Pomyliliśmy blogi? Czy to Pracownia Kotołaka? Nie, wszystko się zgadza, to R.A. Ciężka mój blog z książkami, filmami, ale także moim życiem i podróżami. Co więc tu robi ten uszyty przeze mnie słodziak? Czy to bóbr? Dlaczego do jasnej cholery ma on skrzydła? Co to ma wspólnego z Kampinoskim Parkiem Narodowym? Czyżby tam żyły latające bobry?
O dziwo wszystko się wyjaśni, albo nie i uznacie, że jestem pojebana. Na szczęście nie tylko ja. Wszystko bowiem zaczęło się od mojej kochanej bratniej duszyczki...
Tak się czochra bobra.
Historia Bobra
AI teraz daje dużo ciekawych możliwości. Pozwala nam tworzyć muzykę, zaśpiewa za nas dowolny tekst. Nawet nie trzeba tekstu pisać, czasem wystarczy definicja z Wikipedii. Przez jakiś czas na Tik-Toku pojawiały się utwory o dzwonach, śmigłach, skałach. W pewnym momencie pojawił się bóbr, ale nie to urocze zwierzątko tylko de Havilland Canada DHC-2 Beaver. Jak tu nie nazwać taki samolot latającym bobrem?
Konto na Tik-Toku już nie istnieje, ale bober niedawno wylądował na YouTubie, więc mogę się z Wami podzielić, abyście lepiej to wszystko zrozumieli.
Scena z filmu Kampinoszczanki:
- Zajebisty ten skrzydlaty bober. Mam ochotę, takiego uszyć. - O chcę! Ile chcesz za takiego bobra? - Jak pomożesz mi z książką, zrobię Ci pluszowego skrzydlatego bobra.
Wszystko miało być tylko żartem, ale umowa została zawarta w chwili, kiedy do Łomianek (uroczego miasteczka koło Kampinoskiego Parku Narodowego) zabrałam ze sobą gotowe dzieło. Tak oto zyskałam najlepszego pomocnika do pracy nad książką. Tylko dzięki niemu kolejna część Seksty - Szeptyma. Niedługo się ukaże. Z tego miejsca, więc dziękuję mojemu Patoksymoronowi ;).
Łomianki. Kampinoski Park Narodowy
Nie będziemy się tu jednak skupiać tylko na pluszowych bobrach, choć one jeszcze do nas wrócą. W dzisiejszym poście chciałbym Wam opowiedzieć o mojej wycieczce, która odbyła się w maju. Praktycznie zaraz po moim powrocie znad morza.
Zrobiło się ciepło, więc ciągnęło mnie ku przyrodzie, na spacery, do lasów. Wybór padł na Kampinoski Park Narodowy. Nocleg znaleźliśmy właśnie w Łomiankach, skąd można było udać się na wspaniałe spacery.
Zaskoczyło mnie, że w łazience była sauna. Co prawda dodatkowo płatna. No i widok pająków w środku skutecznie zniechęcił mnie do skorzystania.
- Żeby skorzystać, trzeba zadzwonić do właściciela.
- To, co dzwonimy o 3 w nocy?
No dobrze, aż tacy złośliwi nie jesteśmy. Były ciekawsze rzeczy do roboty niż sauna o 3 nad ranem.
Ciekawsze trasy można pokonać po drewnianych kładkach, żeby nie niszczyć przyrody.
Po drodze znajdziemy kilka tablic informacyjnych. W tych piaskach chowają się dzikie lwy, więc lepiej nie nadepnąć im na ogon. Poruszamy się tylko po wyznaczonej ścieżce.
A tutaj zimują nietoperze (a może to tak naprawdę latające bobry, tylko się nie przyjrzeli).
Schodzimy po schodkach w dół (nie schodzi się w górę, ale wejść spokojnie można).
Dalej już wędrujemy normalną ścieżką.
Dookoła tylko drzewa, ale jakie niezwykłe.
Chyba jakieś romantyczne spotkania drzew się tu odbywają. A może one tańczą?
