Szybka podróż do Australii
Cześć Kochani. Co u Was słychać?
Ostatnio trochę zabiegana jestem, więc dziś przyskoczyłam do Was z bardzo krótkim postem, w którym przedstawię tylko jedną zaległą książkę i jeden film. Za to będzie to bardzo daleka podróż. Pytanie czy udana?
"Australia. Ścieżkami snu" Anna Korzeniowska
Sięgnęłam po tę książkę z dwóch powodów. Australia jest dla mnie bardzo odległa, niewiele o niej wiem i ze względów finansowych nie będzie dla mnie osiągalna w najbliższym czasie, możliwe nawet, że nigdy. Czasem mnie przeraża, gdy myślę o jej dzikich i niebezpiecznych aspektach, jednocześnie ma w sobie coś tajemniczego, co mocno przyciąga.
,,Australia ścieżkami snu" zachęciła mnie tytułem i opisem skupiającym się właśnie na tej duchowej stronie tego odległego dzikiego miejsca. Chciałam poznać wierzenia Aborygenów, życie współczesnych mieszkańców Australii i ich podejście do przyrody, która to tak nieokiełznana i dzika ciągle ich otacza. Przede wszystkim dowiedzieć się jednak jakie ma dla nich religijne i psychologiczne znaczenie.
Dostałam lekko opisaną relację z podróży autorki. Wspólnie z nią mogłam zwiedzić najciekawsze turystyczne miejsca, poznać trochę historii, zapoznać się z ciekawymi ludźmi. Wszystko to przeplatane przemyśleniami na temat współczesnego świata.
Uczucia przyznaję szczerze, mam mieszane. Z jednej strony czytało mi się całkiem przyjemnie. Książka to dobry wstęp, by zapoznać się z Australią samą w sobie, zachęcić do podróży rozwiać wątpliwości, ale także uczulić na możliwe niebezpieczeństwa. Mamy rozdziały poświęcone wierzeniom i historii, które są bardzo ciekawe, jednak zostawiają stanowczo za dużo niedosytu. Jest to taki typowy dziennik turystki, która napisze, co ją zachwyciło, na coś innego ponarzeka. Uwzględni swoje przemyślenia, które są owszem ważne, ale nie jakieś mocno odkrywcze.
Trochę za dużo było tu niepotrzebnych prywatnych ,,przygód", które nie były ani jakoś mocno ciekawe, ani zabawne, więc moim zdaniem po prostu w tej książce zbędne. Autorka wraz z mężem w pośpiechu zalicza różne miejsca. Sama zaznacza, że mieli oni konkretny plan wycieczki i bardzo im zależało, żeby go zrealizować, co jest jak najbardziej zrozumiałe. Jednak przez to poznajemy Australię od strony właśnie turysty, który chce coś zobaczyć, coś tam poznać a książka zapowiadała kogoś, kto chce się w ten "świat snu" i dzikiej przyrody wgłębić.
Zabrakło mi czegoś, co by wyróżniło tę książkę, więcej rozmów z tubylcami, a nie z innymi turystami. Dłuższego zatrzymania się w jakimś miejscu, poznania go z każdej możliwej strony. Nie nakłaniałabym autorki do jakichś niebezpiecznych przygód, ale prócz narzekania na dłuższe wędrówki, niewygody, czy zobaczenie węża nie działo się nic szczególnego. Mogły to być nawet ciekawe historie zasłyszane od innych ludzi. Wszystkiego jest naprawdę niewiele. Dużo informacji podanych było z innych książek. Same przemyślenia nie ratują, skupiają się na covidzie, o którym już nikt za bardzo myśleć nie chce. Zgadzam się a autorką, że człowiek potrzebuje takiego powrotu do natury. Jednak chyba sama ona widzi, że nie jest to łatwe. Z pewnością nie zaczniemy żyć jak dawnej Aborygeni.
Książka może się spodobać komuś, kto lubi czytać pamiętniki z
podróży, lekkie książki, które mogą zainspirować do tego gdzie się
wybrać i jak na daną podróż przygotować. W tym wypadku książka sprawdza
się znakomicie. Dostałam wydanie niepełne w PDF, nie wiem, jak będzie
wyglądać wersja papierowa, ale myślę, że książce również bardzo pomogłyby piękne zdjęcia, które nadałby jej charakter turystycznego przewodnika,
pełnego anegdot.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Walkabout (1971)
Dwójka rodzeństwa będąc świadkiem samobójstwa ojca, zostaje pozostawiona na łaskę losu w australijskim buszu. Kiedy próbują przetrwać i wrócić do domu, spotykają na swojej drodze młodego aborygena. Film jest piękny, choć nie każdy się w nim odnajdzie. Motyw na początku lekko skojarzył mi siłę z "W pustyni i w puszczy", ale tu przeznaczyłabym go dla starszego widza. Akcja toczy się bardzo powoli. Większą część filmu zajmują kadry przyrody Australii. Nie spodziewajmy się więc dzikich przygód zagubionych dzieci. Jest to jednak piękny film o międzykulturowym kontakcie mimo bariery językowej. Jednocześnie też wzruszający, smutny i pełen ciekawych artystycznych scen. Myślę, że warto się przy nim zatrzymać.
Pytanka do Was:
1. Australia jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie?
2. Czytujecie książki podróżnicze? Jakie polecacie.
3. Jaki kontynent/kraj/kultura najbardziej Was fascynuje?
Tradycyjnie zachęcam do zapoznania się z moimi książkami oraz zapraszam na Pracownię Kotołaka.
