Na pierwszym planie czy w tle, bzykanie jest ważne
Waldemar Bonsels "Pszczółka Maja i jej przygody"
Postanowiłam sięgnąć po klasyk, który większość zna z animacji. Opowieść budząca pozytywne skojarzenia, bajkę dla dzieci o niesfornej pszczółce, która ciekawa świata opuszcza swój ul. Pragnie przeżyć przygody, poznać inne owady a jej największą fascynacją jest człowiek.
Z jednej strony faktycznie to dostałam. Jednak dopiero czytając książkę i wracając do bajki po latach, zwróciłam uwagę na brutalność świata, w którym żyje Maja. Świat przyrody jest po prostu prawdziwy. Owady polują na siebie, czasem ktoś komuś odgryzie głowę, a później i tak zaprzyjaźni się z małą pszczółką, która czasem bywa zbyt pozytywnie do wszystkiego nastawiona. Ale nawet ona potrafi wykazać się agresją i mimo ucieczki z ula, przebuja się w jej charakterze wielka duma z bycia pszczołą.
Nie znajdziemy w książce znanego wszystkim Gucia i znacznie trudniej tutaj o elementy humorystyczne. Za to znajdziemy wiele ciekawostek o świecie przyrody. Przez powieść przeplatają się nazwy różnorodnych owadów. Niby jest bardzo prawdziwie, ale w pewnym momencie też wkrada się odrobina magii.
Powieść uczy też szacunku do przyrody, pokazuje człowieka jako groźne stworzenie, które bawiąc się, potrafi uczynić ogromną krzywdę zwierzętom i owadom. Z jednej strony książka wartościowa. W niedługiej treści zgromadzono sporą ilość wiedzy. Z drugiej strony nie wszystkie zachowania będą warte promowania, nie wszystko będzie zrozumiałe i książka nie nada się dla zbyt wrażliwych dzieci. Myślę, że chętniej sięgną po nią dorośli wychowani na znanej animacji, by poznać jej pierwowzór.
Maja Lunde "Historia pszczół"
Trzy opowieści. Każda dzieje się w zupełnie innym czasie i miejscu. Różni bohaterowie, a jednak wszystkich coś łączy i to nie tylko pszczoły.
1852 rok - Anglia. Poznajemy Williama w momencie, kiedy jest on pogrążony w głębokiej depresji. Nie może nawet podnieść się z łóżka, skazując swoją wielodzietną rodzinę na trudny okres. Stopniowo poznajemy przyczynę jego stanu, wielkie ambicje i marzenia, które legły w gruzach powodując wypalenie. Jedyną iskierkę nadziei widzi w swoim synu, który jednak ma swoje własne życie i problemy. Nie dostrzega za to córki, w której powoli rodzi się ta sama pasja. Pasja do pszczół.
2007 rok. W Stanach zaczynają masowo wymierać pszczoły. George ze swoimi ręcznie robionymi ulami, wielkim zaangażowaniem i miłością do pracy nie wierzy, że ten problem mógłby dotknąć też jego. Bardziej przejmuje się tym, że jego syn, z którym wiązał wielkie nadzieje przyszłości rodzinnej pasieki, ma zupełnie inne plany na przyszłość.
2098 rok - Chiny. Pszczoły wyginęły całkowicie. Świat doczekał się Zapaści, po której całkowicie się zmienił. Tao pracuje ciężko przy ręcznym zapylaniu. W wolnym czasie, którego ma bardzo niewiele, wciska wiedzę swojemu małemu synkowi, pragnąc by miał on lepszą przyszłość. Niestety los ma inne plany, dziecko znika w tajemniczych okolicznościach, a zrozpaczona matka porzuca wszystko by je znaleźć.
Każda historia jest zupełnie inna, a jednak w każdej przewija się motyw rodzicielstwa. Poruszany jest motyw kontroli, próby ingerowania rodzica w życie dziecka. Konflikt pokoleń, w którym rodzic kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej, ale nie potrafi przyjąć innego niż swój punkt widzenia. Postacie bardzo dobrze wykreowane, wzbudzają w czytelniku wiele emocji.
Motyw z przyszłości dodatkowo tworzy aurę tajemnicy i trzyma w napięciu. Wszystkie jednak historie toczą się powoli, skupiając się bardzo na budowaniu psychologicznych obrazów bohaterów. Wszędzie pojawia się także motyw pszczół. Autorka zwraca uwagę, jak te sworznia są dla nas ważne. Wykorzystuje historię rozwoju pszczelarstwa jako piękne a czasem i niepokojące tło do swojej opowieści.
Były sceny, które mi się nie podobały i sama uznałabym je za niepotrzebne. Zamiast tego można by wprowadzić więcej ciekawostek o pszczołach, by nie stanowiły one tylko tła opowieści głównie o sytuacjach rodzinnych. Brakowało mi też lepszego rozwinięcia wątku z przyszłości. Miało być tajemniczo, ale jednak wolałabym, żeby ten wątek został jeszcze trochę pociągnięty. Za to podobało mi się splecenie wszystkich trzech wątków, by książka utworzyła piękną całość.
Michel Folco "Z woli boskiej i katowskiej"
Ta książka nie jest o pszczołach, jednak dołączyłam ją tutaj ze względu na wstęp, który bardzo mi się podobał.
Pozycja ta bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, a później niestety trochę zawiodła. Wszystko, dlatego że podzielona jest na dwie części, które są osobnymi historiami dziejącymi się w tym samym rodzie parę pokoleń później. Niestety, o ile drugą dało się przeczytać, zabrakło w niej wszystkiego, co zachwyciło mnie w pierwszej. Cóż to było?
