą i psychologicznym motywem pogodzenia się ze śmiercią.
Evil or live (2017)
Hibiki Trafia do szkoły dla osób uzależnionych od internetu. Brak dostępu do komputerów i telefonów w tej placówce okazuje się najmniejszym problemem. Anime, które na początku porzuciłam po pierwszych odcinkach, ale dałam drugą szansę. Przypisywane jest do gatunku horror, a horrorem jest tu po prostu brutalność. Nie jakaś wymyślna. Uczniowie po prostu są brutalnie okładani za każdy przejaw nieposłuszeństwa, słabości oraz ot, tak dla przypomnienia. Główny bohater pod opieką jednego z lepiej ustawionych uczniów uczy się jak przetrwać w tych warunkach. Nie ogląda się tego przyjemnie. W dalszych odcinkach wszystko nabiera trochę więcej sensu i nawet robi się ciekawie. Jednak motyw ciągle nie jest mocno oryginalny i chyba spodziewałam się czegoś więcej. Brakło mi to lepiej poruszonego problemu uzależnienia, może trochę lepiej zbudowanych postaci.
Dziękuję Crouschynca za obejrzenie ze mną niektórych z tych filmów.
Przypominam, że w moich książkach również znajdziecie motyw osób nieco innych, często niezrozumianych i sporo psychologicznych treści, choć nie w horrorowym klimacie.
Zapraszam także na nowy post w Pracowni Kotołaka.


Jak dobrze, że jesteś. Dzisiaj zajrzałam tutaj ot tak, już trochę bez wiary, że coś nowego przeczytam. Bo przecież wakacje, upały... Ale jesteś i to z jakim ciekawym, długim postem.
OdpowiedzUsuńCzasem lubię psychologiczne strachy. Nie pamiętam jednak, kiedy ostatnio taki oglądałam lub czytałam.
Udanego wyjazdu życzę. Ja muszę czekać do września
Pozdrawiam serdecznie z moich zielonych opowieści
I wzajemnie cieszę się, że jesteś. Zwykle zaraz po dodaniu czegoś nowego pojawiały się pierwsi komentujący, wczoraj jednak tak szybko mnie nie zaskoczyli :). No ale lepiej korzystać z lata niż siedzieć na blogach, choć w ten upał nawet trudno gdzie wyjść :). Strychnica to w sumie nie horror, ale ma klimacik z humorem i moim zdaniem świetna książka. W dodatku polskiego autora więc polecam :).
UsuńDziękuję i życzę pięknie spędzonego czasu jeszcze przed wyjazdem :)
Zapomniałam dodać. U mnie te zwykle, codzienne strachy. Zapraszam...:)))
UsuńMam nadzieję, że nie zbyt straszne ;)
UsuńJa mam taki problem, że horrory mnie strasznie śmieszą. :') Ale ja nawet Silent Hill 2 uważam za urocze... Może to dlatego, że przez prawie 30 lat czytałam książki o najgorszych PRAWDZIWYCH koszmarach - więc na starość te pikselowe już nie są mi straszne...
OdpowiedzUsuńA na wakacje niestety nie jedziemy nigdzie, już kolejny rok - ale za to niedługo będziemy mieć zrobiony ogród. :)
Pozdro!
Z horrorami mam podobnie. W sumie lubię, ale mało kiedy się boję, no może przy jump scarach podskakuję, ale to raczej prosty sposób straszenia, którego nie lubię. Lubię filmy z mrocznym klimatem, lubię czarny humor, lubię jak horror ma wydźwięk psychologiczny, czasem lubię się pośmiać przy głupich horrorach. Ale strach... No życie pisze mroczniejsze scenariusze, ludzie są straszniejsi niż wymyślone potwory, z tym trudno się nie zgodzić.
UsuńOgród też wspaniała rzecz <3. Z wyjazdem już też myślałam, ze się nie uda po odwołaniu dwóch kolejnych ;p. Ale chyba w końcu będzie można zmienić przestrzeń i odpocząć. Cholernie tego potrzebuję.
