Czy warto brać internet w Orange?
Dziś wyjątkowo wpis marudząco-pouczający. Nim ktoś pomyśli, że to jakiś post sponsorowany odpowiadam od razu — nie. Bazując przede wszystkim na własnych doświadczeniach, które za chwilę tu przytoczę, ale też na zasłyszanych opiniach stwierdzam, że w ogóle nie chcę mieć już do czynienia z tą firmą.
Dlaczego nie warto brać internetu w Orange?
Aby nie przedłużać, pominę niezgodności z tym, co mają w ofercie na stronie a tym, co w salonie. Dodam tylko, że do salonu w ogóle nie opłaca się iść, bo nie słuchają klienta, tylko wciskają to, co jest dla nich opłacalne. Biznes to biznes a klient, który potrzebuje internetu na już, bo właśnie się przeprowadził i będzie pracował zdalnie to klient, którego można naciągnąć. Można więc trochę pościemniać klientowi.
Przymknijmy jednak na razie na to oko. Mieliśmy światłowód w Katowicach i nie zapowiadało się aż tak źle. Nie było wiadomo, jak długo tu będziemy, ale firma cudownie nas zapewnia, że przeprowadzka z Orange to żaden problem. No i tu zaczyna się największa zabawa.
Przeprowadzka z Orange.
Zmieniliśmy miejsce zamieszkania na takie, w którym z tej firmy nie ma światłowodu. Może jakby był, nie byłoby problemu, ale po wszystkim, co przeszliśmy z partnerem, czuję, że znalazłyby się inne ;).
Zerwanie umowy wiąże się z zapłatą kary równoważnej wszystkim opłatom do końca umowy. Można jednak ją przedłużyć na zwykły internet kablowy. Według tego, co nam wyjaśnili, płacilibyśmy tak samo. Opcja nie wydawała się taka zła. Przemęczymy się z takim internetem, a potem zmiana u lokalnego dostawcy na światłowód.
Przyszedł technik zakładać internet. Nie bardzo miał się jak podpiąć. Poszedł jeszcze sprawdzić, uprzedzając nas, że w razie czego będzie potrzebował zgody spółdzielni. Nawet nam to na rękę, bo może udałby się wymigać od tej umowy. Niestety bez ostrzeżenia wziął się do roboty. Podpiął nam kabel w dziwny sposób pod schodami i na ścianie w korytarzu.
Zmiana rodzaju internetu wiązała się z podpisaniem drugiej umowy na dużej. No i oczywiście się wkopaliśmy, bo rachunki przyszły dwa. Za internet w Katowicach i w nowym miejscu zamieszkania. Zgłoszenia przekierowywane były do kolejnych osób. Nikt nic nie wie, każdy się wymiguje. Komunikacja w tej firmie jest straszna, o czym przekonaliśmy się jeszcze wiele razy
Niecały rok później malowanie klatki schodowej. Spółdzielnia czepia się kabla. Załatwiamy kogoś, kto nam to zamontuje inaczej. Nim przechodzi klatka już pomalowana. Teraz nie ma sensu kabla tykać, bo wyglądać będzie jeszcze gorzej...
Życie z Orange
Internetu co jakiś czas nie było albo kiepsko działał. Wezwanie techników wiązało się z "bądź cały czas w domu, bo przyjadą, kiedy chcą, ale numeru telefonu ci nie dadzą". Było to "małe" utrudnienie przy pracy zdalnej.
Rozwiązywanie umowy
Upłynął czas pierwszej umowy z Katowic. Ruter został zwrócony rok temu, od razu, kiedy się przeprowadzaliśmy. A tu upomnienie, że mamy go oddać teraz. W salonie, w którym został zwrócony, zapewniają nas, że gdybyśmy oddali to dostalibyśmy potwierdzenie. Nie dostaliśmy żadnego potwierdzenia...
Sprawa z ruterem na szczęście została wyjaśniona (lepiej czasem napisać do Orange niż dzwonić). Faktycznie potwierdzenie nie zostało wydane. Ile się nerwowo najedliśmy, że jeszcze nam każą płacić za niego kare — to nasze.