Już sam wstęp opisujący okrutny los trutni, który to efektem motyla pociągnął za sobą ciąg nieszczęśliwych wypadków, jest po prostu genialny. Pokazuje nam też, że będziemy mieli do czynienia z książką okrutną, brutalną, chorą i bezwzględną, ale w lekki i humorystyczny sposób.
Autor opisuje lekko i żartobliwie okrutne morderstwo, które z racji tego, że akcja dzieje się w 1683 roku, powinno skończyć się karą śmierci. Tyle że o ile gapów jest zawsze pełno, tak do zawodu kata nikt się za bardzo nie kwapi. Wtedy to poznajemy naszego głównego bohatera, który od dzieciństwa (porzucony bez nosa) miał okropnie trudno w życiu.
Czytając, można ubolewać, można się pośmiać, a cała historia wciąga i czytelnik jest nieustannie ciekawy, co będzie dalej. Autor nie boi się czarnego humoru, nie raz zadrwi sobie z kościoła i pięknie satyrycznie prowadzi nas przez historie. Przynajmniej do połowy książki, kiedy przenosimy się ponad 200 lat do przodu i zaczynamy nową fabułę.
Historia słanego katowskiego rodu może się zakończyć, gdy jeden z synów zostaje zamordowany, a drugi postanowił otworzyć piekarnię. Cała nadzieja we wnuku, o ile oczywiście zakochany w katowskiej profesji dziadek wygra wojnę z piekarzem, który stanowczo ma dość stygmatyzacji jego nazwiska. Rodzinne sprzeczki były momentami ciekawe. Dodatkowo można było się sporo dowiedzieć na temat historii zawodu egzekutora. Niestety jednak zabrakło tego humoru co w pierwszej części. Momentami tez historia stawała się nużąca. Ciężko było dopatrzyć się jakieś głębi całości, sensu tej całej fabuły. Sama polecam książkę osobom, które lubią czarny humor i mają ochotę na coś lekkiego. Pierwsza część jest jak najbardziej warta przeczytania, a przez drugą można przejść.
Kilka filmów
Pszczółka Maja (1975-1976)
Pszczółkę Maję każdy kojarzy. W moim wieku i starsi właśnie tę wersję, a młodsi - wznowioną. Chciałam wrócić do tej starszej, przekonana, że nijak się miała do brutalnej książki. Z zaskoczeniem odkryłam, oglądając od pierwszego docinka, że z oryginału jest tu całkiem sporo. Może nie ma tu drastycznie ukazanych momentów i dlatego nie zapadło mi w pamięć, że niektóre owady giną, a ich świat wcale nie jest taki kolorowy i przyjazny (choć Maja i tak widzi go przez różowe okulary).
Poruszane są niełatwe tematy i domyślam się, że w nowej wersji dużo zostało zmienione. Nie miałam jednak jeszcze okazji jej obejrzeć. Czy przez to nie polecam starszej wersji dla najmłodszych? To raczej zależy od wrażliwości dzieci. Niektóre motywy młodsi nawet nie wyłapią, inne mogą nie być odpowiednie. Jednak bajka przekazuje dużo wiedzy o świecie przyrody i owadów. Niesie też sporo mądrych przesłań dotyczących relacji.
Odcinków jest bardzo dużo. Odbiegamy więc od książki i poznajemy coraz to nowsze postacie. Im dalej tym jest też trochę lżej tematycznie. Cały czas Mai towarzyszy pocieszny łakomy Gucio, dodając wszystkiemu dużo humoru. Całość jest zatem przyjemniejsza niż w książce.
Film o pszczołach (2007)
Jeden z zabawniejszych filmów animowanych, który można obejrzeć razem z dziećmi, ale dorośli będą jeszcze lepiej się bawić (tylko czasem trzeba się młodszym wytłumaczyć, z czego się śmiejemy). Bzykające pszczółki zawsze budziły ciekawe skojarzenia, więc mamy duże pole do popisu z podtekstami. Czasem wystarczy coś niewyraźnie powiedzieć, by całe kino wybuchnęło śmiechem. O choćby:”Za rój i...” (w bój – oczywiście).
Może film nie nauczy nas, jak działa samolot, bo tu ostra fantazja poleciała, ale nie zabrało w nim treści edukacyjnych oczywiście o naszych kochanych bardzo potrzebnych światu pszczółkach.
Jeszcze w skrócie, o czym jest fabuła: Młody Barry ma dopiero zacząć dorosłe życie i pracę w ulu, a już mu się wydaje śmiertelnie nudne harowanie i robienie w kółko tego samego przy produkcji miodu. Postanawia spróbować swoich sił w zapylaniu, wylatując na niebezpieczny świat pełen groźnych zwierząt, utrudniającej latanie pogody i ludzi... O mało nie ginąc, poznaje jednak sympatyczną kwiaciarkę i odkrywa przerażającą prawdę o człowieku.
20 tysięcy gatunków pszczół (2023)
Ludzie komentują ten film z wielkim hejtem, choć domyślam się, że większość z nich tylko spojrzała na opis, który mówi, że jest to historia 8-letniej trans dziewczynki. Większość od razu zobaczy tu ideologię, propagandę. Trochę się nie dziwię, bo choć jestem osobą tolerancyjną, we współczesnym kinie widzę wątki LGBT wciskane na siłę, źle napisane, które zamiast pomagać i wyjaśniać tylko podsycają medialną wojenkę.
Ten film uważam za dobry. Nie każdemu pewnie się spodoba, bo akcji tam nie ma, jest powolny melancholijny. Opowiada o zagubionym dziecku, które nie czuje się dobrze z sobą i próbuje się odnaleźć, szuka tylko akceptacji i ją znajduje. Pszczoły są tu tylko tłem i symbolem, lecz ładnie urozmaicają obraz całości. Film nie wzbudza aż tyle emocji co niektóre produkcje, ale myślę, że trochę pozwala zrozumieć. Sytuację zarówno dziewczynki, która urodziła się chłopcem, jak i całej jej rodziny, gdzie każdy reaguje na to trochę inaczej.