Ja wyjątkowo kiepsko znoszę upały, choć bardziej adekwatnym było by powiedzieć, że obecnie wręcz zdycham przez ten skwar... 🙄 Nie wiem jak dozipię do ochłodzenia... Trzymam kciuki by tym razem wyjazd wypalił. Reset głowy i wypoczynek jest konieczny bo inaczej człowiek by do reszty zwariował 😅
OdpowiedzUsuńWiatrak, dużo pić, zimne napoje, lody, dasz radę! Zawsze też warto wyskoczyć nad jezioro, na basen, żeby ochłodzić się w wodzie :)
UsuńNa szczęście pogoda dała nam trochę oddechu. Choć nie mam złudzeń, że lato jeszcze da nam popalić. Na kilku gorących dniach na pewno się nie skończy 😅
UsuńNo straszyli, że znowu wrócą 40 stopniowe upały ale jest chłodno i deszczowo, no może dziś trochę cieplej ;p. A ja się szykowałam na moczenie dupki w basenie xD
UsuńZawsze możesz poszukać jakiegoś krytego basenu 😉
UsuńAle tam są ludzie, miałam na myśli ogródkowy basen u rodziców :P
UsuńW takim razie niestety musisz poczekać na pogodę 😅 Myślę, że upały tego lata jeszcze do nas powrócą... 🙄
UsuńNo coś znowu przygrzewa ostatnio 😅
UsuńSerie "Uśmiechnij się 1 i 2" oglądałęm całą. Nie jest to takie złe, chociaż złe jest. Czuć, że to świeży horror.
OdpowiedzUsuńA propo opisywanej książki, nie wiem, czy to jest dla mnie, bo sam przeżyłem trochę akcji ze szpitalem psychiatrycznym i otatnia rzecz jaka mi sie marzy, to zobaczyć czarną stronę tego wszystkiego..
Ze świeżych horrorów trudno znaleźć coś dobrego, stanowczo wolę te starsze. Uśmiechnij się jedynka jeszcze była spoko.
UsuńA książkę spokojnie mogę Ci polecić, po pierwsze akcja tutaj toczy się w ośrodku opieki, nie w szpitalu psychiatrycznym po drugie nie jest to ten typ horroru polegający na znęcaniu się nad mieszkańcami/pacjentami na szczęście, bo sama źle się czuję przy takich treściach. Książka raczej opowiada o tym, że dzieje się tam coś nadprzyrodzonego, ale jest jednocześnie dość zabawnie :)
Za horrorami nie przepadam, ale polecaną przez Ciebie książkę chętnie bym przeczytała. Tak że dziękuję za polecajkę :)
OdpowiedzUsuńUpały znoszę doskonale, czuję się w nich jak ryba w wodzie i nigdy nie jest dla mnie za dużo słonecznych promieni. Naprawdę dochodzę do wniosku, że powinnam się była urodzić gdzieś na południu Europy :)
Pozdrawiam serdecznie!
Do książki nie trzeba lubić horrorów, tu mamy mroczno zabawny klimacik i naprawdę fajną treść :). Haha ja też lubię ciepełko, ale ostatnio to nawet mnie trochę doskwiera :).
UsuńLato to doskonały moment na reset, zwłaszcza że żar leje się z nieba, nie chce się ruszać ani ręką, ani nogą i najchętniej przespałoby się cały dzień, a wychodziło dopiero po zmroku... jak wypisz wymaluj "dziecko nocy" ;), więc pewno skończy się na tym, że zaszyję się w jakiejś zielonej głuszy... Niestety nie znam tych tytułów. Lubię różnego rodzaju horrory, a co wybiorę, to chyba zależy też od nastroju. Te afrykańskie upały przypomniały ml jeden ciekawy horror pt.: "Piramida" z 2014 r. a, że mamy teraz bardzo podobną aurę, więc można się z powodzeniem wczuć.
OdpowiedzUsuńRealizacji wakacyjnych planów Roksano :). Dobrego wypoczynku!