Dostaliśmy do podpisu rozwiązanie umowy. Babka w salonie w szoku, że chcemy dokładnie przeczytać całość i rzuca się, że tam nic nie ma! No tak, podpisujcie najlepiej bez czytania...
Oczywiście po rozwiązaniu umowy nieustanny spam telefoniczny. Czy na pewno nie chcemy przedłużyć umowy tam, gdzie nas nie ma i płacić dalej za internet, z którego nikt nie korzysta i dlaczego nie? :)
Gdybyśmy wiedzieli, jak to się wszystko skończy, rozwiązalibyśmy umowę od razu.
Zapłacili karę (którą w sumie za ten rok na raty i tak jakby płaciliśmy) i wzięli sobie światłowód od kogoś innego. A tak użeramy się do tej pory. Na szczęście już po niższej cenie. Z mojej strony Orange serdecznie nie polecam.
I tak półżartem

Współczuję przejść z tą firmą...
OdpowiedzUsuńPo długiej przerwie wróciłam do blogowania, miło znów u Ciebie gościć.
Pozdrawiam serdecznie :)
Cieszę się, że wróciłaś, martwiłam się :)
UsuńInternet mamy z kablówki, ale koleżanka chciała kiedyś podłączyć telewizje w domku letniskowym. Pan z Orange przyjechał, obejrzał, umowę przygotował i opłatę pobrał. Po jakimś czasie zjawiła sie ekipa. Okazało sie, że do instalacji potrzeba masztu, bo drzewa zasłaniają, ale maszt jedynie na działce sąsiadów, a sąsiad nieżyczliwy.
OdpowiedzUsuńEkipa odjechała, ustrojstwo zaległo za szafą, kasy nie oddali.
No tak najpierw powinno być ustalenie, czy usługa w ogóle jest możliwa a później dopiero płatność :/.
UsuńWspółczuję tylu nerwów, bo taka walka z wiatrakami i bezduszna biurokracja potrafią skutecznie wykończyć człowieka. Dobrze, że opisałaś to tak szczegółowo – to świetne ostrzeżenie dla innych, jak ważne jest czytanie wszystkiego do ostatniej kropki i pilnowanie każdego papierka. Trzymam kciuki, żeby ten rozdział był już definitywnie zamknięty, a książki i maskotki szybko pomogły zapomnieć o tych przebojach ❤️
OdpowiedzUsuńNawet jak człowiek ogółem z natury jest ostrożny, to potrafią tak przegadać, że wprowadzą w błąd i naprawdę łatwo się wkopać. Dzięki Kochana :* Jak wśród swych miliona recenzji znajdziesz czas na moją książkę daj znać :D
UsuńOdezwij się do mnie na messengera kochana 🙂
Usuń<3
UsuńDoświadczeń z Orange nie mam ani dobrych, ani złych. Współczuję nerwów.
OdpowiedzUsuńKorzystam z usług lokalnego dostawcy z miasta, w którym mieszkam. Zwykle jestem zadowolona, ale nie zawsze, zdarzają się też dziwne awarie i spowolnienia. Kilka lat temu zmieniałam umowę i tuż po podpisaniu nowej mnie zdenerwowali, aż musiałam napisać im na czacie, jak bardzo jestem rozczarowana i że jednak nie warto korzystać z usług lokalnych przedsiębiorców, skoro obsługa klienta jest tak tragiczna - nowy router od nich nie działał, trzeba go było zdalnie skonfigurować, a że był piątek, to nikt nie raczył reagować na moje zgłoszenia, dopiero po tej wiadomości ktoś się zainteresował. Denerwowało mnie jeszcze, że firma jest bardziej zainteresowana polityką, reklamą i chrzanieniem o lokalnych pciembiorcach jako soli tej ziemi niz dostarczaniem usług, które sprzedają (dlatego zresztą uzyłam tego w wiadomości do nich :P).
