To miasto widziało mnie nago?
Chciałabym Was dziś zaprosić do mojego małego miasteczka. Już w jednym z poprzednich postów zapytałam, czy ktokolwiek wie, gdzie ono leży. Kiedyś ktoś bardzo wypytywał, a jak się okazało, nie wiedział nawet, gdzie leży Opole... Więc jak tu wyjaśnić.
To małe miasteczko, dla pytającego o Opole to pewnie w ogóle wieś. Fajnie w takim mieszkać co nie? Są sklepy, szkoły, poczty itp., a jednocześnie cisza, spokój...
Heh zasypiam przy dźwiękach przejeżdżających tirów z jednej z trzech firm transportowych. Można wpatrywać się w okno i zamiast baranów liczyć tiry. Albo mierzyć odległość w mijanych samochodach ciężarowych.
Ale ciągle to nie wielkie miasto. Otwieram okno, żeby wywietrzyć mieszkanie po przypaleniu garnka i jak nie doleci zapach gnojówki, to na pewno palonych w piecach śmieci. Czujnik pokaże jakość powietrza bardzo dobrą. Więc uśmiecham się do zielonego światełka, ustawionego chyba w dobrym miejscu i idę na spacer.
Czasem towarzyszy mi jakiś piesek. Nie wiem czyj, ale chętnie za mną drepta. Przy mnie się wyróżni, a ja mam nadzieję, że nikt nie zwróci uwagi, bo nie mam woreczka. Czemu mam mieć woreczek, jak nie mam psa? Tylko kto mi uwierzy, skoro pies merda ogonem i idzie dokładnie tam gdzie ja?
Ogólnie jest tu bezpiecznie. Kiedyś chodziły plotki, że ktoś podejrzany szwenda się po zmroku, ale okazało się, że chodzi o mnie.
Wszyscy się tu znają, każdy o każdym wie więcej niż on sam. Myślałam, że mnie też to dotyczy. Jednak najpierw w parku zaczepił mnie starszy pan i wmawiał mi, że nie jestem stąd, bo on zna tu każdego a mnie nie. Po tej rozmowie zwątpiłam, czy tu mieszkam od urodzenia, czy w ogóle istnieję. Ostatnio też zostałam przedstawiona jako ta pani, co szyje maskotki i wydała książki. Jest stąd, jest nasza, ale nikt jej nie zna. Nikt? Pasuje mi to.
A czy Tobie to Głogówku pasuje, że nikt nie wie, gdzie leżysz. Nikt nie wie, że w czasie potopu szwedzkiego byłeś przez chwilę stolicą Polski. Ukrywał się tu Jan Kazimierz. Przebywał tu także Ludwik van Beethoven. Masz piękne zabytki, które popadają w ruinę i piękną zapomnianą historię.
To nie tak, że nikt mnie nie zna. Przecież to miasto mnie zna. Widziało, jak stawiam pierwsze kroki, słyszało moje pierwsze słowa. Tu odniosłam każdy drobny sukces i każdą porażkę.
To miasto zna bardzo dobrze mój śmiech i widziało każdą łzę To miasto widziało mnie nago. Nie wiem, czy sąsiad też, bo chyba okna nie zasłoniłam.
Wie, jaką byłam cichutką nieśmiałą dziewczynką. Często samotną i zagubioną. Widziało, jak żarliwie się modliłam i jak zataczałam, próbując pijana wrócić do domu.
Wie, jak nie radziłam sobie w każdej kolejnej pracy i przyprowadzałam kolejnego faceta. Nie wiem, czy mi współczuło w duchu, czy wyzywało od dziwek i nieudaczników.
Widziało, jak nie potrafię jechać rowerem. Potem samochodem i wywracam się na łyżwach.
Siadywałam na ławce w parku i szeptałam gorące prośby, wpatrując się w jedno drzewo, jakby to był mój jedyny Bóg, bo tylko to dawało mi poczucie, że mogę coś zrobić w sytuacjach bezsilności.
To miasto widziało moje wesele, małżeństwo i zaróżowiło niebo, kiedy wszystko się skończyło. Nie mam przed nim tajemnic. Nic nie potrafię ukryć.
Myślałam, że znam je tak dobrze, jak ono mnie i że siebie nie lubimy za bardzo. Uciekałam pociągami, by na chwile się stad wynieść i wracałam niechętnie.
Nie mieliśmy wtedy auta, prawka. Zostaliśmy tu dla kota, odcięci od świata, z motorkiem w d... nogach, czekając na przesiadki i biegając pieszo. Ja bez pracy. On na zdalnej. Tu było taniej.
Pierwszy tir, drugi tir, trzeci... Dobranoc
Jeśli ktoś z Głogówka to czyta i rozpoznał tu swoje dzieła, niech wie, że podziwiam go całym sercem.
Przedstawiłam to miasto od strony tej mniej znanej, ale jest tu też wiele turystycznych miejsc z ciekawą historią, które warto odwiedzić.
Pozdrawiam wszystkich pracowników firm transportowych pomagających w rozwoju naszych okolic. Głogówek to piękne spokojne miasto. No i te daniele to najpiękniejsze "mini zoo" które kocham odwiedzać :)
Zapraszam na Pracownię Kotołaka i zachęcam do zakupu moich książek. E-booka chętnie wyślę w zamian za opinię w sieci :)















































Ależ sympatycznie napisałaś o swoim grajdołku, aż chce się tam zamieszkać, no i z Tobą jako sąsiadką:-)
OdpowiedzUsuń