Teraz przyjemnie się wieczorami spaceruje, zawsze jest mi zimno, jak zachodzi słońce. Teraz w dzień skwar już trochę męczący, ale wieczorki przyjemne :). Piramidę mam do nadrobienia :) Ale na razie szykowanko do wyjazdu :)
UsuńMam jedną myśl, trochę pod prąd — czy te „psychologiczne horrory” nie są czasem bardziej przewidywalne niż klasyczne straszaki? Bo mam wrażenie, że motyw „nikt nie jest tym, kim się wydaje + trauma + instytucja zamknięta” już tak się powtarza, że aż trudno się naprawdę zaskoczyć
OdpowiedzUsuńA to jest problem nie tylko tego gatunku. Większość fajnych motywów już została wymyślona i widza coraz trudniej zaskoczyć :). Już czasem bardziej stawiam po prostu na przyjemność oglądania.
UsuńBardzo zacząć mnie tą książką 😊 niestety nie znam tych filmów i nie przepadam za horrorami, ale jako dziecko je uwielbiałam i najbardziej ciekawiły mnie te z żywymi trupami 😊 Ogólnie filmów prawie wcale nie oglądam, jedynie książki mogę polecić te co na moim blogu 😀 na wakacje wybieram się w tym roku w góry i na morze 😊
OdpowiedzUsuńW pierwszym zdaniu miało być "Bardzo zaciekawiłaś mnie tą książką" ale słownik oczywiście mnie nie posłuchał 😀
UsuńSłownik zasugerował, że masz zacząć czytać :D. Ja dopiero od niedawna zaczęłam więcej filmów oglądać i sporo nadrabiam. Ale książki zawsze lepsze <3. Góry i morze <3 i to, i to kocham, cudownego pobytu :)
UsuńChyba tak 😅 dziękuję 😊
Usuń:)
UsuńKsiążka mnie zainteresowała, może uda się przeczytać. Horrory lubię, ale takie z głową, bo niektórych nie da się oglądać, chyba że po kilku głębszych...
OdpowiedzUsuńWybywaj w jakieś ładne strony i odpoczywaj, byle bez ekstremalnych upałów!
Czyli jak komuś odrąbią łeb to już nie da się oglądac :P. Nie no wiem, o co chodzi, też wolę te sensowniejsze, a coraz trudniej na takie trafić :) No upały najgorsze jeszcze w domku spędziłam, pojutrze uciekam :)
UsuńŚwietna, niesamowicie mięsista porcja poleceń – widać, że wątki psychologiczne to zdecydowanie Twoja bajka. Ogromnie poruszyło mnie to, co napisałaś o osobach z niepełnosprawnościami jako o wojownikach walczących całe życie – to piękne i bardzo głębokie podsumowanie tej obyczajowej warstwy „Strychnicy”. Sam motyw z zakazem wnoszenia czerwieni brzmi intrygująco i niepokojąco, a te nawiązania do irlandzkich mitów tylko podsycają ciekawość (i zupełnie rozumiem żal, że przy audiobooku nie było jak robić notatek).
OdpowiedzUsuńCo do filmów – pełna zgoda przy pierwszej części „Uśmiechnij się”, ten psychologiczny fundament traumy zrobił tam genialną robotę i podbił film o klasę wyżej niż zwykły slasher.
Odpoczywaj i ładuj baterie na tym upragnionym wyjeździe, należy Ci się cudowny reset.
Strychnicę mocno polecam. Jak kiedyś przyjdzie mi chętka do niej wrócić, poszukam papierowej wersji :). Motywy psychologiczne zawsze lubię w książkach i w filmach :).
UsuńCo do Uśmiechnij się liczyłam na to, że dwójka będzie podobna, ale już trochę poszli w inną stronę.
Dzięki Kochana, baterie koniecznie muszę naładować :)
Recenzja niezwykle mroczna, ale książka nie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńTajemnicza i z humorem, nie jest to całkowicie horror, jak by się mogło zapowiadać. Od siebie polecam, ale jeśli czujesz, że nie dla Ciebie to nie namawiam :)
Usuń1. Nie, dla mnie to same nowości!
OdpowiedzUsuń2. Za horrorami nie przepadam, straszny "delikates" jestem :D Co nie zmienia faktu, że bardzo ciekawie o nich napisałaś.