Pszczelarz (2024)
Po obejrzeniu tego filmu ze znajomymi powiedziałam, że moja mama znała kiedyś pszczelarza. Od tamtej pory każdy boi się mi podskoczyć.
Pszczelarz się nie patyczkuje. Kiedy jego rój jest zagrożony, nie pyta, wchodzi i od razu robi rozpierdol. Działa tak jakby wszystko zaplanował, ale tu nie ma nawet chwili postoju. Akcja wybuchy, bijatyki przez cały czas. Na tego typu filmach można się czasem pośmiać lepiej niż na niektórych komediach, nie można się tu spodziewać za dużo logiki i głębszej treści, ale wiedząc, na co się idzie, nie poczujemy się zawiedzeni.
Dodatkowo jednak film porusza dość ważny temat przestępstw internetowych. Choć sposób ich ukazania tutaj również jest bardzo pokazowy, nie można zapominać, że takie rzeczy się dzieją. Trzeba być ostrożnym i rozmawiać z naszymi bliskimi, szczególnie starszymi osobami, o tym, że w żadnym wypadku nie powinni wierzyć osobom oferującym pomoc czy zapewniającym zyski.
Chu Feng: B.E.E (2015)
Pewien nastolatek zostaje jednym z zakładników zamachu. Życie ratuje mu kobieta robot przypominająca nieco pszczołę. Natknęłam się na to trudno dostępne anime, szukając czegoś z motywem pszczół. Prawdę mówiąc, nie wiem, co o nim myśleć. Jakiś potencjał miało. 6 krótkich odcinków, po których historia jest raczej urwana. Chyba zostało porzucone.
W 2020 ukazała się alternatywna wersja, zamiast drugiego sezonu, która, jak zerknęłam tylko na pierwszy odcinek, idzie od początku i jest dłuższa (Chu Feng: Yi Dian Zhi Zi). Możliwe, że ją bardziej opłaca się obejrzeć. Jednak historia nie wciągnęła mnie na tyle, żebym się na razie na to porywała. Jeśli ktoś oglądał, niech da znać czy warto.
Pytanka:





To miłe, że pszczoła wybrała twój balkon na odpoczynek, a analiza pierwowzoru Pszczółki Mai uświadamia, jak bardzo dorosłe spojrzenie różni się od wspomnień z dzieciństwa. Twój post świetnie pokazuje wiele ról tych owadów w kulturze, od bajek po symbole ekologiczne, więc chętnie dopiszę Historię pszczół do swojej listy lektur.
OdpowiedzUsuńZarówno ja, jak i moja mama wspominamy Pszczółkę Maję jako bardzo pocieszną, wesołą bajeczkę. Jednak jak obejrzałam ją dorosłym okiem, dostrzegłam nieco inny obraz. A książka tym bardziej ma w sobie sporo brutalności.
Usuń"Historię pszczół" serdecznie Ci polecam :)
Przeczytałam Twój post z zainteresowaniem. Nie miałam pojęcia, że jest tyle książek, w których przewija się wątek pszczół. Mój teść był pszczelarzem ,teścia ojciec i dziadek był tzw. pasiecznym we dworze u dziedzica. Tradycja pszczelarska po teściu przetrwała,w okrojonej formie,ale przetrwała.
OdpowiedzUsuńJasne więc, że pszczoly mnie pogryzły nie raz. Pszczoły nie wyginą Świat sobie jakoś poradzi.
Bajkę o Mai kojarzę, ale dalszej części pioseneczki nie znam.
A tytuł posta bardzo fajny.
Te książki są wybrane z przypadku. W opowieści o kacie właściwie pszczoły występują tylko we wstępie. Jakby poszukać to książek z motywem pszczół na pewno znajdzie się bardzo dużo :). Pszczelarzy bardzo doceniam <3
UsuńBardzo lubię i szanuję pszczoły. Nigdy nie zrobiłabym im krzywdy, one też mi nic nie zrobiły. Za to osy... Paskudztwo. Złośliwe, przewrazliwione, wszędzie widzą wroga. ...Koleżanka znała pszczelarza, od którego kupowała dobry miód. Niestety ktoś facetowi zabił te pszczoły i gość się załamał. To było całe jego życie. Kto mądry zabija pszczoły? Chyba tylko debil, który nie zdaje sobie sprawy ile dobrego robią w przyrodzie. Najbardziej lubiłam bajkę o Mai do której śpiewał Zbigniew Wodecki. Miałam też tę książkę, co Ty, bardzo ją lubiłam czytać. Ciekawa ta historia pszczół, chyba jej poszukam w bibliotece. Intrygujesz koleżanko.
OdpowiedzUsuńNo niestety debili na tym świecie nie brakuje. Choć edukacyjne treści na temat pszczół od pokoleń ukazują się w bajkach dla dzieci, to ciągle wielu dorosłych reaguje na nie jak na osy. Kojarzy im się tylko z żądłem, a bez pszczół nie ma życia. Poszukaj. Ja mam swój egzemplarz, byś mieszkała bliżej, to bym Ci chętnie pożyczyła :).
UsuńCzasem koło dworca stoją goście ze starymi książkami. Muszę zajrzeć czy akurat nie mają tego wydania. Właśnie, szkoda że mamy taki kawał do siebie. Jak znajdziesz chwilkę to jest 9 rozdział do przeczytania. Ściskam Cię najmocniej ♥️
UsuńUwielbiam takie stoiska <3, ale chyba dobrze, że w moim mieście nie ma, bo szybko by mi się skończyły pieniądze i miejsce w biblioteczce xD
UsuńRozdział na pewno przeczytam <3 a Ty już pisz kolejny :)
UsuńWitaj słonecznie
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam z dużym zainteresowaniem. Kiedyś też poświęciłam pszczołom moją opowieść: https://szimena.blogspot.com/2018/07/czy-sa-zagrozone.html
Zapraszam.
