Cena wiedzy
Możemy się uczyć. Nawet do pewnego wieku mamy taki obowiązek. Możemy studiować dowolny kierunek. Dzięki bibliotekom, internetowi, możliwościom komunikacji z ludźmi z całego świata mamy ogromny dostęp do wiedzy. Możemy tę wiedzę poszerzać, wysnuwać własne teorie, mówić o nich otwarcie. Nie zawsze tak było i nawet teraz nie wszytko jest takie idealne. Wiedza, nauka, nowe odkrycia mogły mieć bardzo wysoką cenę... Nawet teraz...
Nadmiar przytłacza
Każdy, kto studiuje, przede wszystkim nauki ścisłe miał szansę się przekonać, że cała wiedza, którą zdobył we wcześniejszych latach nauki to właściwie nic. A nawet studia dają nam poznać tylko mały zalążek danej dziedziny. W pewnym momencie uświadamiamy sobie, jak mało wiemy, ile musimy poświęcić, bo zrozumieć w ogóle to, co zostało już odkryte. A potem dowiadujemy się, że tak naprawdę jako rozwinięta technologicznie ludzkość nadal nie wiemy nic o, chociażby wszechświecie. Klasyk, który to uświadamia.
Stephen Hawking "Krótka historia czasu"
Każdy z nas czasem zadaje sobie ważne pytanie, dlaczego tu jesteśmy. Wszechświat — tak niewiele o nim wiemy. Jak powstał i co się z nim
stanie? W dziejach ludzkości zawsze na te pytania pojawiała się jakaś
odpowiedź. Najprostsze dawały religie. Nauka wraz ze swym rozwojem
doszukuje się prawdy. Kiedy już pojawia się jakaś teoria, inne badanie
sprawia, że ta odpowiedź jest równie zabawna, jak twierdzenie, że płaska
Ziemia leży na żółwiu.
Hawking znany fizyk, który zasłynął z badań
między innymi nad czarnymi dziurami, daje nam tę niewielką książeczkę,
która będzie streszczeniem naszej wiedzy i niewiedzy. Krótka historia
czasu faktycznie jest krótka. Nie ma nawet 200 stron. Znajdziemy tu
jednak przedstawione najważniejsze teorie i badania nad powstaniem i
budową wszechświata. Przemierzymy kosmos, dalej niż jesteśmy w stanie w
jakikolwiek sposób dotrzeć i zostają nam tylko obliczenia. Zajrzymy
głębiej na cząsteczki, z których zbudowane jest wszytko. Także my.
Książka
nie jest łatwa. Mimo iż wiedza w niej zawarta jest streszczona i
napisana w miarę prostym językiem, to jednak nieco przytłacza. Sama
tematyka dla nieobeznanych jest ciężka do objaśnienia. Mimo to warto po
ten tytuł sięgnąć. Otwiera oczy na to, jak mali jesteśmy w tym, co nas
otacza. A jednocześnie jak niesamowite jest to, że w ogóle tu jesteśmy.
Warto
zadawać sobie pytania o przeszłość i losy wszechświata. Jak wyglądał
wcześniej, co było przed Wielkim Wybuchem, jak będzie zmieniał się
dalej? Jak to się stało, że właśnie tutaj mamy warunki do życia i do
poznawania tych wszystkich niezwykłości? Jesteśmy niczym, a jednocześnie
jesteśmy wyjątkowi. Czy poza nami jest ktoś jeszcze? Czym jest tak
naprawdę czas? Zerkniemy też trochę na fascynujący temat czarnych dziur.
Przyjrzymy się ludziom, których badania zmieniły postrzeganie
wszystkiego, co nas otacza.
Stephen Hawking "Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje"
Trochę ciężko mi ocenić tę książeczkę, praktycznie podobnej objętości. Jeśli chodzi o wiedzę, jest tu bardzo dużo powtórzeń z "Krótkiej historii czasu". Między esejami też zdarzają się powtórki niektórych wiadomości, ale sam autor zaznaczył, że ciężko było tego uniknąć. Jednak wydaje mi się, że tutaj wiedza ta jest przystępnej przekazana. Łatwiej mi było pojąć niektóre rzeczy. Część informacji została uzupełniona. Najciekawszy jest chyba tytułowy esej, gdzie przyjrzymy się dokładniej jednym z głównych obiektów badan autora, jakimi są czarne dziury.
Książka też pozwala dowiedzieć się również trochę o samym Hawkingu. Poznamy jego życie, dzieciństwo, fascynacje fizyką, a także przebieg choroby. Nie ma tu dużej ilości szczegółów, po prostu tyle ile autor sam chciał przekazać. Myślę, że to w zupełności wystarczy. Ciekawym dodatkiem jest wywiad zamieszczony na końcu. W którym poznamy trochę muzycznych upodobań fizyka.
Książka podobnie jak historia czasu otwiera oczy na to, ile odkryć dokonaliśmy, a ile jeszcze przed nami. Wszechświat skrywa wiele tajemnic, które dają pole do popisu pisarzom sci-fi, ale to prawda jest najbardziej fascynująca, choć droga do jej odkrycia może być żmudna, monotonna i pełna nieustannych potknięć i pomyłek.
Sam Hawking wzbudza podziw nie tylko tym, że mimo choroby (stwardnienie zanikowe boczne uniemożliwiało mu poruszanie się, stracił też głos) nadal prowadził badania. Jak sam stwierdził, choroba mu w tym nie przeszkadzała i miał szczęście, że właśnie nauka była jego pasją. Utrudnione miał jednak przekazywanie tej wiedzy, a mimo to chciał dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Przy pomocy tłumacza a później syntezatora mowy nadal wygłaszał wykłady. Pisał książki za pomocą specjalnego sprzętu. Chciał trafić przede wszystkim do ludzi niezajmujących się fizyka, by oni także odkryli prawdy rządzące naszym wszechświatem.