3. Ostatnio przeczytałam "Tańczące filiżanki", "Pamiętnik ze starej szafy" i "Tymczasowa". Trochę humoru, trochę refleksji, raczej lekkie lektury.
4. Kompletnie nie mam żadnych planów na ten rok :D
Serdecznie pozdrawiam ;)
Jak nie lubisz horrorów to nic dziwnego, że same nowości dla Ciebie. Tylko książkę w takim razie mogę Ci polecić :)
Usuń3. Tych tytułów nie kojarzę, lekkie lektury też czasem lubię zwłaszcza z odrobiną humoru i refleksji.
4. Zawsze można coś spontanicznie ;)
Bardzo lubię taki rodzaj grozy, który nie musi straszyć wiadrem krwi, żeby wejść pod skórę. Motyw „i tak nikt ci nie uwierzy” jest chyba jednym z bardziej niepokojących, zwłaszcza gdy dotyczy osób słabszych, zależnych albo zamkniętych w jakimś systemie.
OdpowiedzUsuńPo Twoim opisie „Strychnica” brzmi jak książka bardziej duszna i psychologiczna niż klasycznie horrorowa - z mrokiem, groteską, czarnym humorem i pytaniem, komu tak naprawdę można ufać. Bardzo zaciekawił mnie też irlandzki trop z mitami i legendami.
Właśnie też wolę klimat od rozlewu krwi. Strychnicy horrorem bym nie nazwała, ale warto się zapoznać :)
UsuńRecenzja brzmi bardzo zachęcająco, więc tytuł zapisuję! Dawno żadnego horroru nie oglądałam, zawsze mam problem z filmami, bo nie ma kiedy oglądać, a jak jest czas to człowiek zasypia... :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Hah no czasem tak jest. U mnie znowu dużo tytułów do nadrobienia, ale ostatnio trochę czasu nie ma, a jak już jest, to jednak bardziej ciągnie do książki. W zeszłym roku dużo filmów udało mi się obejrzeć, jeszcze nadrabiam opinie na blogu do nich :)
UsuńKsiążka, której fabuła osadzona jest w Irlandii? Jak miło! Zaciekawiłaś mnie nią, ale niestety nie przeczytam, bo nie ma jej w bibliotece (właśnie sprawdziłam), a nie kupuję już książek tak chętnie jak kiedyś.
OdpowiedzUsuńUpały na szczęście się skończyły (nie cierpię ich!), wróciło świeże, orzeźwiające powietrze (kocham!), a za parę dni znów ma być bardzo ciepło, ale już nie upiornie gorąco.
Horrory oglądałam bardzo chętnie jako nieopierzone dziewczę – nie miałam jeszcze wyrobionego gustu filmowego i jeszcze nie miałam dość okrucieństw świata. Teraz mam zbyt bujną wyobraźnię, nie muszę jej dodatkowo podrasowywać filmowymi horrorami, bo już chyba bym nigdy z domu nie wyszła ;)
Pozdrawiam!
Jedna z nowszych, dostałam ją do recenzji w formie audiobooka, więc może faktycznie jej nie być w bibliotekach. Może jeszcze gdzieś dorwiesz :).
UsuńJa wolę upały od zimna, ale przyznaję, że też bywają męczące, te ostatnie szczególnie.
Ja jak byłam młodsza to "oglądałam" horrory z zamkniętymi oczami i wyobrażałam sobie je tak masakrycznie, że jak później obejrzałam naprawdę, wydały mi się strasznie słabe i sztuczne xD. Wyobraźnia potrafi ;)
Bardzo zaciekawiłaś mnie tą książką! Szczególnie interesują mnie te irlandzie motywy!
OdpowiedzUsuńGorąco polecam :)
UsuńChyba za bardzo bym się bała czytać tą książkę :) Świetna recenzja
OdpowiedzUsuńA ja Ci powiem, że nie ma się czego bać, wbrew pozorom jest bardzo pozytywna ;)
UsuńStrychnicę czytałam, ale kompletnie mi nie podeszła
OdpowiedzUsuńWiadomo nie wszystko nie dla każdego. Recenzowałaś?