No znam ten ból niedziałający ruter i czekanie, aż się ktoś pofatyguje tutaj niestety też na porządku dziennym. Mam nadzieję, że u nowego dostawcy będzie choć trochę lepiej.
UsuńZawsze są jakieś nieprzewidziane sytuacje. Strach coś zmieniać , np na lepsze bo mogą być jakieś nieokreślone wpadki . Samo życie
OdpowiedzUsuńAno fakt, choć myśmy akurat zmienić chcieli, tylko nam nie pozwolili xD. Orangowa mafia przetrzymała nas siłą :P
UsuńGdy ponad 20 lat temu założyłem (wreszcie!) szybki Internet, firma mi przysłała kurierem router i instrukcje—miałem to wszystko podłączyć do sieci telefonicznej. Niestety, nie działało. Zadzwoniłem do firmy i bardzo „inteligentny” pracownik powiedział, aby podłączył komputer bezpośrednio do skrzynki telefonicznej, umieszczonej na zewnątrz domu. Tłumaczę mu, że posiadam ogromny komputer typu „desktop”, który musiałbym wraz z potężnym monitorem rozłączyć w pokoju i fizycznie przenieść na zewnątrz domu, potem jakoś podłączyć do prądu, a do tego jeszcze było wszystko zaśnieżone—toteż jest to niemożliwością. Niestety, nie przekonałem go i nadal kazał mi to zrobić. Tak więc firmie podziękowałem, odesłałem im te rzeczy, a następnie zadzwoniłem do innej firmy kablowej i w ciągu jednego dnia miałem działający Internet na kablu. Owszem, miałem czasem trochę problemów, ale do dzisiaj jestem z tą firmą. Nawet ponad miesiąc temu przyszedł technik i spędził sporo czasu, bo czasem traciłem łączność—oczyścił połączenia, a nawet wymienił kabel i wszystko od tego czasu działa bez zarzutu.
OdpowiedzUsuńWiem jednak, że ludzie mają czasami bardzo dużo problemów z firmami internetowymi. A co najgorsze, niektórzy technicy, szczególnie ci nowi, są po bardzo krótkim szkoleniu i nie mają pojęcia, jak dokonać poważniejszych reperacji.
Tak czy owak, zamierzam w najbliższych dniach kupić nowy telefon komórkowy (mój ma ok. 9 lat i niektóre aplikacje nie działają, a bateria starcza ledwie na jeden dzień), zmienić firmę i plan, jak też pozbyć się ‘normalnego’ domowego telefonu i zastąpić go niezmiernie tanią linią internetową—dowiedziałem się niedawno, że to jest możliwe i o niebo tańsze od obecnej linii, jak też mogę nadal utrzymać ten sam numer telefonu, co jest dla mnie ważne, jako że używam go głównie do biznesu.
Pozdrawiam!
Teraz to tak potrafią na kręcić, że jeszcze by trzeba było zapłacić za ten niepodłączony internet. Niektóre formy to porażka. Znaczy się no one same sobie radzą aż za dobrze ale naszym kosztem.
UsuńHmm w jakimś telefonie bateria wytrzyma dłużej niż jeden dzień? 😅
Nigdy nie miałem doświadczenia z Orange, nawet jeśli chodzi o telefon. Od zawsze jestem w T-Mobile (wcześniej Era) i jedyne do czego mogę się przyczepić to, że dziwnym trafem w niedziele przez połowę dnia potrafi nie być internetu, albo jest z przerwami. To jest irytujące, bo jednak w niedzielę człowiek ma więcej czasu i chciałby sobie ponetować a jakieś licho upatrzyło sobie właśnie ten dzień.
OdpowiedzUsuńWspółczuję Wam przeżyć i nerwów, które się z tym wszystkim wiązały. Płacąc w sumie nie mało człowiek oczekiwałby innego traktowania. To im powinno zależeć na klientach, ale najwyraźniej jeszcze mają ich wystarczająco dużo by móc sobie pozwolić na takie podejście.