Edit. Zapomniałam o tych zdjęciach, a to taki piękny dowód, że było to w maju :)
Na drugi dzień wzięliśmy bobra na spacer. Cały dzień bawiłam bobrem w lesie.
- Trochę dziwnie to brzmi
- Cicho.
- Tamte drzewa poskręcało, a te są jakieś powalone.
- Boberkowi się tutaj spodoba. Lądowanie samolotu.
Pozwoliliśmy mapce, by wyznaczyła nam ciekawą ścieżkę. Droga robiła się coraz to węższa, aż w końcu przed sobą mieliśmy tylko trawę i zagradzające wszytko gałęzie drzew. Więc najprawdopodobniej nie można było już tamtędy iść, mimo wyznaczonej na mapie trasy. Trzeba było poszukać lepszej aplikacji do takich wędrówek. Póki co zwycięża czeska darmowa mapa, choć bezbłędna też nie jest (mogę podać chętnym).
Nie zgubiliśmy się w lesie, spokojnie, mieliśmy przecież bobra jednosilnikowego wielozadaniowego o własnościach krótkiego startu.
Jeśli chodzi o moją książkę, to jeszcze trochę cierpliwości, ale twardo się wzięłam za dopinanie wszystkiego na ostatni guzik. Na pewno wcześniej ukaże się e-book.
Osoby, które jeszcze tego nie zrobiły, zachęcam do przeczytania Seksty. Warto ja również sobie odświeżyć przed sięgnięciem po kolejny tom :).
Tradycyjnie zapraszam również na nowy post w Pracowni Kotołaka. Tam bobra jeszcze nie ma, bo mam większe zaległości niż tutaj :P. A także zachęcam do przeglądania aktualnych ofert moich maskotek na OLX, Allegro, lub Vinted.
Zapraszam również do przesłuchania nowego albumy kolegi (tym razem poważniejsza muzyka i bez współudziału AI ;P)
Właściwie, to sprostuję pominiętą informację - AI niestety powinna w tej sprawie odpowiadać za współudział - w przestępstwie "Okładnictwa". Za bazę do przekazania w naciągany sposób tytułowej "Krawędzi Nadziei" posłużyła grafika wygenerowana na własnym sprzęcie (dla niewtajemniczonych - tak, można pewne rzeczy z tego obszaru robić lokalnie, bez wysyłania żądań przez internet) tj. karcie graficznej pewnego producenta kojarzącego się z zielonym kolorem. Wersja mobilna, z laptopa, więc o odpowiednio niższych parametrach od pełnoprawnej karty z komputerów stacjonarnych. Przejście ze skali szarości w obraz kolorowy uznałem za wygodniejsze do osiągnięcia w GIMPie niż poprzez dopracowany prompt/zapytanie (nadal dzieją się rzeczy niestworzone, choć coraz częściej AI generuje obrazy względnie zgodne z tym, co na obrazie chciałby ujrzeć użytkownik).
Kiepska nawigacja, jak ta która wyprowadziła w krzaki, o czym pisałam w poście :D. Nie no wszystko się zgadza, jesteśmy na dobrym szlaku, książka w końcu też :)
A ja tam się nie zdziwiłam, bo po przeczytaniu Seksty już wiem, że jesteś pozytywnie szalona w taki sposób, który uwielbiam :) I Ty wiesz, że ja czekam na tę drugą część prawie gryząc paznokcie do krwi ? :)
Matko, jak ja kocham letnie posty w listopadzie! Pojebana nie jesteś, kreatywna - na pewno. Myślałam, że pomyliłam blogi, ale w sumie fajnie, że tutaj jest ten bóbr ze skrzydełkami. :) Cudne drzewa i konwalie, wspaniałe fotki! I poza tym, co przeczytałam - jeansy czy spodnie w kwiaty masz boskie i w ogóle świetnie wyglądasz, usciski!
