Z losem nie wygrasz, wiedzieli już w starożytnej Grecji
Boski zamysł, przeznaczenie, los. Niezależnie od tego, czy w to wierzymy, na pewno każdy ma świadomość, że nie nad wszystkim mamy kontrolę. Czasem zaplanujemy sobie coś ze wszystkimi szczegółami i wtedy jak na złość wydarzy się coś niespodziewanego. Czasem to "coś" potrafi wszystko zniszczyć, czasem wychodzi nam na dobre. Bywa, że takie zwykłe przypadki doprowadzają nas do jakiegoś niezwykłego momentu w życiu. Wtedy zastanawiamy się, czy właśnie tak miało być? Czy to był mój wybór? Czy to było mi pisane? Nawet nasze zachowania... Niby mamy nad nimi kontrolę, ale emocje w niespodziewanych sytuacjach sprawiają, że i tak postępujemy inaczej, niż byśmy chcieli.
Wracacie do lektur szkolnych? Dziś wracam do tych, które mnie nudziły. Męczyły swoim językiem, bo pisane w formie sztuki, na dodatek w starożytności. Dlaczego ciągle do nich wracamy? Czy faktycznie to o czym pisał Sofokles, jest nadal aktualne?
Cykl tebański
Sofokles "Antygona"
Sofokles "Król Edyp"
Sofokles "Edyp w Kolonie"
Pozycja bardzo dobra i rzetelna, choć nie można powiedzieć, że autor wyczerpał temat. Niektóre rzeczy zostały potraktowane skrótowo. Znajdziemy za to trochę nawiązań do różnych dzieł Sienkiewicza, Słowackiego, Kochanowskiego.
Jak patrzymy na to dziś?
Janusz Głowacki "Antygona w Nowym Jorku"
A jak się sprawa ma w filmach?
Antygona 1961
Tytuł na Filmweb się powtarza, są to jednak filmy, o których słuch często zaginął. Udało mi się wygrzebać starą czarno-białą produkcję, która całkiem pozytywnie mnie zaskoczyła. Ładnie i wzruszająco ukazana treść. Nie mamy tylko dialogów dramatu, a konkretnie ukazane sceny. Dobra gra aktorska. Oczywiście trzeba spojrzeć trochę przez pryzmat czasu, żeby docenić. Niestety nawet tę produkcję trudno już teraz znaleźć a w języku polskim w ogóle.
Antygona 1980 (sztuka teatralna) Jerzy Gruza
Przez chwilę miałam wrażenie, że dostanę uwspółcześnioną wersję tego dramatu. Scenografia dość prosta, przyciemniona scena, większość akcji dzieje się przy jednym stole, od którego czasem wstają współcześnie ubrani aktorzy. W tym również chór, który zagrała jedna osoba. Dialogi przedstawiają znane nam dzieło jednak trochę zmienione, wydaje mi się, że łatwiejsze do zrozumienia.
Doczytałam, że zostało tu wykorzystane tłumaczenie Stanisława Hebanowskiego. Przez to cała adaptacja jest bardziej przystępna. Sztuka pięknie zwraca uwagę na emocje przeżywane przez bohaterów. Polecałabym szczególnie uczniom po przeczytaniu książki.
Antygona 2011
Polski film krótkometrażowy przedstawiający Antygonę w czasach współczesnych. Fragmenty dramatu zostały wplecione we współczesne wydarzenia, aby pokazać ponadczasowość tekstu. Nie wiem, jaka była historia powstania tego filmu, ale scenariusz przypomina jakąś parodię nagraną przez uczniów w ramach pracy domowej. Sorki za spojler, ale prychłam gdy zamknęli Antygonę w garażu. Na plus zasługuje tylko końcóweczka.
Antygona 2019
Tym razem bardzo ciekawe uwspółcześnienie Antygony. Zachowane zostały główne motywy, przesłanie, a nawet imiona, ale została opowiedziana zupełnie inna historia. Osierocone dzieci razem z babcią uciekają z Kabylii do Montrealu, gdzie znajdują schronienie i mają szansę na nowe życie. Wszystko się zmienia kiedy jeden z braci młodej Antygony zostaje oskarżony o handel narkotykami, a drugi ginie z rąk policji. Dziewczyna postanawia poświęcić siebie w walce o sprawiedliwość.
Mamy tutaj bohaterkę, dla której miłość do rodziny i szacunek dla zmarłego są ważniejsze od prawa i jej własnego dobra. Film bardzo dobry i przejmujący, podobała mi się gra aktorska głównej bohaterki. Można by się zastanawiać czy nazwanie tego filmu adaptacją Antygony to nie lekka przesada, jednak samczyki nawiązujące do tragedii Sofoklesa tworzą tu całkiem ciekawy klimat.