Dodatkowo mała informacja. Wasze komentarze nie wyświetlają się od razu, bo włączyłam moderację. Wszystkie Wasze wypowiedzi trafią na bloga, nawet hejt (lubię dyskutować) i mini spam (linki na Wasze blogi, jeśli nie znajdę ich po kliknięciu na profil, mile widziane). Kasowane będą jedynie podejrzanie linki, spamy od botów, które nie odsieją się automatycznie. To tylko w trosce o bezpieczeństwo :).


Piękny, skłaniający do refleksji wpis i bardzo wartościowe zestawienie. Szukanie w literaturze podróżniczej głębszego sensu oraz duchowego wymiaru miejsc często kończy się niedosytem, gdy w zamian otrzymujemy jedynie powierzchowny relacyjny zapis turystyczny. Masz wyjątkowe wyczucie w wyłapywaniu tego, kiedy autor zaledwie prześlizguje się po powierzchni danej kultury, zamiast w pełni się w nią zanurzyć i dać głos jej rdzennym mieszkańcom. Z kolei klasyk, jakim jest „Walkabout”, wydaje się idealnym i niezwykle przejmującym dopełnieniem tej tematyki, zwłaszcza w kontekście spotkania dwóch zupełnie odmiennych światów.
OdpowiedzUsuńOdpowiadając na Twoje pytania:
Moje pierwsze skojarzenie z Australią to niezwykły, surowy bezmiar dzikiej natury oraz tradycja Aborygenów, u których duchowość i szacunek do ziemi tworzą nierozerwalną całość.
Sięgam po książki podróżnicze, jednak najbardziej cenię te, które stawiają na autentyczny dialog z lokalną społecznością i głębsze studium obyczajów, a nie tylko opis logistyki wyjazdu.
Najbardziej fascynują mnie kultury, w których przetrwała silna więź z naturą, tradycją i uważnością na drugi człowiek.
Dziękuję Kochana za miłe słowa. Mam podobne skojarzenia z Australią. Masz książki podróżnicze, które szczególnie byś poleciła? Niekoniecznie muszą być z tego kontynentu :)
UsuńJa bardzo lubię książki Martyny Wojciechowskiej i pana Cejrowskiego
UsuńJa mam zamiar sięgnąć po tych autorów. Tylko póki co zawsze kolejka długa :)
Usuńpierwsze ,moje skojarzenie z Australią, to pewna zacna blogerka, do której też chyba zaglądasz, o ile się nie mylę... drugie to futbol australijski, bardziej hardkorowy od amerykańskiego i od rugby... a tak poważniej to przede wszystkim przyroda, która z racji swej odmienności od europejskiej fascynuje mnie nieodmiennie...
OdpowiedzUsuńimaginuj sobie Waśćka, że od pewnego już czasu nie czytuję książek podróżniczych... ponieważ takich już od dawna nie ma, gdyż ich aktualność zmienia się niewiele wolniej od newsów prasowych, więc to są raczej kroniki historyczne, a nie książki podróżnicze... przeczytaj sobie dowolną taką książkę, a potem szybko pojedź w te same rejony, zakładając że masz ku temu możliwości... na miejscu się przekonasz, że tego, o czym pisała(a) autor(ka) i co pokazał(a) na fotkach już po prostu nie ma...
p.jzns :)
Pewnie chodzi o pewnego kangura :). Przyroda niesamowita, choć jednocześnie też nieco przerażająca :).
UsuńNo fakt coś w tym jest, trzeba by sięgać po te najaktualniejsze, a w tych jeszcze trudniej znaleźć te najlepsze albo właśnie poczytywać sobie jako historyczne ciekawostki, co też bywa fajne. Zależy co nas interesuje.
Ciekawa książka, mimo pewnych niedoskonałości, ale na pewno dla wielu osób Australia to wciąż egzotyka.
OdpowiedzUsuńKsiążka na pewno pozostawia niedosyt i zachęca by bardziej się zainteresować Australią :)
UsuńDobre pytanie, w Australii zamieszkał brat mojej mamy, pewnie i rodzina jakaś tam jest, ale po śmierci wujostwa kontakty zanikły...
OdpowiedzUsuńLubię filmy i dokumenty podróżnicze, oglądamy np, Stany Prokopa, Jestem z Polski, Świat z góry, Ciężarówką przez Indie itp.
film i książka potrafią się nieźle różnić... na przykład filmy Cejrowskiego można oglądać na luzie, ale od książek można się porzygać... czemu tak jest?... temu, że książki pan WC pisze i wydaje sam, natomiast filmy kontroluje producent, który po prostu pilnuje, aby autor nie wciskał tam swoich ideologicznych bredni...
UsuńPrzestałam oglądać Cejrowskiego, temu panu podziękowałam już dawno...
UsuńO Cejrowskim tylko słyszałam, że właśnie podróżnicze tematy spoko, gorzej z wciskanymi poglądami. Sama się jakoś jednak jeszcze nie zapoznawałam ani z filmami ani z książkami, możliwe, że kiedyś zerknę.
UsuńAustralia - mieszkam tutaj więcej niż połowę życia i nie potrafiłbym z
OdpowiedzUsuńscharakteryzować jej w krótkich (ani długich) słowach.
Książki o Australii... nie znalazłem bardzo dobrej, ale na drugiej pozycji umieszczę książkę Agnieszki Burton - Powrót do Edenu ==> https://lubimyczytac.pl/ksiazka/119771/powrot-do-edenu
I ciągle pamiętam australijski epizod z Dzieci kapitana Granta.
Polecam książki australijskich pisarzy - Peter Carey i Richard Flanagan.