wizyt w Puszczy Kampinoskiej zaliczyłem ileś tam, w końcu jeszcze trzy lata temu miałem tam rzut beretem... najzabawniejsze były październikowe wyprawy na grzyby /na TE grzyby :)/... same TE grzyby nie rosną w lesie, ale na niektórych łąkach, pastwiskach... jednak myśmy znali wiochę w środku Puszczy, gdzie takie grzybowe miejscówki były... zwykle zaczynaliśmy od kursu autobusem do Truskawia, potem się szło przez Puszczę, aż do celu.. potem faza zbierania, za to najlepszy był powrót, zwłaszcza taki, gdy ktoś zjadał porcję grzybów już na miejscu, a najlepszy był taki, gdy kiedyś zjedliśmy wszyscy... ale w końcu zabawa nam się znudziła, ekipa rozproszyła towarzysko i zostały fajne wspominki... obecnie TE grzyby można kupić w sklepie, gotowe zestawy do uprawy w domu, ale to już zupełnie nie ta bajka, bo nie ma w tym wycieczki przez Puszczę, w końcu nie tylko o same TE grzyby nam wtedy chodziło... p.jzns :)
Nowa książka niedługo??? Ooooo jak się cieszę! Na pewno wrócę do Seksty bo była zajebista! Ty też jesteś zajebista i pozytywnie porąbana 😀 Porąbanych też lubią 😆 tak mi kumpel zawsze mówi. Fantastyczna akcja z tym bobrem jest po prostu prześliczny ❤️❤️❤️ To miejsce gdzie byłaś czad. Bardzo dziękuję Ci za to że czytasz stare posty na blogu Kasiny świat o których nawet ja zapomniałam ❤️❤️❤️.
Udało Ci się mnie zaskoczyć i faktycznie myślałam, że się pomyliłam:) ale już wszystko jasne:) Jesteś zakręcona ale bardzo pozytywnie! Jest w Tobie mnóstwo dobrej energii i to jest świetne! Wycieczka ciekawa, trasa z niespodziankami i super fotki! Bóbr bardzo sympatyczny! Idealnie nadaje się na wyprawy plenerowe:) Pozdrawiam:)
Wspaniała relacja, jak zwykle zresztą. Nigdy nie byłam w Kampinoskim Parku Narodowym, lecz gdy czytam o Twoich wyprawach, coraz bardziej mam ochotę przełamywać się i sama jeździć tu i tam.
Musisz z nami gdzieś pojechać :). Sama już tęsknię do kolejnych wypraw, ale nie w takie zimno ;p. Ale jeśli zdecydujesz się na sylwestra, to poznasz Bobra! Przemyśl to!
Takie pogody faktycznie niezbyt dobre na krajoznawcze wycieczki itp., ale jak będzie cieplej, to już inna sprawa. W ten weekend zresztą jedynie wyprawy do komputerowych światów w grach, bo się przyplątało lekkie przeziębienie - lepiej było wypocząć na nowy tydzień. :) /crouschynca
W Kampinoskim Parku Narodowym jeszcze nie byłam, ale to kolejne miejsce, które z pewnością kiedyś odwiedzę :) Swoją drogą uwielbiam Twoje relacje z wycieczek, zarówno tekstowe, jak i zdjęciowe ♡ A bóbr jest przeuroczy i z miejsca wywołuje uśmiech na twarzy :D
What a fun and quirky story! The idea of a flying beaver, especially when linked to a plane, is both amusing and creative. It's a great example of how humor and a little imagination can turn a simple project into something memorable. The connection to Kampinos National Park adds a local touch, and it's lovely how this little plush beaver came to symbolize such a meaningful collaboration for your book project. It’s always great to see how art, humor, and personal connections intertwine in unexpected ways!
I just shared a new post, and I invite you to read: www.melodyjacob.com
W pierwszej chwili pomyślałam, że pomyliły Ci się posty i opublikowałaś tutaj ten co miał iść na pracownię :D ale im głębiej w tekst tym bardziej wiadomo, utwierdziłam się w przekonaniu gdzie jestem :) U niezwykle kreatywnej, zakręconej, pozytywnej czarodziejki! Bober bomba. Niezwykle urocze zwierzę, lekko bajkowe, tajemnicze... i słodkie jak jacieszpierdzielę! Wspaniałe zdjęcia. Powodzenia przy książce Kochana!