No niestety klientów mają dużo. Dbaja by od nich nie odeszli za szybko ale robią to siłą jak mafia ;p. No też niefajnie tak często nie mieć neta, choć dla mnie akurat niedziela byłaby najmniej bolesna. Mogłabym sobie robić detoks :p
UsuńW razie czego są jeszcze instytucje, które dbają o prawa klienta. Nie powinno się płacić za coś z czego sie nie korzysta, albo za usługę, która nie została należycie wykonana. Oni sobie poczynają bo nikt im sie za to po dziś dzień do tyłków nie dobrał.
UsuńMój pierwszy komentarz gdzieś znikł...
UsuńNie wiem czy coś byśmy zwalczyli, teraz to i tak już późno na to. Komentarz nie znikł, włączyłam moderację
UsuńModerację? Czyżbyś miała uciążliwego hejtera?
UsuńHejter, by mi nie przeszkadzał. Mogłabym sobie z nim podyskutować i podbił by popularność xD Moderację założyłam, bo blogger usunął mi drugiego bloga - Pracownię Kotołaka, podając powód złośliwe oprogramowanie. Z analizy wszystkiego doszłam do wniosku, że mogło to być z powodu linków w komentarzach. Czasem jakieś podejrzane się trafiały, co widziałam to kasowałam. Odwołałam się i bloga udało się odzyskać. Na szczęście, bo to moja mała firma. Powodem był jednak raczej błąd bloggera ale moderacje zostawiam tylko do usuwania podejrzanego spamu (spam blogerów jeszcze akceptuję i tak komentujemy sobie wzajemnie, a do niektórych trudniej trafić)
UsuńMoże to i lepiej, bo przynajmniej będziesz miała pełna kontrolę nad tym co znajduje sie pod wpisami... 🙄 Ale z tego co widzę drugi blog Ci przywrócili, czyli jest ścieżka odwoławcza? Trudno było?
UsuńNaciśnięcie przycisku odwolaj i poczekanie trudne nie było. Nie czekalam też długo na szczęście. Pewnie faktycznie był to błąd bloggera. Możliwe, że jakby faktycznie jakieś zgłoszenie, trwałby to dłużej. A dostępu żadnego do bloga wtedy nie miałam. Teraz robię kopie na bieżąco.
UsuńTakie historie z operatorami potrafią skutecznie zniechęcić do całej firmy, bo sam problem z internetem często jest mniejszy niż walka z procedurami i ludźmi, którzy „nic nie mogą”. Najgorsze jest chyba to poczucie, że klient musi sam pilnować wszystkiego, robić notatki, zbierać potwierdzenia i udowadniać rzeczy, które powinny być oczywiste. Z drugiej strony ciekawi mnie, czy ktoś miał z Orange albo innym dużym operatorem zupełnie odwrotne doświadczenia — takie, że naprawdę pomogli i załatwili sprawę bez przepychanek? Bo czasem mam wrażenie, że dużo zależy nie od firmy, ale od konkretnej osoby, na którą trafimy.
OdpowiedzUsuńTrafiliśmy w tej firmie na ogarniętą osobę. Dzięki temu udało się potwierdzić, że faktycznie oddaliśmy ten cholerny ruter. Jednak na tyle przeszliśmy, by widzieć, że firma ta funkcjonuje źle. Ewentualnie dobrze, żeby naciągać klientów. Bo niektóre zagrywki, chyba są specjalne.
UsuńWspółczuję nerwów....
OdpowiedzUsuńDzięki 🤗 już zdążyliśmy ochłonąć
UsuńPrywatnie? Mamy światłowód w Orange od paru lat i do tej pory blisko zero usterek. Raz czy dwa w nocy były pracę konserwowe.
OdpowiedzUsuńBiznesowo? Pracowałem na infolini Orange przez rok. Wiem, jak funkcjonuje ta firma. Ja bym się tak ich nie czepiał. Play, plus, t-mobile. Każdy ma swoje mocne i słabsze strony.
A telefon komórkowy mam w Virgin Mobile i nie narzekam.