No i jeszcze film - wstrząsający - nie polecam bo zgodnie z tytułem - Obudzisz się przerażona ==> https://www.youtube.com/watch?v=2A3b9H0-yFY
Pewnie o samym życiu tam masz wiele do opowiedzenia, więc ciężko to umieścić w prostym komentarzu. A chociaż napisz czy pozytywnie oceniasz życie tam i co Cię skłoniło, by właśnie w Australii zamieszkać? :)
UsuńFilmu aż się boję :D. Dzięki za polecenia, na pewno przejrzę tytuły i postaram się coś z tego dorwać :).
Chętnie przeczytam, dzięki.
OdpowiedzUsuńOstrzegam, że jeśli jesteś zainteresowana tematem to książka zostawia duży niedosyt :)
UsuńKsiążek podróżniczych raczej nie czytam — zdecydowanie częściej sięgam po blogi podróżnicze i materiały dostępne w Internecie. Można z nich dowiedzieć się mnóstwa praktycznych rzeczy, a w razie potrzeby nawet skontaktować się bezpośrednio z autorami.
OdpowiedzUsuńByłem na kilku prezentacjach poświęconych Nowej Zelandii i Australii. To fascynujące kraje. Australia kojarzy mi się przede wszystkim z ogromnymi, pustymi i suchymi przestrzeniami. Nie wiem jednak, czy aż tak bardzo chciałbym tam pojechać. Ponad 25 lat temu mój kolega wykładał przez kilka lat na uniwersytecie w Nowej Zelandii i zapraszał mnie z wizytą. Plan zakładał również krótki wypad do Australii, ale dwa tygodnie to było dla mnie stanowczo za mało na te 2 kraje tak daleką podróż.
Myślę, że spośród wszystkich kontynentów najbardziej chciałbym odwiedzić Amerykę Południową. Na drugim miejscu umieściłbym Azję. Widziałem dwie znakomite prezentacje z podróży przez Indie i zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Z kolei już w szkole podstawowej fascynowała mnie Afryka — pamiętam nawet, że dostałem kiedyś bardzo dobrą ocenę za znajomość geografii tego kontynentu. Mimo to afrykańskie safari nigdy specjalnie mnie nie pociągało, a rozmowy z osobami, które tam podróżowały, również nie były szczególnie zachęcające z różnych względów.
Najważniejsze jest jednak to, że Ameryka Północna ma niezliczoną liczbę przepięknych miejsc, których wciąż nie odwiedziłem. Jestem w 95% pewien, że to właśnie na nich skoncentruję się w najbliższych latach. Są stosunkowo blisko, łatwo do nich dojechać i w większości są ogólnie dostępne.
Australia jest dla mnie bardzo odległa, niewiele o niej wiem i ze względów finansowych nie będzie dla mnie osiągalna w najbliższym czasie, możliwe nawet, że nigdy.
Myślę, że istnieją sposoby, aby odwiedzić niektóre kraje — zwłaszcza te bardziej „cywilizowane” — całkiem niewielkim kosztem. Poza biletem lotniczym największym wydatkiem jest zwykle nocleg. Trudno dziś znaleźć coś sensownego za mniej niż 70 dolarów za noc (a często dochodzą jeszcze dodatkowe opłaty i podatki), więc właśnie ten koszt warto próbować wyeliminować.
Poznałem w Kanadzie dwie osoby, które przyjechały tutaj w ramach wymiany domów. Gdy one mieszkały w domach Kanadyjczyków, ich gospodarze spędzali urlop w ich mieszkaniach — odpowiednio w Izraelu i Irlandii.
Spotkałem się także z inną wersją takiej wymiany. Podróżnik przyjeżdża do obcego kraju, zwiedza go razem z miejscowym gospodarzem, a później role się odwracają i gospodarz odwiedza jego kraj. Jedna z moich znajomych robiła coś podobnego niemal co roku, a przy okazji zyskiwała świetną travel companion.
Nawet ja kiedyś zaproponowałem komuś podobne rozwiązanie, choć tylko „w jedną stronę”. Nie planowałem odwiedzać jego kraju, ale oferowałem bezpłatny nocleg osobie, która bardzo chciała zobaczyć Toronto i okolice. Jej jedynymi większymi wydatkami byłoby wyżywienie (w Kanadzie można jeść całkiem tanio) oraz miesięczny bilet komunikacji miejskiej za około 155 dolarów, który pozwala na nielimitowane przejazdy po całym mieście. Ostatecznie nie doszło do tego wyjazdu, ale kilka osób było naprawdę zainteresowanych przyjazdem do Kanady i chętnie tłumaczyłem im, jak to wszystko wygląda. Co najważniejsze — wcale nie jest to tak trudne ani skomplikowane, jak wielu osobom się wydaje.
Uważam więc, że wiele rzeczy naprawdę jest możliwych. Jak mówi stare powiedzenie: Where there's a will, there's a way. 😊
Co do Australii, to na pewno nie jest u mnie jakiś cel sam w sobie. Na pewno fascynuje mnie ale tez nie ukrywam przeraża ta nieokiełznana przyroda :). Więc tu nie tylko aspekty finansowe zadecydują, że nie będę się tam pchała. Chyba, że coś mi kiedyś odbije to wiadomo wszędzie można :D.