Dopiero na tym zdjęciu bobera na pniach dostrzegłam, że te skrzydła to faktycznie skrzydła, a nie uszy. Bober z uszami jak zając? Zresztą, nikomu w rodowód nie będę zaglądać ani pytać, czy mama aby nie była na Erazmusie.
Trzymię kciuki za książkę. Podoba mi się tytuł, nie wiem, o co w nim chodzi, ale mi się podoba :)
Bokiem lepiej widać, że uszka ma na plecach :P. Nie znamy historii tego bobra, czy to krzyżówka z ptakiem, czy po prostu żywy samolot ;D. Poprzednia była Seksa - interwał muzyczny (z którym można mieć różne skojarzenia), kolejnym interwałem jest Septyma, a że będzie mowa tam o szeptach :).
Też wolę wracać myślami do maja, choć pierwszy śnieg, jaki dzisiaj spadł, jest w sumie przyjemniejszy od szarości w poprzednich dniach i trochę mi się humor poprawił :)
To ci dopiero bóbr skrzydlaty :D . Ja bym czegoś podobnego nie wymyśliła, a wyobraźnie przecież jakąś tam mam. Fajna i twórcza wyprawa do Kampinoskiego Parku Narodowego. Co do AI to się przed nią mocno bronię i nie korzystam, jakoś nie mogę się przełamać do tych nowych technologii. Super, że dopinasz swoją nową powieść i że się wkrótce ukaże. Seksta za mną, więc z ochotą sięgnę po Septymę :) . Miłego weekendu Roksano i wszelkiej pomyślności. Buziaczki.
Korzystać można, nie trzeba. Własna twórczość zawsze jest czymś wartościowszym. Jednak przed AI nie uciekniemy. Warto na pewno trochę poznać, choćby po to, żeby odróżniać te twory od rzeczywistości. Dziękuję za miłe słowa :*
Ten latające bober kojarzy mi się z kultową grą Mario- pełno było tam tego typu stworów, aż czasami żałowałam że trzeba je zabić... Jeśli chodzi o AI- jakoś za bardzo nie ogarniam. Może to i dobrze :D Park sobie odpuszczę ze względu na nietoperze, które głównie kojarzą mi się ze wścieklizną... Wiem, są szczepionki ale nie chce mi się denerwować czy siedzieć na zakaźnym... Pozdrawiam
Gra z latającymi bobrami byłaby fajna, ale żeby nie trzeba było ich zabijać! Tak nie można! Nietoperza żadnego w parku nie spotkaliśmy :). Za to często widywałam je w swojej okolicy.
Bobry latają, zwłaszcza te skrzydlate! Zwierzaczek jest nadzwyczaj urodziwy i do tego jak widać zapalony podróżnik. Z przyjemnością przeczytałam relację z Kampinosu a także tę z nad morza. Przy okazji dowiedziałam się jakie atrakcje przybyły w Kołobrzegu od czasu mojego ostatniego pobytu w zamierzchłych latach 90-tych. Serdecznie pozdrawiam!
Najciekawiej jest wrócić do niektórych miast po latach i zobaczyć na własne oczy ile się zmieniło :). Dziękuję za odwiedziny i potwierdzenie przyrodniczej ciekawostki, że bobry faktycznie latają :D
Tak.
OdpowiedzUsuńJako opiekun, potwierdzam.