Może sam światłowód mają w porządku ale podejście do klienta straszne. Domyślam się, że każdy dostawca ma coś tam za uszami ale aż tak na żadnym się nie przejechałam.
UsuńJa mam stałego dostawcę już 15 lat. Zero uwag
OdpowiedzUsuńTylko zazdrościć ❤️ mam nadzieję, że nam też się uda w porzadku coś znaleźć
UsuńNauczyłam się tylko tego, że z orange niczego nie warto brać :(
OdpowiedzUsuńTeż miałaś kiepskie doświadczenia?
UsuńNa szczęście nie jestem w Orange :)
OdpowiedzUsuńTak trzymać 🙂
UsuńWspółczuję całego zajścia. Ja w mieszkaniu u rodziców mam Orange ( kablówkę plus internet) i osobiście nie narzekamy- poszło sprawnie i szybko, ale kto wie jakbyśmy musieli zmienić miejsce jakby było. A jedno co na pewno warto -to czytać umowy.
OdpowiedzUsuńcieplutko pozdrawaim
Ogółem umowy czytamy zawsze, gorzej jak nagadają tak, że myślisz że nowa umowa jest zmianą starej. Ogółem robienie z człowieka debila trochę. Eh już szkoda nerwów. Życzę żeby u Was było bez problemów, nawet w razie przeprowadzki.
UsuńPrzykre jest to że w salonie nie dali potwierdzenia że oddałaś router, inna sprawa to komunikacja - dlaczego odbiera stale bot wytwór AI niejaki Max a cięzko dodzwonić się do konsultanta. dziękuję za komentarza pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNo te boty już mnie wykańczają. Nie tylko w Orange. Coraz więcej firm, najpierw trzeba przekonać bota, że musisz pogadać z człowiekiem 🙃
UsuńMyślę, że te wszystkie firmy są wzajemnie siebie warte. Jestem w Play i też mało ciekawie, a z Plusa luzie uciekają. I bądź tu mądry, i pisz wiersze!
OdpowiedzUsuńMoja mama jest taką uciekinierką z Plusa. A ile jej przy tym robili problemów...
UsuńAno właśnie.
UsuńMoja jedyna nadzieja w mniejszych dostawcach...
UsuńMy od roku mamy w nowym miejscu zamieszkania światłowód Orange i ODPUKAĆ nie narzekamy. :) Ale co do obsługi w salonach itp., niestety pozostaje mi się zgodzić...
OdpowiedzUsuńŻyczę, żeby problemów nie było. Bądźcie tylko ostrożni przy jakichkolwiek zmianach.
UsuńJa tam nie zmieniam specjalnie często dystrybutora internetu, jak nie muszę. A jak czasami więcej zapłacę, bo umowa mi się później kończy, to ponarzekam pod nosem i zapomnę.
OdpowiedzUsuńJak tu mi podłączali, to mi poprzedni lokator powiedział, co i jak, kogo brać, u kogo działa, więc miałem szczęście :)
Z tym, że czytałem w czasopismach, że różne rzeczy się dzieją, bo technika i ludzie zawodzą. Czasami to po prostu pech, albo brak wykwalifikowanych pracowników.
Powodzenia z dobrym łączem. :)
Nie wiem czy u nas przyczynili się nieogarnięci pracownicy, czy zbyt ogarnięci perfidni naciągacze. Czasem nie ma sensu zmieniać i jest to ok ale warto po prostu wiedzieć na czym się stoi.
UsuńNo właśnie, w przyszłości to nie tylko pracownicy, ale też AI będzie mogła namieszać :o)
UsuńEh ani nie mów już mi się śniła inteligentna szatnia, która nie pozwoliła mi kurtki odwiesić xD
UsuńOd lat, razem z mężem, jesteśmy w T-Mobile i jest w miarę ok, chociaż często przeprowadzają jakieś prace konserwatorskie i wtedy potrafi nie być łączności ze światem nawet przez cały dzień. Dlatego jakiś czas temu mąż dokupił w Orange jedynie internet domowy, bo postawili nam niedaleko ich słup nadawczy i mamy ten internet na zasadzie zapasu, choć rzadko z niego korzystamy. Jedynie wtedy, kiedy naszego nie ma. Jak na razie nie mieliśmy z nimi żadnych problemów, ale współczuję sytuacji, bo takie "użeranie" się i udowadnianie, że nie jest się wielbłądem potrafi naprawdę skutecznie zepsuć humor i wytrącić człowieka z równowagi.