UsuńMożliwości taniego podróżowania w różne rejony są. Sama też jak się gdzieś wybieram to staram się tanim kosztem. Wymiana mieszkań do mnie nie przemawia absolutnie nie gościłabym nikogo pod własną nieobecność. Wzajemne zapraszanie do siebie może już przejść ale musiałabym poznać trochę tę osobę. Z ludźmi różnie można trafić, bywają wspaniali, bywają i groźniejsi od przyrody w Australii :P. No i druga sprawa może znajdę kogoś kto bardzo chciałby zwiedzić Polskę a nie niekoniecznie będzie się pchał do mojego wygwizdowa (chociaż to bardzo uroczy wygwizdów ) :). To tak luźno stwierdzam, bo póki co też nie szukałam. Jeszcze mam sporo do zwiedzenia tam gdzie mam możliwości dotrzeć :).
"Na pewno fascynuje mnie ale tez nie ukrywam przeraża ta nieokiełznana przyroda :)"
UsuńNigdy nie byłem na pustyni i zacząłem czytać o pustyniach w południowych Stanach Zjednoczonych, do których może się wybiorę. To dla mnie kompletnie nowy "environment" i też jest sporo zwierząt, na które trzeba uważać (węże, skorpiony, gila monsters), jednak stosując pewne zabezpieczenia i ostrożność, raczej nie ma z nimi problemu. Sądzę, że w Australii byłoby podobnie.
"absolutnie nie gościłabym nikogo pod własną nieobecność".
To prawda, ja też tego nie uczyniłbym-może pod ich nieobecność ktoś inny tam jednak mieszkał. Z jednej strony z ludźmi trzeba uważać, z drugiej strony gdybyśmy chcieli w 100% uniknąć ryzyka, to pewnie przez całe życie pozostalibyśmy sami.
"a nie niekoniecznie będzie się pchał do mojego wygwizdowa"
To prawda, większość turystów chce zobaczyć największe miasta i najbardziej znane obiekty. Mało który turysta przyjeżdżający do Kanady doświadcza jej prawdziwej przyrody-zazwyczaj zobaczenie Toronto, wjechanie na CN Tower (nie tak jeszcze dawno najwyższą budowlę świata) i oczywiście "zaliczenie" Niagara Falls są najważniejszymi punktami ich wycieczek.
Zabezpieczenia i ostrożność to na pewno. Jednak nawet jeśli byłabym bezpieczna to sam widok większego niż klasycznego pająka przyprawi mnie o zawał XD.
UsuńMyślę, że żeby nie być samotnym wystarczy znacznie mniejsze ryzyko. Nawet właśnie czasem lepiej ostrożnie dobierać sobie ludzi, z którymi się trzymamy :).
No tak, nie każdy chce Polskę zwiedzić a Ci którzy chcą wiadomo pojadą w turystyczne miejsca i do większych miast. Mój wygwizdów uroczy, ma ciekawą historię ale można go obejść całego w jeden dzień doliczając do tego okoliczne pola :)
W Australii mieszka siostra mojej mamy ze swoją rodziną, są tam już ponad 30 lat i pewnie zostaną. Kuzyn się tam urodził, studiował i pracuje, ale bardzo dobrze mówi po polsku. Mnie w te rejony nie ciągnie, nie mamy z kim zostawić zwierząt, a poza tym temperatury podczas ichniego lata są dosłownie ZABÓJCZE. :P
OdpowiedzUsuńJa też się tam nie pcham, choć zwiedzić to pewnie bym czasem chciała wszystko. Ale czasem wystarczy, że wyobrażę sobie tylko pająki i wolę się wybrać w inne miejsca xD.
UsuńPoszło do spamu czy czeka na zatwierdzenie - sprawdzam :D
OdpowiedzUsuńModeruję, wyjaśniłam dlaczego na saaamiutkim końcu posta :). Niestety nie dam rady od razu wszystkiego zatwierdzać ale staram się codziennie zerkać :)
UsuńA spoko, nie doczytałam :)
UsuńNie tylko Ty, tak to jest jak się pisze coś nowego pod stałym reklamowym tekstem na blogu :P
UsuńPozycji nie znam ale widzę, że są monotematyczne. Czyżby planujesz jakiś wyjazd?
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o monotematyczność to od jakiegoś czasu łączę pozycje książkowe i filmowe w jeden temat do posta :). Podróży nie planuję, książkę wzięłam do recenzji i dobrałam film. Australia fascynująca ale wiele w niej rzeczy blokuje mnie przed odwiedzeniem :)
UsuńAustralia zawsze mnie fascynowała, to dla mnie kraj wolności i wielkich możliwości, gdzie żyje się lepiej i chyba znacznie spokojniej niż u nas, mimo groźnej fauny i flory, choć i sąsiadująca z nią Nowa Zelandia też jest grzechu warta ;) , zaś z krajów europejskich najbardziej pociągają mnie chyba Hiszpania i Grecja, choć nigdy tam nie byłam, podobnie jak i na Antypodach (moje podróże odbywam bardziej w wyobraźni niż w realu). Książki podróżnicze rzadko czytam, choć z lat szkolnych pamiętam " W pustyni i w puszczy" i widziałam dwie ekranizacje tej świetnej powieści. Podobnie jak Jotka oglądam filmy i dokumenty podróżnicze, filmy na yt... czytam też różne blogi o tej tematyce. I jakby nie patrzeć życie jawi mi się jak taki wielki sen, bo co tu się na tym świecie wyprawia, to istne wariactwo...to taki world of confusion. Bardzo ciekawe są wierzenia i tradycje Aborygenów, a zwłaszcza ich słynny Czas Snu - https://australijski-bumerang.pl/czas-snu/
OdpowiedzUsuńLubię ostatnio oglądać filmy, w których główną rolę odgrywa przyroda i piękne widoki, więc myślę, że ten film przypadłby mi do gustu. Rozejrzę się za nim w necie.