Nie wiedziałam, że jest aż tyle tych książek. Będę musiała coś sobie wypożyczyć.
A rzeczywiście kiedyś mnie pszczoły kilkakrotnie użądliły.
Pozdrawiam kwietniową nostalgią z moich opowieści
Na każdy przyrodniczy temat w końcu znajdzie się wątek na Twoim blogu :).
UsuńChętnie poczytam. Użądlenie na pewno nie jest przyjemne, choć trzeba pamiętać, że pszczoły nie robią tego nigdy złośliwie, a dla nich samych może się to jeszcze gorzej skończyć. Pozdrawiam również :*
Dziękuję za miłe słowo. Zazwyczaj piszę jednak o roślinach. Zapraszam zatem też na ostatnią zieloną opowieść. A o pszczołach już czytałaś?
UsuńJeszcze nie. Niestety mam całkiem sporo blogowych zaległości. Ostatnio stanowczo za mało czasu na wszytko :(
Usuńfakt, pomijając już skojarzenia bazowe, to bzyka komar, zaś pszczoła bzyczy... czasem bardzo konkretnie, bo trzmiel to też pszczoła, jakby ktoś nie wiedział...
OdpowiedzUsuńtekst o "świecie, w którym baśń ta dzieje się" lekko fałszuje realia, bo Maja wcale nie ma skłonności dominatorskich, żadnego "prymu" nie wiedzie, to skromna dziewczyna, nie nadęta, nie bufoniasta... to tyle ad.4...
ad. 1. niestety nie czytałem nigdy żadnej książki o pszczołach, z wyjątkiem Maurice'a Maeterlincka, ale to było tak dawno, że aż wcale... za to pamiętam kreskówkę "Przygody Joe"... to jest o chłopcu, który się nagle zrobił malutki i trafił najpierw do ula /1 sezon/, potem do mrowiska /2 sezon/ i ma różne śmieszne przygody... aha, jeszcze muzycznie "Lot trzmiela", najchętniej w wykonaniu Great Kat na gitarze w wersji thrash metalowej...
ad 2 - nigdy... trza uważać...
ad.3. - trudne pytanie... gdy znikną zapylacze to będzie ciężki cios dla Natury, ewolucja pójdzie być może w ciekawym kierunku, ale nagich małpiszonów w tym świecie zapewne już nie będzie... i dobrze! :D
p.jzns :)
Ach te komary ;p
UsuńZ tą Mają to różnie bywało, w szczególności książkową :D.
Kiedy chcę sobie odświeżyć pamięć, czy oglądałam tę kreskówkę, czy nie a tu mi w google mafia wyskakuje xD. Motyw zmniejszania się do świata owadów pojawiał się jednak częściej.
Tak, ta wersja Lotu trzmiela brzmi świetnie :D
No jak nas zabraknie, natura płakać nie będzie.
była jeszcze taka książka, miałem ją kiedyś
Usuńhttps://www.encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=Niezwyk%C5%82e_prze%C5%BCycia_doktora_Dumczewa
Nie znałam, ale widzę też ten motyw :)
UsuńŚwiat bez pszczół podobno przetrwa 4 lata.
OdpowiedzUsuńPszczółka Maja to już klasyk, Gucia też lubiłam.
Z filmów pamiętam tylko horror RÓJ, stary bardzo...
Tego horroru nie oglądałam, choć przewinął mi się, jak patrzyłam czy może coś jeszcze obejrzeć do tematu, jednak jakoś mnie nie kusił.
UsuńUwielbiam "Film o pszczołach" i bardzo często do niego wracam :D Z takich ciekawostek, to Maja i Gucio występują w jednej z historii w "Pogiętych bajkach" (ale one są typowo dla dorosłych) i jeszcze pamiętam, że czytałam książkę "Pszczelarz z Sindżaru".
OdpowiedzUsuńJuż widzę, że Pogięte bajki to coś, co chcę przeczytać xD A "Pszczelarza z Sindżaru" jak oceniasz?
UsuńJak czytałam, to zrobił na mnie duże wrażenie, ale po tylu latach już w ogóle nie pamiętam tej książki :P
UsuńHah mam tak z wieloma książkami, pamiętam tylko, że mi się podobały, ale bardzo słabo, o czym właściwie były, to chyba kwestia zbyt dużej ilości przeczytanych tytułów ;p
UsuńPamiętam film "Pszeczelarz".
OdpowiedzUsuńBzzzz Bzzzz. Lubię obserwować wszystko brzęczące pszczołopodobne. Bąki najbardziej. :)
Bąk bardziej muchopodobny, chyba że masz trzmiela na myśli :)
UsuńTe grube futrzaste to trzmiele. :) Bąki są jak muchy i do tego gryzą, nie polecam. :P
UsuńDokładnie tak :)
UsuńAle dużo ludzi się myli, sama przez całe dzieciństwo słyszałam nazwę bąk, gdy mowa była o trzmielach
UsuńWiedziałam, że Pszczółka Maja miała swój książkowy pierwowzór, ale nie interesowałam się nim zbytnio. Tak to bywa ze starymi książkami - nie zawsze odpowiadają aktualnym wartościom i "trendom".
OdpowiedzUsuń"Bonsels był gorliwym nazistą i antysemitą" - to też nie zachęca do sięgnięcia po jego twórczość. xD Chociaż oczywiście przygody Mai napisał dużo wcześniej.