OdpowiedzUsuńNo u nas był ciągle potrzebny zapasowy internet ale to z mobilnego korzystaliśmy. Nakgorzej przy pracy zdalnej, kiedy nie można sobie pozwolić na częste awarie :/
Usuńprzyznam, że na Orange to ja się kompletnie nie znam... swego czasu uciekłem z numerem telefonu z T-Mobile /d.Era/ do Virgin /pod Play-a podlegają jakoś/ i jest dobrze, nikt mnie nie robi w bambuko, tak jak to całe T-Mobile robiło... za to neta mamy też z Play-a., było dobrze, potem przestało w temacie zasięgów, ale to kwestia masztu w okolicy, pojęcia nie mam, kto tym zarządza... za to ostatnio zmieniliśmy na światłowód i znowu jest dobrze... ale z jakiej firmy nie wiem, bo to brat ogarniał na dwa domy, a ja się do końca nie dopytałem, jakoś to umkło gdzieś po drodze...
OdpowiedzUsuńco do wsparcia spłaty, to swoje już wsparłem, teraz Twój ruch, napisz coś dalej, to znowu wesprę...
p.jzns :)
Za wsparcie wiesz, że jestem ogromnie wdzięczna i cieszę się, że nadal chcesz się gać po kolejne moje książki. Niestety na chwilę obecną to wydanie kolejnej będzie dla mnie tylko kosztem, nie zyskiem :/.
UsuńWitaj początkiem sierpnia
OdpowiedzUsuńOrange... Panowie ostatnio panowie "montowali' router, dekodery u rodziców. Przywieźli sprzęt, zostawili i montujcie sobie sami. Rodzice 85+.... Na szczęście brat i bratanek pomogli
Pozdrawiam po letniej burzy
No brawa dla orange, pomocnej kompetentnej firmy :). A letnie burze po upałach są bardzo przyjemne <3
UsuńBurza była i się zmyła. Mocno pogrzmiało i niewiele popadało. Znowu dookoła susza i gorąc
UsuńPozdrawiam oczekiwaniem na deszcz
Tutaj podobnie, też by się przydało troche deszczu
UsuńZ okazji Dnia Blogera życzę Ci mnóstwa inspiracji, radości z tworzenia i samych życzliwych ludzi. Cieszę się, że jesteś po drugiej stronie ekranu, że czasem wpadasz też do mnie.
UsuńA nie wiedziałam nawet o tym dniu :) Wzajemnie kochana, owocnego blogowania, dużo weny i radości z tworzenia :*
UsuńNie miałam nigdy takich przygód z Orange, miałam kiedyś telefon w tej sieci, ale wołałam przejść do Play, bo mieli lepszą ofertę. Współczuję Ci tej całej sytuacji z tą firmą, czasami niespodziewanie przytrafiają się takie niemiłe sytuacje:/
OdpowiedzUsuńDawno też telfon miałam w orange, wtedy było spoko ale też sie przenioslam dla lepszej oferty. Po akcji z netem to nie wrócę do nich nawet z telefonem, gdyby mieli cos lepszego.
UsuńI am so sorry that you had this experience. Thank you for sharing.
OdpowiedzUsuńAt least I learned something. Thanks for the comment :*
UsuńCzłowiek bierze internet, a w pakiecie dostaje przyspieszony kurs cierpliwości i kontaktu z bytem teoretycznym zwanym obsługą klienta. W reklamie wszystko śmiga z prędkością światła, lecz gdy pojawia się problem, Orange przechodzi w tempo wzrostu stalaktytu. Niestety też nie wspominam tej firmy dobrze.