Sen wakacyjny dobiega powoli końca. Pozdrawiam serdecznie :)
Możliwe, że żyje się lepiej, choć u mnie pewnie jedno spotkanie z pająkiem byłoby zbyt dużym stresem xD. Hiszpanie i Grecję pewnie wcześniej uda mi się odwiedzić i w sumie bardzo chętnie :). Ale o Aborygenach bardzo chętnie więcej poczytam, bo w tej książce było tyle co nic :). Internet tutaj będzie na pewno lepszym źródłem informacji.
UsuńTo stanowczo nie moje klimaty. Lubię podróżować i zachłannie zwiedzam, ale po tego rodzaju książki nie sięgam. Na jakikolwiek film trudno mnie skusić, a już na taki, który kojarzy się z "W pustyni i w puszczy" (nie znoszę!) tym bardziej. Tym razem trafiłaś na opór w mojej osobie 😅. A z czym kojarzy mi się Australia? W zasadzie z niczym, bo rzadko o niej myślę, ale tak: z Lechem (blogerem) i z obrazkiem ludzi na drugiej półkuli chodzących do góry nogami 🤣
OdpowiedzUsuńJa do W pustyni i w puszczy w sumie podchodzę neutralnie ale Walkabout dużo bardzie mi się podobał. Na pewno o wiele dojrzalszy film. Z gustem nie trafiłam ale za to Twój komentarz poprawił mi humor więc było warto xD.
UsuńO, to interesujące (z tą poprawą humoru)! 😅
UsuńFajnie by było sobie tak pochodzić do góry nogami i żeby włosy szły do góry (znaczy no na dół) ^-^
UsuńAustralia, mieszkałem tam jakiś czas. Ma coś w sobie. Polecam.
OdpowiedzUsuńDużo natury, mało ludzi, dzikość niektórych miejsc i egzotyka biegających po mieście legwanów (czy jak je tam zwać).
Czasami zastanawiam się, czy dobrze, że wróciłem do Europy.
Ma coś w sobie, choć też mnie trochę przeraża. Zawsze można znowu wrócić tam jeśli poczujesz, że to dla Ciebie lepsze :)
UsuńNo tak, niektóre rzeczy są trochę bardzo egzotyczne, jak wąż, który przypełzał do garażu. Z tym, że ten był niegroźny, bo mały pyton.
UsuńAle do pierwszego lepszego jeziorka, to bym tam nie wskoczył ;)
Ja tego nie zrobię nawet w Polsce :P a i tu się boję zwykłych małych pajączków xD
UsuńJa za to lubię pływać w jeziorkach, choć czasami też czuję się dziwnie, jak wypłynę na środek, nawet w Polsce. To pewnie po tych wszystkich filmach ;)
UsuńNo, pajączków o różnych rozmiarach to tam nie brakuje, ale zazwyczaj są niegroźne :o)
Ja akurat pływać nie umiem, więc lubię jedynie pochlapać się przy brzegu. Mogą być niegroźne, a i tak mam ciarki...
UsuńAustralia ma coś w sobie. Polecam.
OdpowiedzUsuńDużo natury, mało ludzi, dzikość niektórych miejsc i egzotyka biegających po mieście legwanów (czy jak je tam zwać).
Mieszkałem tam jakiś czas, mogłem zostać.
Czasami zastanawiam się, czy dobrze, że wróciłem do Europy.
Jak coś komentarze trafiają do zatwierdzenia. Wyjaśniłam na końcu posta, dlatego nie pojawiają się od razu :)
UsuńPiszesz bardzo ciekawe recenzje.
OdpowiedzUsuńW Australii mieszkała ciotka mojej koleżanki, która wyjechała tam zaraz po otwarciu bram obozu koncentracyjnego. . Czasami dzwoniła we wcześniej określonym czasie, do rodziny w Polsce. Zbieraliśmy się wtedy i słuchaliśmy jej głosu . Mówiła starym , polskim językiem, że czasami trudno było zrozumieć o co jej chodzi.
Ciekawi mnie co mówiła o życiu tam :)
UsuńKsiążka ma przepiękną okładkę. Bardzo lubię taką grafikę i kolory bardzo energetyczne.
OdpowiedzUsuńJa jestem fanką książek obyczajowych, więc jeśli miałabym coś polecić to książki Richarda Flanagana. To australijski pisarz ( lat 65) Czytałam jego "Pragnienie" kilka lat temu i nie mogę o tej książce zapomnieć. Właściwie pisze w niej bardziej o Tasmanii, niż o Australii. W 2014 roku dostał nagrodę Man Booker Prize za " Ścieżki północy". Mam tę książkę i próbowałam ją przeczytać w ubiegłym roku, jednak byłam wtedy rekonwalescentką i to nie był dla mnie dobry moment na jej czytanie.
Australia kojarzy mi się z kangurami.
Ciągle fascynuje mnie Polska. Mam region, który bardzo chciałabym odwiedzić, a ciągle słyszę, że oprócz ciekawej historii, nie ma tam nic ciekawego. A ja już sporo książek przeczytałam na temat tego regionu i mam nadzieję, że kiedyś go odwiedzę.
Czasem zaglądam do książek podróżniczych, ale nigdy nie czytam ich od deski do deski.
Pozdrawiam Roksano.
Zapisuję sobie tytuł :).
UsuńW Polsce jest wiele wspaniałych miejsc, często mało znanych. Naprawdę nie trzeba lecieć na drugi koniec świata, by zobaczyć coś niesamowitego. Jaki to region zainteresował Cię szczególnie? :)
Żuławy.