Ta ostatnia książka brzmi ciekawie. :)
Ja czasem właśnie lubię sięgać po stare zwłaszcza bajki, ale nie koniecznie polecałbym je dzieciom. O autorze wiem. Niektórzy już w Mai dopatrują się jego poglądów, no moim zdaniem trochę naciągane, jak ktoś chce, to wszystkiego się dopatrzy.
UsuńTę ostatnią wcisnęłam trochę na siłę w ten post. Czytałam dość dawno, a jeszcze o niej nie pisałam. Lubię jednak robić większe zestawienia i szkoda mi było ją pominąć. Pewnie zbliżone tematycznie mi się jeszcze pojawią, ale do tego czasu to ja o niej zapomnę. Fajna książka, choć mogłaby się skończyć na pierwszej części (obie są w jednej książce).
Mi kilka razy do mieszkania wpadła pszczoła- nie wiem dlaczego i po co, otworzyłam jej okno szerzej i wyleciała. Ech, żeby na przykład muchy były takie...
OdpowiedzUsuńNigdy mnie nie urzadliła ani osa, ani pszczoła. Pamiętam że miałam okres w życiu gdy bałam się błonkoskrzydłych (tzn ze mnie użądlenia i dostane uczulenia) na szczęście minęło mi to(mam nadzieję że bezpowrotnie :)) jak miałam 3 lub 4 latka byłyśmy z mamą na łące- na dróżce była popękana od upału ziemia, latała tam osa i ja próbowałam ją złapać co mu się nie udało bo uciekała. Tym bardziej dziwił ten mój lęk...
Żadnego z tytułów nie znam
Pozdrawiam
Muchy wlatujące przez okno to w ogóle są genialne, wlecą najmniejszą szparką, a potem chcą wylecieć i się tłuką o szybę, nawet jak im okno do szeroka otworzysz xD.
UsuńCzasem lepiej bać się pszczół niż droczyć się z nimi dla zabawy. Gorzej, jeśli ze strachu ludzie je krzywdzą.
Pszczółka Maja zawsze będzie mi się kojarzyć z piosenką Zbigniewa Wodeckiego. On sam zresztą opowiadał, że kiedyś wrócił do domu, a jego syn powiedział: "Przyjechał ten pan, który śpiewa Pszczółkę Maję" :D
OdpowiedzUsuńCzytałam "Historię pszczół", ale książkę pamiętałam bardzo mgliście, spodziewałam się po niej czegoś więcej. Średnia fabuła, pszczoły tylko w tle. Szybko się czyta, łatwo zapomina niestety.
Użądlona nie zostałam nigdy i mam nadzieję, że to się nie zmieni :)
Jak się słyszy Wodecki, to pierwsze, co przychodzi na myśl Pszczółka Maja. Kiedyś słyszałam jak ktoś na pytanie, kto napisał książkę Pszczółka Maja, zgadnij, co odpowiedział xD. Sporo zresztą osób myślało też, że to polska animacja ;p.
UsuńMnie się książka podobała, ale zgadzam się, że czegoś brakowało i nie wiem, jak długo zostanie w pamięci. Na pewno o pszczołach mogło być tam więcej. Wyszła z tego bardziej książka o relacji rodziców z dziećmi.
Wodeckiemu książkę przypisali? Tego się nie spodziewałam xD
UsuńPrzeczytałam bardzo szybko i też ogólnie mi się podobała, tylko niewiele z niej w pamięci zostało :)
Ludziom nie takie zabawne błędy się zdarzały, czasem z niewiedzy, czasem odpowiedzą coś na szybko i powstaje taki humor zeszytów szkolnych :P.
UsuńW sumie dużo mam takich książek, które były fajne, ale po niedługim czasie już nie pamiętam właściwie o czym ;p
Masz rację, jeden taki błąd, a można się uśmiechnąć :D
UsuńChyba im więcej czytasz, tym więcej takich książek...
Ano często zabawne rzeczy wychodzą.
UsuńZ książkami chyba też prawda mam wrażenie że kiedyś więcej miałam takich wyjątkowych. A potem więcej czytałam, więcej schematów i podobnych motywów widziałam.
Wyrobionego czytelnika trudniej zaskoczyć albo oczarować.
UsuńCoś w tym jest. Na szczęście nie zniechęca mnie to do czytania :)
UsuńMnie też nie :)
UsuńNo i to najważniejsze, żeby czytanie dalej sprawiało radość :)
UsuńBzykanie jest bardzo ważne dla świata i ludzi, bez niego niebyło by ani ludzi, ani świata. Innymi słowy, wszystko, co żyje się bzyka, a przynajmniej powinno dla dobra świata i jakoś się to wszystko kręci ;), a z bzyczeniem jest jak ze szczekaniem, czasem jest trudne do zniesienia i trzeba brać nogi za pas. Osy są niefajne i zdarzyło mi się mieć z nimi bliski, nieprzyjemny kontakt. Auć!
OdpowiedzUsuńCo innego pszczoły, one przecież dają pyszny miodzik, jak można się na nie gniewać? Poza tym szanują swoje żądła, bo wiadomo czym taka aktywność bojowa może się dla nich skończyć. A świat bez pszczół? Nie wyobrażam sobie by mogło ich nie być. Ogromna strata, wszystko by się chyba rozpadło, a świat jaki znamy przestałby istnieć, hm... Nie można do tego dopuścić, choć problem jest.
Znam dobrze pszczółkę Maję i bardzo ją lubię (zdecydowanie z tej starszej wersji). Lubiłam przygody dzielnej, rezolutnej Mai i jej paczki przyjaciół: Filipa, Aleksandra, nawet Gucio był dość zabawny, choć straszny leniuch i obibok.