UsuńJa to uwielbiam horrory i strasznie dużo ich widzialam.
OdpowiedzUsuńMasz swój ulubiony?
UsuńTo niestety nie moje klimaty - kilka razy się przejechałam na horrorach książkowych i na razie nie mam ochoty do nich wracać :/
OdpowiedzUsuńKsiążki akurat nawet horrorem bym nie nazwała. Mroczny motyw, fajni bohaterowie, trochę humoru. O ile oczywiście coś takiego Ci pasuje. Co szczególnie nie podeszło Ci w horrorach książkowych?
UsuńChyba klimat i brak napięcia :/
UsuńO faktycznie dobry horror trzymający w napięciu nie jest łatwo. Jeśli chodzi o filmy jeszcze gorzej. Ale też zależy od czytelnika co lubi i czego się boi :)
Usuń1. Nie znam żadnego z podanych tytułów ale wszystkie zapowiadają się bardzo ciekawie. Gdybym miała więcej czasu z pewnością od razu zabrałabym się za poznawanie 😁
OdpowiedzUsuń2. Kiedyś oglądałam je nałogowo ale odkąd dostałam mamą straciłam tę miłość do strasznych produkcji. Jedynie gore nigdy mnie nie przekonywało.
3. Z nowości chyba nic.
4. W środę jedziemy nad morze. To dla nas wyczyn bo mieszkamy w drugiej części Polski w górach stołowych 😁
Czasu zawsze jest za mało, by zapoznać się ze wszystkimi fajnymi tytułami.
UsuńGdybym miała dzieci, pewnie też bym odstawiła horrory, przynajmniej na jakiś czas, dbając o pozytywne emocje swoje, no i żeby przypadkiem nie podglądały :P. Za gore też nie przepadam.
Góry Stołowe piękna okolica <3. Znacznie bliżej mam do Ciebie niż nad morze więc całkowicie rozumiem. Tez miałam plażować w tym roku, ale niestety nie wypaliło. Za to odwiedziłam ciocię w Austrii i miałam jeszcze wyższe góry do dyspozycji :D
Nie przepadam za horrorami, wolę już komedie, filmy dokumentarne, albo coś o sportach ekstremalnych, czy "true crime".
OdpowiedzUsuńZ tym, że "Shining" i "Silence of the lambs" mi się podobało, ale to pewnie ze względu na obsadę.
W takim "true crime" mogę zobaczyć przestępcę w naturze, także jego otoczenie. Interesuje mnie często psychika jakiegoś sprawcy.
U mnie w zależności od nastroju. Czasem też stanowczo wolę komedie, za to do sportów ekstremalnych i nieekstremalnych w ogóle mnie nie ciągnie (ani na ekranie, ani w praktyce ;p).
UsuńKlasyczki :).
To też czasem lubię, ogółem poznawanie psychologicznych motywów ludzi jest bardzo ciekawe.
Tak, psychologiczne motywy autorów też są ciekawe. Stephen King napisał książkę o pisaniu i tam opisywał niektóre motywy z własnych książek.
UsuńMuszę nadrobić, czytałam dużo ksiażek Kinga ale jego pisarskiego poradnika nie :)
UsuńNie znam żadnego z tych tytułów, nie przepadam za horrorami. Kiedyś oglądałem coś z Hitchcocka.
OdpowiedzUsuńCzyli oglądałeś lepsze rzeczy niż tu wymienione ;)
Usuń1. Nie znam.
OdpowiedzUsuń2. Najbardziej przerażają mnie tortury.
3. Może to nie jest odpowiednia pora, ale czytam powieść z elementami gotyku. Czekam na "Odyseję" Nolana.
4. Jeszcze nie wiem, a Ty? 😀
Ja bardzo nie lubię scen tortur, przez nie przerwałam jedno anime i długo nie mogłam do niego wrócić, choć było bardzo dobre.
UsuńJeśli ma się ochote na konkretny gatunek to każda pora jest dobra.
