sobota, 29 marca 2025

Zawsze słuchaj szeptu serca... R.A. Ciężka "Szeptyma"

Już parę razy chwaliłam się, że wydałam drugą część "Seksty". Miałam napisać o niej coś więcej, ale  podchodziłam do tego jak pies do jeża. Nie lubię pisać o własnych książkach. Nie lubię o nich mówić, brakuje mi słów, kiedy mam opowiedzieć, o czym są. Znacznie łatwiej mi opisywać dzieła innych autorów. 

Ostatnio było mnie mniej w sieci, nie wszystkie blogi udało mi się odwiedzić. Ten post miał się pojawić wcześniej — w moje urodziny — i wyglądać trochę inaczej. 22 marca skończyłam 32 lata. W tym miesiącu miałam mało dostępu do internetu. Siedziałam tylko na mobilnym. Praktycznie dalej siedzę. W moim życiu zmieniło się... Wszystko?

Zmiany zapowiadały się  od dawna. Właściwie sama powinnam je rozpocząć, zawsze się jednak bałam. Teraz też czułam strach, pomieszany z ulgą, smutek, zmieszany z radością. Chęć do walki zmieszaną z chęcią zniknięcia z tego świata, w którym tak bardzo się nie odnajduję. 

Mieliście tak, że jakaś książka wpadła Wam w ręce o odpowiedniej porze? Bez znaczenia, czy było to cudne dzieło literatury światowej, czy nowopowstały debit, coś mało ambitnego i kiepsko napisanego, a jednak... Cała treść, a może tylko przesłanie, jakiś fragment, dialog trafnie określał sytuację, w jakiej się znajdowaliście. Dał podpowiedź, ukojenie, albo po prostu poczucie, że nie jesteśmy sami z takimi problemami, choć to tylko zmyślona książka. 

Dziś patrzę inaczej na "Szeptymę", która nie jest doskonała. Moja druga powieść, ale ciągle jestem jak debiutantka. Powstała już dawno, ale wydanie jej rozciągnęło się w czasie. A dopiero teraz kilka miesięcy po jej ukazaniu się zaczęłam sama rozumieć swój własny tekst. 


Literatura, filmy, artykuły w internecie, ludzie starają się nam wmawiać, że możemy wszytko. Wystarczy tylko chcieć. Za wszelką cenę powinniśmy się nie poddawać i dążyć do szczęścia. Zawsze mnie to denerwowało. Nie możemy wszystkiego. 

Każdy z nas ma swoje ograniczenia fizyczne, psychiczne. Czasem świat nas ogranicza, dość często pieniądze i społeczeństwo, choć momentami mogą być to tylko pozory. Na pewno ogranicza nas czas, dla każdego doba trwa tyle samo. Nie zawsze możemy ją w pełni wykorzystać. Czasem się wypalamy, potrzebujemy regeneracji, a nawet kompletnego odpuszczenia, gdy droga do marzeń nas wyniszcza. Czasem nawet nie zaczniemy, hamuje nas strach, a może po prostu brak wiedzy, od czego zacząć. Historie znanych ludzi pokazują nam, że to wszystko jest do pokonania. Nie o każdym z nas jednak napiszą książkę. Możemy czasem nie dawać rady, ale czy to znaczy, że jesteśmy gorsi? A może po prostu jesteśmy tak naprawdę ludzcy.


Członkowie Seksty próbują odnaleźć siebie po wszystkim, co wydarzyło się w pierwszej części. Tym razem oddałam głos najbliższym Michała, który był głównym bohaterem "Seksty". Dowiemy się, co działo się dalej z Jagodą. Tu nie będę za dużo pisała, by nie zdradzić szczegółów pierwszej części. Zerkniemy lekko w duszę Kamila, ale więcej zatrzymamy się przy Karolu niepełnosprawnym właścicielu wydawnictwa, w którym pracowali nasi bohaterowie. Chciałam ukazać człowieczeństwo tej silnej, czasem złośliwej, postaci, która twardo stąpa po ziemi niestety tylko w przenośni. 
Głównie jednak skupiłam się Wiktorii, zepchniętej przez brata na drugi plan. Mimowolnie naśladując jego zachowanie,  mając w nim i w ojcu autorytet i nie mogąc dogadać się z własną matką, próbuje odnaleźć własną melodię w tej muzycznej powieści. Przypadkiem trafia na osobę, która irytuje ją swoimi lękami i niepewnością. O dziwo jednak właśnie ta osoba, potrafi ją zrozumieć. 