Niestety nie znam filmów i książek o pszczołach. Świetny, bardzo inspirujący post Roksano. Dużo ciekawego materiału i przemyśleń. Pozdrawiam serdecznie :)
Bzykajmy się, bzyczmy, jedzmy miodek, bądźmy szczęśliwi i dbajmy o nasze pszczółki :). Gucia chyba lubiłam najbardziej "stare przysłowie pszczół mówi..." :)
Usuń1.Nie znałem żadnej z przedstawionych przez Ciebie książek.
OdpowiedzUsuń2.Każdego roku zaliczam kilka użądleń przez osy, ale jak do tej pory pszczoły mnie oszczędzają 😅
3.Nie wyobrażam sobie w ogóle świata bez pszczół. To musiało by być jakieś koszmarne miejsce strawione wojną nuklearną... 😳😳
4.Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie
Świat, w którym baśń ta dzieje się,
Maleńka pszczółka mieszka w nim
Co wieść chce wśród owadów prym. (ściągnąłem z netu 😅)
O Ty oszuście :P Uważaj na te złośliwe osy.
UsuńPiosenkę z tej bajki w wykonaniu ś.p. Wodeckiego zna chyba każdy, ale ja nie mam aż tak dobrej pamięci by dokończyć to zdanie i musiałem się posiłkować "wujkiem Google" 😉
UsuńPytanie miało właśnie sprawdzić komu mocno utkwiła piosenka w pamięci :)
UsuńMam nadzieję że nie jestem jedynym sklerotykiem wśród komentujących 😉
UsuńSpokojnie niektórzy nawet nie skojarzyli, że to początek z tej piosenki :)
UsuńZapewne młodsze roczniki, bo jednak każdy kto oglądał pszczółkę Maję od razu skojarzy 😉
UsuńNo właśnie chyba nie każdy po tym pierwszym zdaniu z piosenki :P. Ale jakbym zaczęła od: Tę pszczółkę, którą tu widzicie... To by było za proste ;p
UsuńTo prawda 😅
UsuńTo jest naprawdę imponujący przegląd — nie tylko książek i filmów, ale też tego, jak jeden motyw potrafi przewijać się przez zupełnie różne historie i gatunki. Fajnie, że nie zatrzymujesz się na „ładnych obrazkach”, tylko wyciągasz też te mniej wygodne, czasem nawet mroczne strony natury i narracji.
OdpowiedzUsuń1. Które tytuły znam i inne z pszczołami
UsuńZ tych, które wymieniłaś, oczywiście „Pszczółka Maja” i „Film o pszczołach” są najbardziej rozpoznawalne. „Historia pszczół” też przewija się często w dyskusjach książkowych, bo to dość głośny tytuł.
Jeśli chodzi o inne:
„Bee Movie” (2007) – klasyk animacji z Barrym B. Bensonem
„More Than Honey” (2012) – dokument o pszczołach i ich kryzysie
„Killer Bees” (różne produkcje, też dokumentalne i fabularne)
„Queen of the Sun” (2010) – bardzo ciekawy dokument o pszczelarstwie i kryzysie kolonii
2. Użądlenie
Tak, pszczoła raz — i to wystarczy, żeby zapamiętać 😅 Ale osa to już zupełnie inny poziom „charakteru”, zgadzam się.
3. Świat bez pszczół
Krótko: bardzo cichy na początku, a potem coraz bardziej problematyczny. Znikają nie tylko miód i zapylanie, ale cała sieć zależności w przyrodzie. To nie byłby nagły „filmowy koniec świata”, tylko powolne rozjeżdżanie się ekosystemu.
4. „Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie…”
…i czasem pojawia się wtedy, gdy przestajesz go szukać 🙂
Chyba znowu się AI wspomagasz w komentowaniu co nie? ;)
Usuń„Bee Movie” (2007) to właśnie "Film o pszczołach", o którym wspominałam w poście.
4. To początek piosenki Wodeckiego z animacji Pszczółka Maja. Ale to dokończenie jest bardzo prawdziwe ;p
Czarny humor to coś dla mnie. Może kiedyś dokopię się do tej książki.
OdpowiedzUsuńKocham przyrodę, jednak jej prawa są okrutne i nigdy nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że świat jest tak pięknie urządzony ("stworzony"?).
I w Kacie i w Pszczółce Mai trochę czarnego humoru znajdziesz :D.
UsuńOj tak przyroda bywa bardzo okrutna, ale i tak nic nie przebije w tym okrucieństwie człowieka.
W końcu człowiek to też przyroda.
UsuńNo tak ta jej część która zawszła za daleko, w dobrym i złym znaczeniu
UsuńSkąd ty bierzesz pomysły na posty? Super :)
OdpowiedzUsuńHmm z książek, które czytam :)
UsuńPszczółka Maja najlepsza i ten tytuł tylko znam 😊 Kilka razy użądliła mnie pszczoła, ale lekko to przeszłam. 😊 Dziwny byłby świat bez pszczół i tak go sobie wyobrażam. A jeśli chodzi o ostatnie pytanie żeby dokończyć zdanie, to od razu jedna rzecz mi przyszła na myśl:"Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie mój przyszły mąż"😅
OdpowiedzUsuńNo to dokńczmy resztę piosenki z bajki :p
UsuńGdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie
Świat w którym baśń ta dzieje się
Twój cudny książe mieszka w nim
Czy wieść chcesz swoje życie z nim?
Właśnie się ocknęłam, że nie odpowiedziałam na pytania, co niniejszym uzupełniam.
OdpowiedzUsuń1. Które tytuły znasz? Podasz inne, w których występują pszczoły? - "Sekretne życie pszczół", "Pszczoły. Krótki lot w głąb niezwykłych umysłów", "Rój".
2. Użądliła Cię kiedyś pszczoła? Mnie tylko osa :) - Mnie też tylko osa.
3. Jak wyobrażasz sobie świat bez pszczół? - W ogóle sobie nie wyobrażam.
4. Dokończ: "Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie..." - Moje szczęście.
Spora ilość tytułów :) A szczęscie najprawdopodobniej musisz poszukać w sobie :)
UsuńNie ma go tam. Przedwczoraj marzyłam o śmierci.