UsuńPilnuj, żeby bober za dużo przy komputerze nie siedział i wyprowadzaj go na spacery
UsuńWłaściwie, to sprostuję pominiętą informację - AI niestety powinna w tej sprawie odpowiadać za współudział - w przestępstwie "Okładnictwa". Za bazę do przekazania w naciągany sposób tytułowej "Krawędzi Nadziei" posłużyła grafika wygenerowana na własnym sprzęcie (dla niewtajemniczonych - tak, można pewne rzeczy z tego obszaru robić lokalnie, bez wysyłania żądań przez internet) tj. karcie graficznej pewnego producenta kojarzącego się z zielonym kolorem. Wersja mobilna, z laptopa, więc o odpowiednio niższych parametrach od pełnoprawnej karty z komputerów stacjonarnych. Przejście ze skali szarości w obraz kolorowy uznałem za wygodniejsze do osiągnięcia w GIMPie niż poprzez dopracowany prompt/zapytanie (nadal dzieją się rzeczy niestworzone, choć coraz częściej AI generuje obrazy względnie zgodne z tym, co na obrazie chciałby ujrzeć użytkownik).
OdpowiedzUsuńOkładka, muzyka nadal w pełni Twoja. Druga sprawa, że też się trzeba pomęczyć, żeby AI coś porządnego wygenerowało ;p.
UsuńNo ja myślałam, że pomyliłam blogi :D
OdpowiedzUsuńTeraz trzeba na Pracownię ręcznie szytą książkę wrzucić i nikt się nie odnajdzie hihi
UsuńWitaj środkiem listopada
OdpowiedzUsuńI ja zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze trafiłam....
Już czekam na Twoją książkę
Pozdrawiam nadzieją na słońce
Kiepska nawigacja, jak ta która wyprowadziła w krzaki, o czym pisałam w poście :D.
UsuńNie no wszystko się zgadza, jesteśmy na dobrym szlaku, książka w końcu też :)
A ja się nie zdziwiłam, bo jesteś odlotową dziewczyną !
OdpowiedzUsuńKampinos bardzo mi się podoba!
Taką odlotową jak bober? :D
UsuńNawet bardziej, więcej w Tobie fantazji :-)
Usuńjotka
Haha dziękuję :*
UsuńPotrafisz zaskoczyć kochana. Trzymam kciuki za książkę.
OdpowiedzUsuńDziekuję :)
UsuńHahaha, pająki w saunie :D
OdpowiedzUsuńPrzypomniało mi się jak we Włoszech w łazience odkryłam skorpiona xD
Ciekawa jestem Twojej książki
Pozdrawiam serdecznie
Niektóre stworzonka też mają ochotę skorzystać, nie możemy im zabraniać :)
UsuńMiło popatrzeć na wiosnę jesienią :)
OdpowiedzUsuńBóbr cudowny!!!!
Jesienią najchętniej uciekam myślami do wiosny :)
UsuńDziękuję :*
A ja tam się nie zdziwiłam, bo po przeczytaniu Seksty już wiem, że jesteś pozytywnie szalona w taki sposób, który uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńI Ty wiesz, że ja czekam na tę drugą część prawie gryząc paznokcie do krwi ? :)
Aż tak? :). Nie umiem podać konkretnego terminu, ale na pewno już jest bliżej niż dalej :)
UsuńSuper!!!
Usuń<3
UsuńMatko, jak ja kocham letnie posty w listopadzie! Pojebana nie jesteś, kreatywna - na pewno. Myślałam, że pomyliłam blogi, ale w sumie fajnie, że tutaj jest ten bóbr ze skrzydełkami. :) Cudne drzewa i konwalie, wspaniałe fotki!
OdpowiedzUsuńI poza tym, co przeczytałam - jeansy czy spodnie w kwiaty masz boskie i w ogóle świetnie wyglądasz, usciski!
Dziękuję ślicznie, bóbr też chciał na wycieczkę, więc poleciał i do Kampinosa i na drugiego bloga :D
UsuńŚwietny ten bober!😊 Twoje fajne pluszaki mogę oglądać na obu blogach 😀
OdpowiedzUsuńDziękuję <3
Usuńwizyt w Puszczy Kampinoskiej zaliczyłem ileś tam, w końcu jeszcze trzy lata temu miałem tam rzut beretem... najzabawniejsze były październikowe wyprawy na grzyby /na TE grzyby :)/... same TE grzyby nie rosną w lesie, ale na niektórych łąkach, pastwiskach... jednak myśmy znali wiochę w środku Puszczy, gdzie takie grzybowe miejscówki były... zwykle zaczynaliśmy od kursu autobusem do Truskawia, potem się szło przez Puszczę, aż do celu.. potem faza zbierania, za to najlepszy był powrót, zwłaszcza taki, gdy ktoś zjadał porcję grzybów już na miejscu, a najlepszy był taki, gdy kiedyś zjedliśmy wszyscy...