UsuńNo i piękny wybór, spełniaj to marzenie :)
UsuńMnie Australia kojarzy się przede wszystkim z papugami (zamieszkuje tam naprawdę wiele gatunków) i Steve'm Irwinem, słynnym "Łowcą krokodyli". Bardzo lubiłam oglądać jego program na Animal Planet.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Papugi <3 je bym mogła oglądać w Australii, z innymi stworzonkami to już różnie ;p
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=8UpPukki2Rs
UsuńMiłego oglądania ;)
Aww <3 dzięki :*
UsuńAustralia kojarzy mi się przede wszystkim z papugami (zamieszkuje tam naprawdę wiele gatunków) i Steve'm Irwinem, słynnym "Łowcą krokodyli". Bardzo lubiłam oglądać jego program na Animal Planet.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Chyba zdublowało, jak coś to komentarze trafiają do moderacji, jakby się okazało, że pisałaś od początku bo się nie pojawił :)
UsuńRozumiem :)
UsuńRozumiem :)
Usuń:) :)
UsuńAustralia kojarzy mi się z jedną blogerką, kangurami i pieruńsko jadowitymi wężami. Nie chciałbym tam jechać za żadne pieniądze, właśnie z powodu tych ostatnich. Nawet będąc w ZOO omijam pawilon z wężami. Nie cierpię ich! 😅 Choć książka zapewne by mi podeszła 😉
OdpowiedzUsuńMnie bardziej przerażają pająki ale do węży też bym się nie zbliżała, właśnie z uwagi na zagrożenie.
UsuńPająka można kapciem potraktować a z wężem to już nie przejdzie 😅
UsuńJak się ma arachnofobię to prędziej się rzuci na tego węża z kapciem xD
UsuńAż tak? To współczuję, bo i u nas przecież pająków nie brak... 🙄
UsuńJeszcze te małe, czy chude są znośne ale przy nawet polskich niegroźnych bydlakach wymiękam. Jak się słodkie Zyzusie Tłuściochy zalęgły w garażu brrr
UsuńAle masz motywację żeby sprzątać i nie dopuścić by się zalęgły 😉
UsuńOd sprzątania w garażu to jest mój facet xD. Ja mogę pomóc jak się już upewni, że nie ma tam potworów.
UsuńAustralia zawsze wydawała mi się takim kierunkiem, na który potrzeba sporo czasu, a tutaj rzeczywiście można się przenieść na drugi koniec świata choćby na chwilę. Najbardziej lubię w takich podróżach właśnie te drobne obserwacje i ciekawostki, dzięki którym miejsce zaczyna być czymś więcej niż tylko punktem na mapie.
OdpowiedzUsuńJak sięgam po książkę by poznać trochę kraj do którego nie mogę się wybrać to właśnie chciałabym dostać jak najwięcej takich ciekawostek.
Usuń1. Kangur i mega pająki. Dokładnie to jako pierwsze przychodzi mi na myśl.
OdpowiedzUsuń2. Naprawdę rzadko. Zdecydowanie nie jest to moja ulubiona kategoria czytelnicza.
3. Japonia – niezmiennie od lat.
Australia jest interesująca, zdecydowanie ciekawa i warta zobaczenia. Ja nie wiem czy bym się zdecydowała na taką wycieczkę. Nienawidzę pająków, chyba zbyt dużo naoglądałam się ich na zdjęciach z Australii 🤣
To chyba najczęstsze skojarzenia. A pająki to nawet większy dla którego się tam nie wybieram niż wydatki. Nie chciałabym takiego wielkoluda spotkać. A Japonia i mnie się marzy :)
UsuńKsiążka zdaje się być takim subiektywnym spojrzeniem na Australie. Jeśli się lubi autorkę, to książka też się spodoba. Też mało wiem o tym kontynencie. Poczekam aż coś się przytrafi w tym temacie.
OdpowiedzUsuńFilm oglądałem! Nie pamiętam nic! Mam na filmwebie oceniony 6/10 dziesięc lat temu. Edit: Własnie spojrzałem na kadry. Coś mi świta.
Film bardzo ładny wizualnie, raczej z powoli toczącą się akcją, coś właśnie z tych które można docenić ale też łatwo zapomnieć, bo nie zostawiają mocnych emocji.
UsuńKsiążkę kojarzę aczkolwiek sama jej nie czytałam
OdpowiedzUsuńMoże w klubie recenzenta widziałaś :)
UsuńMoje pierwsze skojarzenie z Australią? Książka Alfreda Szklarskiego „Tomek w krainie kangurów” i oczywiście Tomek Wilmowski. To właśnie dzięki tej książce Australia długo była dla mnie miejscem odległym, tajemniczym i pełnym niezwykłych przygód. Wyobrażałam ją sobie przez pryzmat przygód Tomka. Taką egzotyczną, dziką i trochę nieosiągalną. A skoro Australia, to także Góra Kościuszki. najwyższy szczyt Australii.
OdpowiedzUsuńZatem kiedy słyszę „Australia”, wracam myślami do tej książki i do Tomka, którego przygody rozpalały moją dziecięcą wyobraźnię.
Pozdrawiam serdecznie z moich zielonych opowieści
W dzieciństwie uwielbiałam tę serię i pisząc tego posta też mi się od razu przypomniał Tomek w krainie kangurów. Najpierw chciałam go tu nawet zamieścić ale potem pomyślałam, ze jednak wolę wrócić do całej tej serii i poświęcić jej osobny wpis :)
UsuńŚwietny pomysł
UsuńPozdrawiam końcówką urlopu
Mam nadzieję, że urlop był przyjemny :)
UsuńBył, ale codzienność teraz już króluje...