UsuńRozumiem, znam dobrze ten stan. Wiele się jeszcze może zmienić, choć teraz pewnie tego nie widzisz 🫂
UsuńZnam tylko Pszczółkę Maję.
OdpowiedzUsuńCiekawy przegląd tytułów związanych z pszczołami. Podziwam Twój research :)
CO do drugiego pytania. Owszem, kiedyś usiadłam na osie. Możesz sobie wyobrazić jak to się skończyło - miałam potem "brazylijski" tyłek xD
Aj xD wtedy Ci pewnie nie było do śmiechu
UsuńWow, toż to cała masa ciekawostek!
OdpowiedzUsuń1. Pszczółkę Maję znam, ale pamiętam jak przez mgłę :D Ciesze się, że filmy animowane były bardziej "ugrzecznione" w porównaniu do wersji papierowej :) "Film o pszczołach".. ehh.. powiem tylko tyle, że obejrzałam to jako nastolatka i wielu rzeczy na szczęście nie zauważyłam, ale jak oglądałam niedawno video-recenzję to się łapałam za głowę z niedowierzania, co się tam wyprawia :D
Pozdrawiam serdecznie :)
Wiele jest takich produkcji, które dorosły odbiera zupełnie inaczej niż dziecko :D
UsuńKuźwa, jaki początek. buahhaa
OdpowiedzUsuńPraca, balkon, remont... co mnie ominęło, proszę napisać. :D
Książki uczące szacunku dla przyrody są ogromnie ważne. Wielu ludzi ma się za najważniejszych w całym kosmosie ( totalnie okazujących brak szacunku roślinom i zwierzętom), a takie z nas małe mikroelementy, co już Ci beblałam. No, ale im więcej w tym siedzę, tym bardziej rozumiem, jaka jestem mała i że wszystko jest równie ważne. Aczkolwiek bez ludzi ta ziemia przetrwa, bez natury... Czemu ja o tym piszę...hahaha Do Ciebie się tak pisze, a ja murze oszczędzać ręce. Za dobrze się pisze do Ciebie. :D
Ja chyba nie znam tych filmów... Mój brat czytał Historię pszczół, ale nie podobało mu się...tak, właśnie zapytałam, nie podobało mu się. hehe Każdy ma swój gust, ale oboje kochamy pszczoły. :D Na serio, przecież one takie ważne. Zawsze kiedy sadzę rośliny, a już trochę ich z Madre mamy na balkonie, to myślę o pszczołach i reszcie. W ogóle to się im przyglądam i zastanawiam, jak one widzą świat i że pewnie dla nich wyglądam, jak olbrzym paskuda. haha
Kochana, tulu tulu posyłam do Ciebie i czekam na wieści, co u Ciebie, choć wymagać nie mogę za dużo prywaty, ale może choć ciut. Niech remont idzie super sprawnie. :)))
Jak się wszystko ogarnie to będę się chwalic na blogu. Na razie tylko biegam bez ladu i składu jak kolejna pszczółka na moim balkonie, która uparcie myśli że żółty daszek to kwiatek :p.
UsuńNa pewno nie jesteśmy dla natury ważniejsi od pszczół, a wręcz przeciwnie. Co do książki to ma też swoje wady, więc nie każdemu podejdzie. Oszczędzaj rączki Kochana skoro musisz. Ja Cię wyściskam :*
Nie wiedziałam, że Pszczółka Maja powstała na podstawie zbioru opowiadań i że ma już tyle lat! A co do tego brutalnego tam świata to chyba wyczuwałam go już jako dziecko oglądając bajkę. Niby przyjazna pszczółka, zawsze wszędzie się wciśnie, jakoś sobie poradzi, niby tak sympatycznie... Ale ja czułam, że tam wszędzie czai się niebezpieczeństwo, mrówki mnie przerażały, Tekla też, mimo że ją lubiłam, osy...
OdpowiedzUsuńOj tak pod tą sympatyczną treścią kryło się również całe okrucieństwo świata przyrody. Książka i animacja nie okłamywały dzieci, że wszytko jest piękne i zawsze radosne. To treść, która wiele uczy ale może być trudna dla wrażliwych.
Usuń"Film o pszczołach" ("Bee Movie"--w języku angielskim tytuł to gra słów o podwójnym znaczeniu) oglądałem na Kubie, ale tylko połowę, i po przyjeździe szybko kupiłem DVD i obejrzałem cały film z ogromną przyjemnością!
OdpowiedzUsuńŚwietna animacja dla dorosłego odbiorcy :) chyba bardziej niż dla dzieci ;p
UsuńByłem ze dwa tygodnie temu na kursie o przyrodzie, na wolnym powietrzu w parku, o pszczołach i trzmielach. Także o tym, że za dużo jest uli w niektórych miejscach, a gatunków trzmieli i dzikich pszczół jest sporo.
OdpowiedzUsuńTrzmiele to też jakby pszczoły i też zapylają.
To musiało być ciekawe. Że za dużo uli w niektórych miejach to nie sądziłam.
UsuńZnam tylko film Pszczółka Maja :)
OdpowiedzUsuńA jak wspominasz? :)
Usuń1. Generalnie pszczoły są mi bliskie. Znam: "Pszczółkę Maję", "Bee Movie", "Pszczelarza", "Historię Pszczół" Mai Lunde (ona ma cały kwartet o zmianach w środowisku).
OdpowiedzUsuńDodam dwa tytuły:
Sekretne życie pszczół (Sue Monk Kidd oraz serial "Problem trzech ciał" w którym zniknięcie pszczół jest pewnym symbolem. Bardzo polecam, jest niezwykle interesujący.