OdpowiedzUsuńNo niestety, byleby się już całkiem od niej uwolnić i szukać czegoś innego..
UsuńTeż mamy internet i telefony w sieci Orange :D Też miewaliśmy "ciekawe" doświadczenia. Przy przeprowadzce zmienialiśmy internet mobliny na światłowód, poszłoby całkiem sprawnie, gdyby nie fakt, że... technik podłączając nam internet wyłączył internet w CAŁEJ klatce :D I tak oto poznaliśmy w jeden dzień wszystkich sąsiadów... xD
OdpowiedzUsuńOd dłuższego czasu już jest spokój. Ale profilaktycznie nic nie ruszamy z umową, nic nie zmieniamy. Przeszła sobie na czas niekreślony i niech tak będzie... :D
No nieźle xD Sąsiedzi musieli być zdziwieni. Oby już nic więcej nie odwalili :)
UsuńWspółczuję, to miałaś prawdziwy kocioł. Z tymi firmami jest tak, że jak tylko złapią nowego klienta, to jest "gucio", a po jakimś czasie ich jakość usług spada. W ogóle panuje tam niezły bałagan i z tego, co słyszę, to coraz więcej ludzi narzeka na usługi Orange. Ja jestem w Play i jak na razie nie mam z nimi kłopotów. Najlepiej chyba by było siedzieć na miejscu i nigdzie się nie ruszać ;)
OdpowiedzUsuńJak nie ma kłopotów to lepiej na nic nie zmieniać, bo można nieźle wdepnąć.
UsuńWspółczuję ci. Ja mam za to niemiłe wspomnienia związane z t-mobilem. Miałam u nich internet bo był najtańszy. Dostałam maila że muszę zgłosić się do salonu by przedłużyć umowę bo inaczej będę płaciła o 10 zł więcej. Poszliśmy. Pan który nas obsługiwał był chyba pierwszy dzień w pracy bo nie wiedział kompletnie nic o tym co mówi. Płaciłam 50 zł za internet myślałam że będzie tak dalej. On mówi że 60. Pani obok mówi że nie ma w ogóle takiego abonamentu. Że najniższy to 70. Za to dodatkowo nowy router kompletnie za darmo. Chłop wydrukował dokumenty, okazało się że internet wyszedł za 100 zł plus 100 zł miesięcznie za nowy sprzęt. Musiałam się najeździć żeby oddawać sprzęt i rezygnować z umowy. Okropność. Czekam aż w dziurze w której mieszkam będzie światłowód i zmienię dostawcę. Na razie dalej mam tego nieszczęsnego t-mobile ale już za to bez umowy więc mogę zrezygnować kiedy chcę. Ja nie wiem jak takie salony w ogóle funkcjonują. Też pracuję z ludźmi i nie wyobrażam sobie tak wprowadzać w błąd. Ja chyba zdecyduję się na plusa bo nigdy nie miałam z nimi żadnego problemu. Od wielu lat mam tam telefon i zawsze jest na Plus.
OdpowiedzUsuńNo masakra, widzę, że podobny motyw. Najgorzej jak coś takiego Ci wcisną, bo nakłamią, a potem nie da się z tego zrezygnować :/
UsuńMam internet od lokalnego dostawcy. Niekiedy znacznie spowalnia i już rozglądaliśmy się za jakimś nowym operatorem . Dziękuję za ostrzeżenie; wolę jednak znane niedogodności niż nowe. Ponadto w każdym naszym telefonie jest dostępny internet, więc nie ma tragedii.
OdpowiedzUsuńRozglądać zawsze się można, ale niestety trzeba uważać, jak już widzę po komentarzach nie tylko orange sprawia problemy.