UsuńNie daj jej się tak całkowicie ;)
UsuńMnie Australia kojarzy się z optymizmem i wieloma możliwościami pracy tak powiedziała koleżanka, lubię Russela Crowe a on urodził się w Australii a Twoja recenzja ksiązki jest ciekawa i podoba mi się . Dziękuję za trafny komentarz pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOptymizm i duża możliwość pracy to coś za czym chętnie bym wyjechała jednak tam inne rzeczy mnie odstraszają :). Dziękuję :)
UsuńMnie Australia kojarzy się z kangurami, wężami, okropnymi śmiercionosnyni pająkami, piękną dziką przyrodą i oczywiście upałem. Kiedyś czytałam książki Beaty Pawlikowskiej, zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Lubię też Martynę Wojciechowską.
OdpowiedzUsuńU mnie skojarzenia podobne :), a po książki chętnie sięgnę
UsuńNigdy nie myślałam o Australii, jako o miejscu, w którym chciałabym się znaleźć. Wydaje mi się być tak daleko i chyba jest dla mnie tak nieosiągalna, jak prawie wyprawa na księżyc :) A moje pierwsze z nią skojarzenie? Kangury :)
OdpowiedzUsuńKsiążek podróżniczych nie czytam, nie wiem nawet dlaczego, jakoś nigdy mnie to nie wciągnęło... zdecydowanie bardziej wolę oglądać filmy, w których ukazane są piękne krajobrazy. Może wyobraźnię mam lekko upośledzoną? :)
Moim, chyba w miarę realnym, marzeniem jest wizyta w Portugalii, a miejscem magicznym, które mnie niesamowicie przyciąga jest Meksyk :) Chciałabym kiedyś dotknąć i posmakować tej kultury...
Ja mało sięgałam po książki podróżnicze, chyba z błahego powodu, po prostu nie wpadały w moje ręce, ale chętnie bym wiele z nich nadrobiła. Australię też uważam za nieosiągalną dla mnie i póki co nie dążę do tego by to zmienić ale choć trochę chciałabym ją poznać. Do Portugalii miałam się wybrać ale trochę się plany sknociły. Myślę, że jednak ona będzie jeszcze dla mnie osiągalna :)
UsuńJeszcze zanim dotarłam do końcowego akapitu, pomyślałam sobie, że chyba mamy nieco inne oczekiwania wobec książek i preferencje, bo mam wrażenie, że opisana przez Ciebie książka mogłaby być całkiem fajną lekturą dla mnie. Oczywiście mogę się mylić, generalnie jednak lubię czytać o cudzych przygodach i refleksjach z pobytu w danym kraju.
OdpowiedzUsuńZ książek podróżniczych najczęściej sięgałam po te autorstwa Cejrowskiego. Dobrze się jej czytało, ale autor jest kontrowersyjny, więc niektórzy celowo je bojkotują. Dobrze czytało mi się też "Dziennik irlandzki" Heinricha Bolla, niektóre podróżnicze pozycje Pawlikowskiej (wiele z nich to niestety odcinanie kuponów) i książki Martyny Wojciechowskiej.
Skojarzenia z Australią? Może i najmniejszy kontynent, ale mimo wszystko ogromny kraj, szczególnie w porównaniu z maleńką Irlandią, a do tego odległy. Również bardzo popularny kierunek emigracji zarobkowej dla wielu Irlandczyków.
Od dłuższego czasu przyglądam się Kanadzie i coraz śmielej zaczynam marzyć o zwiedzeniu jej wschodnich prowincji takich jak Nowa Szkocja, Nowa Fundlandia i Labrador, Nowy Brunszwik...
Może książka Ci się spodoba, zawsze możesz spróbować, dla mnie było tu po prostu wszystkiego za mało :). Po Cejrowskiego będę sięgać, odcinając autora od twórczości :). Wiele jest miejsc, które chciałbym zobaczyć, nie wszystkie będę mogła, dlatego kuszą mnie podróże na kartkach książki.
UsuńZ Australią kojarzą mi się kangury, a książkę z chęcią bym przeczytała, bo mało wiem o Australii 😊
OdpowiedzUsuńJa też ciągle mało wiem i chętnie sięgnę po inne teksty :)
UsuńDla mnie to taka egzotyka, że jak słyszę Australia, to myślę - kangury i długo, długo nic :) Ogólnie nie czytam tego typu książek ale może kiedyś warto zacząć :)
OdpowiedzUsuńTeż nie miałam zbyt wielu skojarzeń, tylko te związane z przyrodą, dlatego mocno mnie książka zainteresowała, ale też pozostawiła niedosyt.
UsuńAustralia to miejsce, które chciałabym kiedyś odwiedzić, ale też chwilowo czasowo i finansowo musi poczekać :-) Książką zapowiada się bardzo ciekawie .A o filmie nigdy nawet nie słyszałam wcześniej .