2. Faktycznie osy są bardziej złośliwe i bardziej atakują.
3. Ludzie musieliby przejąć pracę pszczół.
4. "Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie
Świat, w którym baśń ta dzieje się"...
Tęsknię za bajkami, które bawiły i edukowały.
Przyjemnej majówki. Pozdrawiam 🤗🫶
To faktycznie sporo tytułów z pszczołami poznałaś <3
Usuń3. U Ciebie jedyna optymistyczna w sumie odpowiedź, że jakoś byśmy sibie poradzili, choć na pewno nie byłoby to łatwe. Warto dbać o pszczółki.
4. Brawo <3
Wzajemnie :) u mnie majówka trochę remontowa :p
Ależ wspaniale mi się to czytało, same ciekawostki podane w bardzo przystępny i interesujący sposób. A odpowiadając na Twoje pytania:
OdpowiedzUsuń1. Znam tylko tę bajkę z dobranocki :)
2. Trzy razy w moim życiu użądliła mnie osa.
3. Trudno sobie wyobrazić świat bez pszczół... myślę, że wszystko obróci się w nicość :(
4. "świat, w którym baśń ta dzieje się" :)
Cieplutkie pozdrowienia dla Ciebie...
Dziękuję Kochana :* Brawo za pamięć słów piosenki <3 a świata bez pszczół mam nadzieję, że nie będziemy musieli poznać.
UsuńAno użądliła, ale dawno temu. Teraz jak lata koło mnie pszczoła to sie jej nie boje i nie chce od razu jej zabic. Chwile "powącha" mnie i odleci.
OdpowiedzUsuńFilm "Pszczelarz" - spoko kino akcji. Tyle widziałem.
Film o pszczolach mnie zainetersowal. Może obejrzę, czasem lubię bajki takie :)
Nie reagując strachem łatwiej uniknąć użądlenia, gwałtownej reakcji pszczoła może się wystraszyć.
UsuńPolecam tę bajkę :D
Ciekawa literatura. Co do pszczół widać różnica nawet w zachowaniu co do os. Pszczoły jak latają to są bardzo skupione na kwiatkach lub czymś co przypomina go . Osy nie sa tak skupione .
OdpowiedzUsuńOj tak widać różnice, osa czasem uparcie krąży wokół człowieka, a pszczółka tylko podleci i ucieka, jak zobaczy, że człowiek kwiatkiem nie jest :P
UsuńCiekawy wpis i tyle ciekawych propozycji z pszczołami w roli głównej:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam słonecznie i życzę kolejnych tylko miłych dni:)
https://spacerem-przez-zycie.blogspot.com
Dziękuję Kochana i wzajmenie :)
UsuńNigdy nie myślałam, ze Pszczółka Maja jest na podstawie ksiazki, Tym mnie bardzo zaciekawiłaś. Postałe książki brzmią też interesująco ale nie wiem czy chiałabym je przeczytać. Odczuwam taką niepewność może zajrzałabym do tego zbioru opowieści: Historia pszczół, która brzmi dla mnie bardziej intrygująco.
OdpowiedzUsuńJak tak zbadać to większość dobrych filmów i bajek okazuje się na podstawie książki. Często niestety mniej znanej. Spróbować zawsze warto, żeby przekonać się, czy książka jest dla Ciebie :)
UsuńKto z nas za dzieciaka nie oglądał Pszczółki Mai? Chyba nie ma takiego dziecka.
OdpowiedzUsuńDo pewnego rocznika na pewno większość oglądała :).
UsuńPszczółka Maja moje dzieciństwo. Film o pszczołach też bardzo lubię. Pszczółkę Maję muszę pokazać mojej czteroletniej córeczce, bo jeszcze nie zna. Poznała już Misia Uszatka, a obecnie poznaje Reksia.
OdpowiedzUsuńWspaniale, że pokazujesz córeczce swoje bajki z dzieciństwa. Podobają jej się? Nowsze bajki też czasem ogląda? Czy starasz się pokazywać właśnie te starsze spokojniejsze treści? :)
UsuńUwielbiam te Twoje posty tematyczne - bez pszczół nie byłoby życia a tym samym nas. Do pracowitej pszczółki też mi daleko i rozumiem, że człowiekowi brakuje czasu na pisanie- też tak ostatnio miałam. Maja Lunde "Historia pszczół" - koniecznie muszę przeczytać tą książkę - bardzo mnie zaciekawiłaś tymi 3 róznymi historiami, które ukrywa na swoich kartach. A Pszczółka Maja była niezawodną kompanką mojego dzieciństwa - uwielbiałama.
OdpowiedzUsuńcieplutko Cię pozdrawiam
Czasu niestety na wszystko brakuje. Nie wiem, gdzie on ucieka. A najchętniej pomarnowałabym go gdzieś na łące, obserwując pszczółki albo czytając :)
UsuńNo niezłą bo masz tą autokorektę, jak ci takie zmiany podpowiada 😁 myślę że chyba każdy z nas wie jak ważne są pszczoły. Teraz uczy się o tym już małe dzieci. Mój Piotruś uwielbia pszczoły. Oglądamy ich pracę w naszym ogrodzie. Sama znam pszczółkę Maję i film o pszczołach 😁 pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńNo dobra, przyznaję to nie autokorekta to ja ;p. Wspaniale, kiedy dziecko już wie jak ważne są pszczółki <3
UsuńOj oj pszczoły i czarny humor. To coś nowego.
OdpowiedzUsuńDopatrzyłam się czarnego humoru w Pszczółce Mai, a to taka nowa bajka nie jest :D
UsuńWitaj, ciekawa książka , ciekawa opowieść. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZachęcam do czytania i również pozdrawiam :)
Usuń