OdpowiedzUsuńale w końcu zabawa nam się znudziła, ekipa rozproszyła towarzysko i zostały fajne wspominki... obecnie TE grzyby można kupić w sklepie, gotowe zestawy do uprawy w domu, ale to już zupełnie nie ta bajka, bo nie ma w tym wycieczki przez Puszczę, w końcu nie tylko o same TE grzyby nam wtedy chodziło...
p.jzns :)
Myśmy byli w maju, więc niestety kurek nie było. Ale za to widzieliśmy latające bobry, więc nie jestem pewna co tam rosło :p
Usuńmy na te szczególne kurki mówiliśmy "krasnale" :D
UsuńNo tak, fajnie mówić, że idzie się do lasu szukać krasnali 😄
UsuńNowa książka niedługo??? Ooooo jak się cieszę! Na pewno wrócę do Seksty bo była zajebista! Ty też jesteś zajebista i pozytywnie porąbana 😀 Porąbanych też lubią 😆 tak mi kumpel zawsze mówi. Fantastyczna akcja z tym bobrem jest po prostu prześliczny ❤️❤️❤️ To miejsce gdzie byłaś czad. Bardzo dziękuję Ci za to że czytasz stare posty na blogu Kasiny świat o których nawet ja zapomniałam ❤️❤️❤️.
OdpowiedzUsuńCieszę się ogromnie, że moje porąbane książki też niektórzy lubią xD. Dziękuje za miłe słowa :*. A na Kasiny Świat chętnie zaglądam :)
UsuńUdało Ci się mnie zaskoczyć i faktycznie myślałam, że się pomyliłam:) ale już wszystko jasne:)
OdpowiedzUsuńJesteś zakręcona ale bardzo pozytywnie! Jest w Tobie mnóstwo dobrej energii i to jest świetne!
Wycieczka ciekawa, trasa z niespodziankami i super fotki!
Bóbr bardzo sympatyczny! Idealnie nadaje się na wyprawy plenerowe:)
Pozdrawiam:)
Już żartowaliśmy sobie, że trzeba założyć Instagrama Bobrowi i pokazać jak zwiedza świat xD
UsuńJak to "żartowaliśmy"? ( ɵ̥̥‸ɵ̥̥)
UsuńAnonimowy Bober
Twój opiekun Ci założy, mówił mi :3
UsuńNo właśnie! Trzeba to pociągnąć dalej i w świat:)
UsuńPatoksymoron bierz się do roboty. Ja już dwa Instagramy prowadę, nie dam rady kolejnego xD
UsuńWspaniała relacja, jak zwykle zresztą. Nigdy nie byłam w Kampinoskim Parku Narodowym, lecz gdy czytam o Twoich wyprawach, coraz bardziej mam ochotę przełamywać się i sama jeździć tu i tam.
OdpowiedzUsuńA bóbr wygląda wprost przeuroczo. :) /crouschynca
Musisz z nami gdzieś pojechać :). Sama już tęsknię do kolejnych wypraw, ale nie w takie zimno ;p.
UsuńAle jeśli zdecydujesz się na sylwestra, to poznasz Bobra! Przemyśl to!
Takie pogody faktycznie niezbyt dobre na krajoznawcze wycieczki itp., ale jak będzie cieplej, to już inna sprawa. W ten weekend zresztą jedynie wyprawy do komputerowych światów w grach, bo się przyplątało lekkie przeziębienie - lepiej było wypocząć na nowy tydzień. :) /crouschynca
UsuńDbaj o siebie :*
UsuńDziękuję. :* Przeziębienie póki co przegnane, ale teraz taka pogoda, że ciągle trzeba uważać, no i zmęczenie często dopada przy takich warunkach.