Tyle już wiemy, tyle osiągnęliśmy, a nadal nie potrafimy stworzyć dobrego świata
Latamy w kosmos i nadal prowadzimy wojny, jedni żyją w bogactwie, inni wciąż walczą o kawałek chleba. Możemy porozumiewać się na odległość, a bliskość coraz bardziej nas przeraża. Chcemy coraz więcej, nie dostrzegając tego, co już mamy. Wiemy, że Ziemia to nasz dom a nieustannie ją niszczymy.
Iwona Gajda "Hologramowy Świat I"
Iwona Gajda "Hologramowy Świat II"
Nowe odkrycie może zostać źle wykorzystane
Oprócz lekarstw na różne choroby i wynalazków pomagających nam w codziennym życiu ciągle powstają nowoczesne rodzaje broni, techniki manipulacji. Rozwija się sztuczna inteligencja, która z jednej strony jest pomocnym narzędziem, z drugiej daje duże możliwości osobom chcącym postępować niewłaściwie. Czy warto ją rozwijać jeszcze bardziej? Przed takimi dylematami ludzkość staje ciągle. Rozwoju już jednak nie powstrzymamy, ani konsekwencji...
Oppenheimer
Film o ojcu bomby atomowej spotkał się z dużym rozgłosem. Oczywiście społeczeństwo podzieliło się na tych poważnych idących na trzy godzinny film biograficzny i na tych, co woleli poznać tysiąc odcieni różu na Barbie. Ja właściwie olałam oba te filmy, choć jakąś tam ciekawość wynikająca z rozgłosu właśnie była. Po dłuższym czasie dałam się namówić na obejrzenie Oppenheimera właśnie.
Przez pierwszą część filmu przyznam szczerze, trochę się męczyłam i gubiłam. Nie jest to tytuł dla kogoś, kto wcześniej w ogóle nie interesował się tematem. Tak od połowy mniej więcej zaczęłam bardziej ogarniać i nawet mnie wciągnęło. Jednak i tak stwierdzam, że mimo świetnego wykonania (czemu nie zaprzeczę) film był stanowczo za długi.
Nie spodziewajcie się tu akcji i wybuchów, raczej trudną prawdę, rozmowy polityczne i jeden z największych dylematów moralnych...
Odmienne przekonania dzielą ludzi
Kiedy nowy pogląd nie zgadza się z powszechnie przyjętą opinią, narażeni jesteśmy na hejt i dyskryminację. Nie w każdej dziedzinie nauki jest jedna prawda, do której musimy dążyć. A nawet tam, nim do niej dojdziemy, musimy wysnuwać teorie. Czasem kontrowersyjne. Na szczęście już nie skończymy za to na stosie, co najwyżej spłoniemy w ogniu nienawistnych spojrzeń.
O ruchach Ziemi (Chi. Chikyuu no Undou ni Tsuite)
Przez jakiś czas myślałam, że napiszę opinię o tym anime, nie dokończywszy go. Przerwałam w połowie i czułam, że nie dam rady i to nie dlatego że było złe. Uważam, że anime jest jednym z lepszych, poruszających ważne kwestie i obrazujących trudności, z jakimi mierzyli się ludzie dążący do poznania wiedzy wbrew kościołowi. Niektórzy mówią, że to anime o Koperniku. No nie do końca, choć zabawnie ogląda się akcje dziejącą się w Polsce, słysząc polskie nazwiska z japońskim akcentem. Już ze względu na polskie właśnie motywy jest warte polecania. Co więc sprawiło, że anime chciałam porzucić? W głównej mierze jest to historia inkwizycji kościelnej walczącej z pojawiającą się teorią heliocentryzmu. Walka z herezją przez okrutne tortury, bohaterowie, z którymi się zżywasz, a później patrzysz na ich cierpienie, a czasem i śmierć. Wszystko przez przekonania i z jednej i z drugiej strony, które bywają silniejsze od moralności, od strachu, od chęci bycia dobrym człowiekiem. To wszystko sprawia, że anime jest świetne, ale także trudne i przytłaczające. Na pewno nie nada się na poprawę humoru. W końcu obejrzałam całość. Na szczęście dalej było już mniej trudnych do zniesienia motywów, choć ponury klimat zachował się do końca. Ponury, ale jednocześnie piękny. Wystarczy spojrzeć na przedstawione w animacji niebo...
Pytanka na dziś:
R.A. Ciężka Seksta i Szeptyma





Bardziej coś dla pasjonatów niż dla przeciętnego czytelnika, a już na pewno nie dla kogoś kto ceni sobie lekturę lekką, łatwą i przyjemną 😉
OdpowiedzUsuńNo to fakt, jak chcesz coś lżejszego, to polecam moje książki xD.
UsuńWooooooooooooooooooohooooo! Komentuję jako pierwszy. Chyba nigdy wcześniej u Ciebie na blogu mi się to nie zdarzyło 😉
OdpowiedzUsuńWoooo z tej okazji dostałam aż trzy komentarze :D
Usuń1. Sam nie wiem...
OdpowiedzUsuń2.Zdecydowanie internet.
3.Wczoraj
4.Gdyby ludzie byli lepsi.
4. Szkoda, że na to raczej nie ma szans :/
Usuń