Wróciłam z Austrii. Byłam w Alpach pod Insbruckiem :). Moja ciocia tam mieszka :). Tydzień przyjemnych spacerów io cudownych widkoków przydał się bardzo, bo jak wróciłam to dużo pracy czekało i czeka nadal :)
Książkę na pewno przeczytam, bo słyszałam na jej temat sporo dobrego. Co do horrorów to lubię czasem jakiś obejrzeć, ale tych filmów nie widziałam. Chętnie to zmienię i sprawdzę czy mi się spodobają. ;)
OdpowiedzUsuńDo książki najbardziej zachęcam z tego zestawienia :)
UsuńHorrory mnie przerażają i staram się ich unikać za wszelką cenę.
OdpowiedzUsuńRozumiem :). W takim razie do filmów tego typu nie zachęcam, książka za to przerażająca nie jest, więc jeśli Cię skusi to możesz sięgnąć :)
UsuńPodobny motyw był w powieści Very Buck pt. Runa. Bardzo dobra powieść, której akcja toczy się w ośrodku dla psychicznie chorych we Francji. Bohaterka poddana jest okropnym eksperymentom szalonego naukowca. Nie mogłam się od niej oderwać.
OdpowiedzUsuńNie znam podanych tytułów, zapiszę sobie je od razu. Chętnie przeczytam też książkę, którą omówiłaś na początku. Nie oglądam horrorów zbyt często. Ostatnio widziałam Anabelle i to mi w zupełności wystarczy. Myślę że najgorszy motywy to opętanie przez diabła, to mnie najbardziej przeraża w filmach.
Tu mroczniejszy klimat. Może keidyś sięgnę, ale muszę mieć spokojną psychikę na takie treści. Czasem moja wrażliwość sprawia, że za dużo rzeczy mi potem w głowie siedzi.
UsuńJa bardzo lubię horrory związane z opętaniem, choć czasem przyłapuję się na tym, że niektóre mnie bawią ;p . A niektóre faktycznie dobrze zrobione wywołują dreszczyk :)
Lubię dobre horrory i czasem je oglądam—zanim to zrobię, staram się coś o nich przeczytać na Internecie, bo bardzo dużo z nich jest do bani. Od 2020 r. posiadam jedynie kanał „Tubi” i na nim jest bardzo dużo tego rodzaju filmów. Szczególnie zainteresowały mnie horrory japońskie i koreańskie.
OdpowiedzUsuńCo ciekawe, od marca 2026 r. nie obejrzałem ani jednego filmu, w ogóle nie włączam telewizora (tzn. kanału „Tubi”, bo samej telewizji nie posiadam od 20 lub 25 lat). Więcej oglądam filmów dokumentalnych na YouTube, bym bardziej, że nie muszę oglądać reklam, których NIE CIERPIĘ!
1. Myślę, że słyszałem o „Winchester. Dom duchów”, ale żadnego z tych filmów nie oglądałem. Chociaż może ich angielskie tytuły były inne.
2. Lubię, szczególnie gdy nie są zbyt naiwne i że potrafią wprowadzić atmosferę napięcia i oczekiwania.
3.
• „Żona oficera nazistowskiego: Jak Żydówka przeżyła Holokaust” ( The Nazi Officer's Wife: How One Jewish Woman Survived the Holocaust) autorstwa Edith H. Beer. Młoda austriacka Żydówka Edith Hahn udaje się na fałszywych dokumentach do Monachium, zakochuje się w niej członek partii nazistowskiej, któremu wyznaje, że jest Żydówką i który ją poślubił i ukrywał jej tożsamość. Chociaż przeczytałem ogromną ilość książek o Drugiej Wojnie Światowej, to zaledwie kilka napisanych przez osoby mieszkające wówczas w Niemczech lub żołnierze niemieckich. Bardzo dobra książka!
• „Kryjówka” (Hideaway) Deana Koontza, o zjawiskach nadprzyrodzonych, którego głównym bohaterem jest handlarz antykami, który nawiązuje telepatyczną więź z seryjnym mordercą po wypadku samochodowym, w którym pozostaje w stanie śmierci klinicznej przez ponad 80 minut. Niezłe czytadło na wakacje.