Król Edyp 2022 (sztuka teatralna)
Kolejny polski spektakl tym razem Jacka Raginisa-Królikiewicza zrealizowany w Orientarium w Łodzi. Zarówno on jak i Antygona dostępne są na VOD. Tutaj również można zauważyć połączenie starożytności z czasami współczesnymi, jednak wykonanie o wiele bardziej mi się podobało. Piękna gra aktorska i bogata scenografia.
Wszystko dzieje się w starożytności jednak część kostiumów i elementów wystroju wzięte jest z czasów współczesnych. O ile w Antygonie wyglądało to jak pójście na łatwiznę tak tu jak faktycznie ukazuje, że tematyka utworu jest ponadczasowa. Mocne sceny, pełne emocji dialogi, niektóre wyśpiewane tworzą naprawdę piękne dzieło, które myślę, że warto zobaczyć.
Burmistrz Edyp 1996
Króla Edypa podobnie jak Antygonę przenoszono w różne realia. Tutaj mamy wojnę domową w Kolumbii. Podaję to w sumie jako ciekawostkę, bo obejrzałam tylko pobieżnie, gdyż film ten nie jest już zbyt łatwo dostępny i znalazłam go tylko w oryginale po hiszpańsku. Znając jednak historię Edypa, wiele można się domyślić, a parę scen naprawdę mi się podobało.
Król Edyp 1967
Przez chwilę myślałam, że trafiłam na kolejną uwspółcześnioną wersję. Jednak większość filmu dzieje się faktycznie w starożytnej Grecji. Reżyser wpadł na nietuzinkowy pomysł by tylko początek i zakończenie przenieść w nieco inne realia, by ukazać ponadczasowość historii. To nie jedyny nietypowy pomysł na przedstawienie niektórych wątków. Niezwykłe kadry, motywy pozostawione do szerszej interpretacji, robi się poetycko. A jednak mimo iż lubię takie filmy, to momentami dłużył się i mnie męczył. Możliwe, że nie wyciągnęłam z niego wszystkiego wartego uznania.
Na koniec trochę z humorem
Bessatsu Olympia Kyklos
Takiego formatu anime jeszcze nie spotkałam. 24 odcinki, ale każdy trwa tylko po 5 min. Anime można więc bardzo szybko obejrzeć, ale ja je sobie dawkowałam :P. Styl jest dziwny, mamy takie plastelinowe rzeźby, wklejone aktorskie wstawki, nawet trudno nazwać to dalej anime. Dużo się zmienia, wszystko ma być lekko chaotyczne – śmieszne.
Fabuła opowiada o Demetriosie, mężczyźnie żyjącym w starożytnej Grecji, który nie wpasowuje się w klimaty swojego świata. Wyśmiewany za wrażliwość i tchórzostwo nie chce brać udziału w wojnach czy olimpiadach. Przypadkiem zostaje prześniony w czasie do współczesnej Japonii. Szuka tam inspiracji i próbuje przenieść nowe motywy kulturowe do starożytności. Wychodzą z tego oczywiście same komediowe absurdy.
Odcinki krótkie, ale dużo się tam dzieje, wplecione zostaną nawet jakieś ciekawostki, nawiązania historyczne. Króluje jednak głupkowaty humor. Z jednej strony mi się podobało, z drugiej dość szybko mnie zmęczyło.
Brunet wieczorową porą
Rodzinka w końcu wyjeżdża i można w spokoju popracować przy wódeczce. Kto by tam słuchał bredzenia jakiejś wieszczki, która nagle podaje liczby do loterii i przepowiada bohaterowi, że tego wieczoru ktoś zginie z jego ręki. Przepowiednie jednak zaczynają się sprawdzać i wraz ze strachem pojawiają się pomysły jak od przeznaczenia uciec.
Taki polski komediowy Król Edyp na szczęście nie ma tu romansu z matką. Za to jest cała masa absurdalnych i zabawnych sytuacji. Niezłe intrygi, niezłe dialogi i dość zabawna zagadka kryminalna.
R.A. Ciężka "Seksta" i "Szeptyma"
Akcja moich książek może nie dzieje się w starożytnej Grecji, jednak tam również znajdziemy bohaterów próbujących okryć swoje przeznaczenie i czasem z nim walczyć. Czy dopatrzycie się Edypa, który może nie zabija swojego ojca, ale pragnie jego śmierci? A może znajdziecie Antygonę, która próbuje ustanowić własne prawa?