UsuńZima taka mroźna nie jest ale to też sprzyja zarazkom niestety.
UsuńZainteresowała mnie informacja o książce, nad którą pracujesz. Jestem jej ciekawa. Fajny post :)
OdpowiedzUsuńBędzie to kontynuacja mojej poprzedniej książki "Seksty". Dopracowuję szczegóły wydawnicze już tylko :).
UsuńW Kampinoskim Parku Narodowym jeszcze nie byłam, ale to kolejne miejsce, które z pewnością kiedyś odwiedzę :)
OdpowiedzUsuńSwoją drogą uwielbiam Twoje relacje z wycieczek, zarówno tekstowe, jak i zdjęciowe ♡
A bóbr jest przeuroczy i z miejsca wywołuje uśmiech na twarzy :D
Dziękuję ślicznie. Parki narodowe i krajobrazowe to idealne miejsca, żeby trochę odpocząć od wszystkiego :).
UsuńTak, to prawda! Dla mnie w ogóle obcowanie z naturą to idealny sposób na odpoczynek :)
UsuńDlatego czekam na wiosnę. Oczywiście zimą tez można obcować z naturą, ale jednak jestem zbytnim zmarzluchem, by to w pełni odczuwać :D
UsuńWhat a fun and quirky story! The idea of a flying beaver, especially when linked to a plane, is both amusing and creative. It's a great example of how humor and a little imagination can turn a simple project into something memorable. The connection to Kampinos National Park adds a local touch, and it's lovely how this little plush beaver came to symbolize such a meaningful collaboration for your book project. It’s always great to see how art, humor, and personal connections intertwine in unexpected ways!
OdpowiedzUsuńI just shared a new post, and I invite you to read: www.melodyjacob.com
Thank you <3
UsuńW pierwszej chwili pomyślałam, że pomyliły Ci się posty i opublikowałaś tutaj ten co miał iść na pracownię :D ale im głębiej w tekst tym bardziej wiadomo, utwierdziłam się w przekonaniu gdzie jestem :) U niezwykle kreatywnej, zakręconej, pozytywnej czarodziejki! Bober bomba. Niezwykle urocze zwierzę, lekko bajkowe, tajemnicze... i słodkie jak jacieszpierdzielę! Wspaniałe zdjęcia. Powodzenia przy książce Kochana!
OdpowiedzUsuńWłaśnie chciałam, żebyście mieli takie małe zdziwionko :). Dziękuje Kochana :*
UsuńTak, był element zaskoczenia oj był :D
UsuńNo to się udało :D
UsuńPiękna relacja. Kampinoski Park Narodowy jest niezwykle piękny 🧡.
OdpowiedzUsuńA bobry urocze ;)
Serdecznie pozdrawiam 🤗🧡
Dziękuję <3. O takie miejsca trzeba dbać, bo jaki byłby świat bez natury
UsuńDopiero na tym zdjęciu bobera na pniach dostrzegłam, że te skrzydła to faktycznie skrzydła, a nie uszy. Bober z uszami jak zając? Zresztą, nikomu w rodowód nie będę zaglądać ani pytać, czy mama aby nie była na Erazmusie.
OdpowiedzUsuńTrzymię kciuki za książkę. Podoba mi się tytuł, nie wiem, o co w nim chodzi, ale mi się podoba :)
Bokiem lepiej widać, że uszka ma na plecach :P. Nie znamy historii tego bobra, czy to krzyżówka z ptakiem, czy po prostu żywy samolot ;D.
UsuńPoprzednia była Seksa - interwał muzyczny (z którym można mieć różne skojarzenia), kolejnym interwałem jest Septyma, a że będzie mowa tam o szeptach :).