OdpowiedzUsuńCo do Twoich pytań:
1. Australia jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie?
Misie Koala i Kangury a także opera w Sidney i wielkie pająki :-P
2. Czytujecie książki podróżnicze? Jakie polecacie.
Tak. Bardzo polecam reportaże Tomasza Michniewicza
3. Jaki kontynent/kraj/kultura najbardziej Was fascynuje
I tu mam trudność, aby wybrać ten jeden- ale ostatnio mam duży vibe na Azję. Jednak uważam, że w każdym miejscu człowiek znajdzie coś wartego uwagi i odwiedzenia
cieplutko pzdrawiam.
te wielkie pająki to mnie skutecznie odstraszają :). Dzięki za polecenie reportaży. Zgadzam się, że w każdym zakątku świata można znaleźć coś niezwykłego :)
UsuńAustralia ma w sobie chyba jakiś przedziwny magnes - z jednej strony człowiek patrzy na tę przestrzeń, kulturę Aborygenów, zupełnie inne podejście do natury i myśli: „chcę tam!”. Z drugiej przypomina sobie o odległości, kosztach oraz całej faunie, która wygląda, jakby przez miliony lat trenowała głównie po to, żeby Europejczyk nie czuł się zbyt pewnie. ;)
OdpowiedzUsuńNo tak, przyciąga i skutecznie odpycha jednocześnie :D
UsuńDawniej czytałam mnóstwo książek podróżniczych, fascynowały mnie te bardziej dzikie rejony, ale głównie Afryka i Amazonia. Marzyły mi się dalekie podróże, ale życie te plany trochę skorygowało :). O Australii mam mniejszą wiedzę, znajomi nawet tam ileś lat mieszkali, ale w zasadzie opowiadali tylko o Sydney. Może sięgnę po tę książkę, tak po prostu żeby się z grubsza zorientować, jak to tam jest.
OdpowiedzUsuńJa po książce tylko mam większą ochotę zagłębić się w temat :). Dzikie rejony potrafią skusić ale nie jest to taka prosta sprawa, potrzeba odpowiednich przygotowań, czasu, kasy ah i charakteru :D (żeby nie uciec przed wielkim pająkiem w moim przypadku xD)
Usuń1. Australia - pierwsze skojarzenie to chyba upały, pustynie i kangury :D
OdpowiedzUsuń2. Raczej czytuję blogi podróżnicze, ostatnią podróżniczą książkę czytałam dość dawno temu :) A dlaczego? Chyba przez to, że w postach jest troszkę więcej skondensowanych informacji i zdjęć, łatwiej jest poczuć klimat danego miejsca, kiedy oprócz opisu ma się też przed oczami to, o czym podróżnik opowiada.
3. Fascynuje mnie Skandynawia z uwagi na przepiękne krajobrazy, ale też i kulturę, architekturę. Może kiedyś zwiedzę! Południe Europy też z resztą mi się podoba :D Wycieczką np. do Prowansji bym nie pogardziła ;))
Sama zaiważam, że na blogach można znaleźć więcej ciekawych informacji i przede wszystkim aktualnych niż w książkach. W każdym zakątku świata jest coś kuszącego, co nie? ;)
UsuńAustralia zawsze mnie fascynowała, na studiach myślałam że się tam udam, ale się nie udało. Bardzo lubię filmy kręcone w Australii jak Projektantka, Susza. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńWtedy się nie udało ale nic straconego, może jeszcze kiedyś się wybierzesz. Tych filmów nie oglądałam. Może nadrobię :)
UsuńLubię czytać książki podróżnicze o Australii i Oceanii. Piękny, tajemniczy i odległy kraj.
OdpowiedzUsuńKtóreś z tych książek szczególnie polecasz?
UsuńTo coś dla mnie . Zapiszę sobie
OdpowiedzUsuńJak przeczytasz, to daj znać, czy Ci się spodobała :)
UsuńTo coś dla mnie . Lubię takie książki
OdpowiedzUsuńJak coś komentarze trafiają do moderacji, więc nie martw się jak od razu nie pojawią się na blogu. Wyjaśniłam dlaczego na samym końcu posta :)
UsuńRozumiem mam u siebie tak samo :)
UsuńJa wcześniej miała otwarte, co część osób zmyliło i dużo komentarzy widziałam podwójnych. No nie dziwię się bo blogger też potrafi robić psikusy i czegoś nie zamieścić.
UsuńGłównie Australia bywa kojarzona z kangurami :) Ja jednak wolę Polskę bo to jednak jaki mój kraj by nie był-to moja ojczyzna i kocham ją. Jestem nacjonalistką jak i nigdy nie wsiadłabym do samolotu ale ksiązki o innych krajach lubię czytać i ciekawią mnie różne kultury.
OdpowiedzUsuńPolska jest piękna i nie trzeba się z niej ruszać, by zobaczyć naprawdę wspaniałe miejsca. Jednak do innych miejsc też mnie stale ciągnie :). Jeśli jednak chodzi o mieszkanie póki co wolę zostać właśnie tu. Nie mówię jednak, że nigdy się to nie zmieni.
Usuń1. Chris Hemsworth <3
OdpowiedzUsuń2. Sporadycznie, ale pewnie jeszcze coś tam będzie czytane, mimo że rządzi u mnie beletrystyka.
3. Japonia
Wszędzie przystojniaka wpatrzysz ;)
UsuńJaponia u mnie też jest na pierwszym miejscu :)
mnie kojarzy się Australia z reżyserką Jane Champion, z Kangurem i słyszałam że w Australii są wspaniali Ludzie pozdrawia Monika
OdpowiedzUsuńCześć Monika :). O ludziach i życiu w Australii też dużo pozytywnych rzeczy słyszę :)
UsuńCzasem czytam książki podróżnicze, choć dawno już po nie nie sięgałam. Aż nabrałam chęci, żeby to nadrobić. Nie wiem czy skuszę się akurat na tę publikację, ale na jakąś na pewno. Film za to bardzo mnie zaciekawił i myślę, że też go obejrzę.
OdpowiedzUsuńKoniecznie daj znać gdzie wybierzesz się w książkową podróż :)
UsuńO Australii można się bardzo dużo dowiedzieć ...
OdpowiedzUsuńBlog "Pod tym samym niebem"
Olgi Jawor, która pomieszkiwala w Australii.
Piękne zdjęcia i opisy.
Warto tam zajrzeć
Marta