• „Z głowy” autorstwa Janusza Głowackiego. Ciekawa, ale specyficzna książka. Autor opowiada o wyjeździe z Polski przed stanem wojennym, potem do USA i przy okazji przeplata wiele historii ze swojego życia w Polsce. Pojawia się bardzo dużo znanych nazwisk ludzi polskiej kultury. Właściwie to mnie najbardziej interesowały fragmenty o jego życiu w USA, bo kiedyś nawiązałem z nim kontakt i raz się spotkaliśmy. Zamierzam o nim kiedyś więcej napisać.
• Dwa lata temu dostałem nagrania DVD „Opowieści z krypty” (Tales from the Crypt), pierwszy sezon. Sześć epizodów, w których pojawiają się dość znani aktorzy. Jako-takie, ale można oglądać i trochę się pośmiać.
•
4. Prawdopodobnie tylko w Ontario i może w Quebec.
Od dłuższego czasu faktycznie już prawie nie ma dobrych filmów. Albo gdzieś się gubią miedzy słabymi. Telewizji też nie oglądam, wolę sobie coś konkretnego puścić bez reklam. Czesto wracam do starycyh filmów, gdzie mam dużo zaległości. Bo kiedyś to prawie nic nie oglądałm, tylko ksiazkami żyłam ;p
UsuńDeana Koontza przeczyałam bardzo dużo ksiażek, fajnie lekko się je czyta a moja mała biblioteka się zaopatrzyła w tego autora to korzystałam, ale nie pamiętam czy ten tytuł też, chyba nie, choć opis trochę znajomy. Potem sie upewnię i może nadrobię :).
Ooo Opowieści z krypty za dzieciaka uważałam, żeby tego przypadkiem nie obejrzeć i nie mieć koszmarów xDD
Lubię takie klimaty :)
OdpowiedzUsuńCoś ciekawego w tych klimatach czytałaś/ oglądałaś? :)
UsuńPasuje mi ten klimat, ale ja faktycznie lubię straszniejsze.
OdpowiedzUsuńPolecasz coś? :)
UsuńBo ja wiem? Jeszcze nie przeczytałam "Strychnicy", bo czytam teraz co innego, ale wywęszyłam, że jest ona na półce u mojej córki. No to wzięłam i położyłam na stosik do przeczytania. Denerwuję się np. przy serii Gortycha o schroniskach karkonoskich, denerwowałam się przy serii "Lipowo" Puzyńskiej i bałam się przy czytaniu "Na skraju załamania" B. A. Paris. I chyba jestem stuknięta, bo bardzo przypadły mi do gustu książki Raphaela Montesa 🤣
UsuńA wiesz nic z Twojej listy jeszcze nie czytałam. Niektóre mnie kusiły. Jak nadrobię, to dam Ci znać czy jesteś bardziej stuknięta niż ja :P
UsuńOho, rywalka na horyzoncie! Trochę się lękam, ale ducha nie gaszę, bo w końcu jestem stuknięta nie byle jak. Dorobiłam się nawet komplementu od kolegi: "Zawsze byłaś pier***ta, ale właśnie za to cię lubię" 🤣
UsuńŻadnej rywalizacji, stuknięte muszą się trzymać razem! 😄
UsuńZaciekawiłaś mnie bardzo książką " Strychnica"
OdpowiedzUsuńJa ostatnio przeczytałam "Weekend" Sherri Smith. Cztery młode kobiety - 3 przyjaciółki i przyszła bratowa jednej z nich, jadą do Ustronia, miejsca odnowy duchowej.
Oczywiście każda z nich ma swoje sekrety.
Zabierałam się do tej książki aż 3 razy, bo prolog ujawniał krwawą jatkę( odrzucało mnie to), która się rozegra na kartach tej książki. Teraz przełamałam się i przeczytałam tę książkę od początku do końca. Warto było!
Pozdrawiam serdecznie. Miłego odpoczynku i wyjazdu, Roksano.
Spodobała się mimo krwawej jatki, czy nie była tak brutalna jak się zapowiadało? :)
Usuń