Pytania do Was:






.png)
.png)

To imponujące zestawienie – rzadko spotyka się tak kompleksowe podejście do klasyki, od Sofoklesa po anime i polskie komedie. Bardzo trafnie ujęłaś to, że dorosłość pozwala docenić tragizm postaci, który w szkole często umykał przez barierę językową czy samą formę dramatu.
OdpowiedzUsuńCo do Twoich pytań:
W szkole "Antygona" była dla mnie przede wszystkim starciem dwóch racji, ale dziś widzę w niej głównie studium bezsilności wobec fatum, co jest o wiele bardziej przejmujące.
Z wiekiem coraz częściej wracam do lektur, które kiedyś wydawały mi się nużące – ostatnio do "Lalki", która w dorosłym życiu czyta się niemal jak reportaż o współczesnych ambicjach i rozczarowaniach.
Wątek "Bruneta wieczorową porą" jako polskiego Edypa to świetne spostrzeżenie, teraz będę patrzeć na ten film z zupełnie innej perspektywy.
Widać, że włożyłaś mnóstwo pracy w ten research filmowy i teatralny. Dzięki za te polecenia, zwłaszcza te mniej oczywiste adaptacje.
Widzę, że w końcu trafiłam na interesujący temat dla Ciebie i trochę się rozpisałaś :). Dziękuję za miłe słowa. Ja też na tę i kilka innych lektur spojrzałam inaczej czytając je kolejny raz później. W szkole jednak za duże skupienie, żeby zrozumieć według klucza i pozdawać to co trzeba własne przemyślenia odchodzą gdzieś na bok. Lalce też bym chętnie jeszcze raz się przyjżała :). Brunet nawinął mi się do tego posta zupełnie przypadkiem. byłam w trakcie przygotowywania go i jednocześnie robiłam sobie maraton (rozłożony na dni) polskich komedii. Kiedy doszło do tej od razu złapałam skojarzenie, więc doczepiłam.
Usuń1. nie wierzę w realne istnienie Przeznaczenia... ale przy okazji wiem, że to, iż jesteśmy jednorękimi i jednoocznymi /czyli nigdy do końca skutecznymi, wiesz, o co chodzi/ kowalami naszych losów wcale nie dowodzi istnienia Przeznaczenia... to są wręcz różne tematy...
OdpowiedzUsuń2. ba, bo to raz?... wszystkie koty i większość cipek jest niezwykła... no, ale pamiętajmy o tym, że jeśli myślimy, że coś jest niezwykłe lub nie jest niezwykłe, to takie właśnie jest... możemy sobie wybrać, choć nie każda/y jest do tego zdolna/y...
3. coś było, ale za bardzo nie pamiętam... aczkolwiek mity greckie chętnie konsumowałem niezależnie od programu szkolnego...
4. "Emil, gdzie jesteś?"... nie, nie była to lektura szkolna, ani nawet taka suplementarna... to była książka, którą zupełnym przypadkiem /tak, nie jestem idiotą, więc wierzę w przypadki/ dopadłem bibliotece podstawówki... to jest tak trawiasta książka, że ojej... generalnie chodzi tam o szukanie Emila, który gdzieś się zapodział, ale to, że jest on krokodylem i że nigdzie nie zginął dowiadujemy się na samym końcu... niewiele już z niej pamiętam, więc chcę sobie przypomnieć, ale w necie ni czarneka nie ma jak ją odnaleźć... ale pracuję nad tym... jak sobie przypomnę, że nieźle byłoby...
p.jzns :)
Lubię takie powiedzonko – jeśli chcesz rozbawić Boga, opowiedz Mu o swoich planach.
OdpowiedzUsuńGdzieś tam w górze nasz los został w pewnym sensie zaplanowany, ale na wiele z nich mamy wpływ, bo mamy wolną wolę.
Są też sprawy, którym potrafimy zapobiegać, wystarczy, że zmienimy decyzję. Ale o tym co mogło być, najprawdopodobniej nigdy się nie dowiemy.
Też zaczęłam wracać do lektur, które nie powinny być przeznaczone na zbyt młodą głowę. Wtedy mnie nudziły i męczyły, czytanie ze zrozumieniem ledwo co... a dziś to sama przyjemność.
To co wtedy było trudne, dziś jest banalnie proste.
ja to rozumiem... takie Przeznaczenie Z Grubsza... na przykład: "Będzie wojna, ale kto kogo zabije, to już sam(a) zdecyduj" :)
Usuń