A bobra chętnie też kiedyś poznam. :)
UsuńCrouschynca? :D Coś mówiłaś, że nie w to miejsce Ci się skomentowało. Przyjedziesz do Kato to poznasz :D
UsuńWitaj, R.A.
OdpowiedzUsuńFutrzak przeuroczy:)
Wspomnienia majowe zaś tym przyjemniej mi się oglądało, że za oknem ohyzda przymroźna dziś się uaktywniła:)
Pozdrawiam:)
Też wolę wracać myślami do maja, choć pierwszy śnieg, jaki dzisiaj spadł, jest w sumie przyjemniejszy od szarości w poprzednich dniach i trochę mi się humor poprawił :)
UsuńPiękny ten park . Muszę się tam kiedyś wybrać . Uroczy Bóbr 🦫
OdpowiedzUsuńDziękuję :) A kontakt z naturą zawsze dobry :)
UsuńNajlepszy dla zdrowia
UsuńDokładnie, chociaż przy takiej pogodzie jak jest teraz to też różnie bywa :P
UsuńTo ci dopiero bóbr skrzydlaty :D . Ja bym czegoś podobnego nie wymyśliła, a wyobraźnie przecież jakąś tam mam. Fajna i twórcza wyprawa do Kampinoskiego Parku Narodowego. Co do AI to się przed nią mocno bronię i nie korzystam, jakoś nie mogę się przełamać do tych nowych technologii. Super, że dopinasz swoją nową powieść i że się wkrótce ukaże. Seksta za mną, więc z ochotą sięgnę po Septymę :) . Miłego weekendu Roksano i wszelkiej pomyślności. Buziaczki.
OdpowiedzUsuńKorzystać można, nie trzeba. Własna twórczość zawsze jest czymś wartościowszym. Jednak przed AI nie uciekniemy. Warto na pewno trochę poznać, choćby po to, żeby odróżniać te twory od rzeczywistości.
UsuńDziękuję za miłe słowa :*
Ten latające bober kojarzy mi się z kultową grą Mario- pełno było tam tego typu stworów, aż czasami żałowałam że trzeba je zabić...
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o AI- jakoś za bardzo nie ogarniam. Może to i dobrze :D
Park sobie odpuszczę ze względu na nietoperze, które głównie kojarzą mi się ze wścieklizną...
Wiem, są szczepionki ale nie chce mi się denerwować czy siedzieć na zakaźnym...
Pozdrawiam
Gra z latającymi bobrami byłaby fajna, ale żeby nie trzeba było ich zabijać! Tak nie można!
UsuńNietoperza żadnego w parku nie spotkaliśmy :). Za to często widywałam je w swojej okolicy.
Bardzo zadowolone mają pyszczki te latające bobry.😄
OdpowiedzUsuńBober trafił w dobre ręce, to zadowolony :D
UsuńAle fajny ten bóbr, a Kampinoski Park Narodowy jest piękny:)
OdpowiedzUsuńA wiesz, że czeska darmowa mapa już niebawem ma być płatna?
Pozdrawiam:)
Wiem niestety. Organic maps polecam, póki co bezpłatna. Jak długo zobaczymy.
UsuńBobry latają, zwłaszcza te skrzydlate! Zwierzaczek jest nadzwyczaj urodziwy i do tego jak widać zapalony podróżnik. Z przyjemnością przeczytałam relację z Kampinosu a także tę z nad morza. Przy okazji dowiedziałam się jakie atrakcje przybyły w Kołobrzegu od czasu mojego ostatniego pobytu w zamierzchłych latach 90-tych. Serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNajciekawiej jest wrócić do niektórych miast po latach i zobaczyć na własne oczy ile się zmieniło :). Dziękuję za odwiedziny i potwierdzenie przyrodniczej ciekawostki, że bobry faktycznie latają :D
UsuńPyszczek sympatyczny, pomysł niezwykły, zdjęcia ciekawe.
OdpowiedzUsuńDziękuję :3
UsuńŚwietny ten bóbr, bardzo mi się podoba! Relacja również, zdjęcia są super! ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) <3
Usuń