UsuńTeż mnie ta marka już wkurza . Choć jeszcze bardziej play. Gdy przejęli UPC telewizja mi się po gorszyła . Myślę za wszystkie te kartki są cwane
OdpowiedzUsuńKombinują te firmy, trzeba uważać :/, ale w orange dla mnie przynajmniej już totalnie przegięli i zrazili mnie do siebie na stałe
UsuńWogóle rozmowa z nim to jest jakby byli głusi . Gdy nie to że wszystko mam Orange nawet w pracy to odrazu bym odrazu zrezygnowałam tak muszę to na spokojnie z czasem zrobić. Jedynie na Madagaskarze się sprawdzają najlepiej ze wszystkich operatorów .
UsuńNo właśnie chyba najwięcej z nimi problemów jest przy rezygnacji, mam nadzieję, że przy zakończeniu tej drugiej umowy już nie będzie tylu problemów
UsuńObecnie mam internet mobilny, ze względu na częste podróże. Kiedyś miałem stacjonarny Orange i wtedy bywało różnie :)
OdpowiedzUsuńCzyli też masz średnie doświadczenia z tą firmą
UsuńPrzeprowadzki zawsze wiążą się z kłopotami z przenoszeniem internetu i to mam wrażenie, że nie ważne czy dana firma ma tam światłowód czy nie, zawsze coś jest nie tak :(
OdpowiedzUsuńNo na pewno każda zmiana miejsca zamieszkania w czasie trwania umowy wiąże się z problemami, najgorzej jednak gdy firma oszukuje klienta zamiast od razu powiedzieć na co ma być przygotowany.
UsuńO matko, to nie historia o internecie, tylko wielosezonowy serial pt. „Umowa, kabel i zaginiony router”! 😅 Najgorsze jest chyba to poczucie, że klient musi sam pilnować wszystkiego, a każda kolejna osoba odsyła go gdzie indziej. Dobrze, że chociaż sprawa z routerem udała się wyjaśnić. Po takich przejściach człowiek zaczyna czytać nawet drobny druk pod lupą!
OdpowiedzUsuńNo faktycznie się serial z tego zrobił, na szczęście zbliża się ku końcowi. Tylko trochę obawiam się wielkiego finału, bo tu jeszcze mogą dziać się rzeczy straszne x.x
UsuńNie mam doświadczenia z Orange, ale zawsze dobrze wiedzieć jak jest. Z mojego Internetu jestem zadowolona, oby już tak zostało. :D
OdpowiedzUsuńJak jesteś zadowolona to warto się go trzymać :)
UsuńOrange to tragedia. Nie mówię że w innych firmach jest dobrze, ale słuchając opowieści innych o przygodach z tą firmą i włączając Twoją, to naprawdę katastrofa. Ja też miałam niemiłą niespodziankę z Vectra, jak im oddawałam dekoder-naciągneli mnie na dodatkowe koszty, o których nie było w umowie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
No w wielu firmach są niefajne przypadki, ale z Orange już na pewno dożywotnio rezygnuję. Trzeba poszukać jakiegoś mniejszego zła.
UsuńNigdy nie korzystałam z usług tej firmy i jak widzę, nie mam czego żałować ;)
OdpowiedzUsuńOj nie masz ;)
UsuńMam podobnie jak Ty. Nigdy więcej Orange. Też miałam przejścia z nimi po odejściu. Umowę zakończyłam a potem po kilku miesiącach okazało się że wiszę im kasę bo nie rozwiązałam osobnej umowy na kartę internetową. Coś podobnego. Wszystko małym druczkiem, masa niedopowiedzeń a potem... Nie no, po prostu skandal. Też nie chce mieć z nimi już nic więcej do czynienia. Dziady.
OdpowiedzUsuńZgadzam się dziady, już ich nawet gorzej powyzywałam. Chcesz dopytać o wszystko to albo kręcą albo głupich udają...
UsuńTyle mówi się o RODO, prawie odstąpieniu od kontaktu marketingowego, a oni i tak zawracają głowę.
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że odkąd rodo weszło to jest więcej spamu niż kiedyś, bez zgody na kontakt niczego nie zrobisz, potem i tak będą wycieki, eh szkoda gadać, już praktycznie od obcych numerów nie odbieram, jak ważne zadzwoni jeszcze raz xD
Usuń