Parę razy na blogu wspominałam, że mam fobię społeczną. Do ludzi przyzwyczajam się powoli, nim zacznę z nimi swobodnie rozmawiać. Czuję się nieporadna i oceniana podczas prostych czynności. Nie mogłam przez to znaleźć pracy, zrezygnowałam z możliwości spotkań autorskich i wielu rzeczy, które pewnie sprawiłyby mi radość. Przez to też nie umiałam zmienić niczego w życiu. 



Brak szczęścia jednak niszczył mnie od środka. Przez to często krzywdziłam siebie i innych, z czego dumna nie jestem. Wiedziałam, jak można wszystko zmienić, ale nie potrafiłam. Potrzebowałam "czegoś" co mnie do tego zmusi. 


Zamiast pisać o książce, znów wyjechałam z prywatą. Możliwe, że nadal nie będzie mnie za dużo na blogach. Zobaczymy, jak się ułoży. Z wyjazdów zaplanowanych musiałam zrezygnować. Jednak wcale mnie to nie martwi. Mój świat był ruiną, która w końcu się posypała, ale nie martwcie się o mnie. Jestem szczęśliwa, budując ją na nowo. Nie jestem w tym sama.

Każdy znajdzie wsparcie jeśli tylko się rozejrzy. Nie musimy być idealni i zawsze sobie radzić. Możemy, zamiast tego otworzyć serce. Czasem dostaniemy i za to po tyłku, ale jeśli będziemy odpowiednio cierpliwi, zobaczymy, że opłaca się to jak nic innego. Wtedy łatwiej jest próbować, po prostu próbować, wybaczając sobie błędy.


Walczyłam o wydanie tej książki. Potrzebna mi jednak była własna determinacja i pomoc innych ludzi. Teraz jest tak samo. 

Pozdrawiam cieplutko Kochani. Może ten wpis jest chaotyczny, więc niech każdy z Was wyniesie z niego, ile chce. Ja chciałam Wam przekazać, tylko żebyście zawsze słuchali szeptów Waszego serca. Ono się nieustannie dopomina o swoje. Czasem są to nierozsądne rzeczy, które niektórzy nie zaakceptują, ale inni nie są Wami. Akceptujmy nasze słabości, nim zaczniemy z nimi walczyć. Z niektórymi nawet nie musimy, niektóre sprawiają, że jesteśmy po prostu sobą i mamy swoją wrażliwość. Każdy z nas jest wyjątkowy.  



Zainteresowanych zapraszam po informacje do zakładki SEKSTA I SZEPTYMA. Zapraszam także na Pracowanię Kotołaka



26 komentarzy:

  1. Choć zabrzmi to dosyć paradoksalnie, to dzięki chorobie i ciężkim doświadczeniem zdrowotnym nauczyłam się akceptować swoje słabości i jestem za to bardzo wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś wspaniałą osobą i żadne słabości ani choroby tego nie zmienią :). Przytulam!

      Usuń
  2. Dobrze wiem, że trudno jest chwalić samego siebie. Ale czasem trzeba, tak jak teraz Ty to robisz.
    Najlepsze życzenia urodzinowe
    Pozdrawiam serdecznie końcówką marca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wiem, czy się chwalę, czy po prostu zaczynam akceptować, ale tak w końcu trzeba. Dziękuję Kochana :*

      Usuń
  3. nie umiem pisać recenzji, chociaż początki miałem dobre, bo jedyną czwórkę (skala 2 - 5) z polaka za wypracowanie dostałem właśnie ze recenzję, sztuki teatralnej zresztą... aha, była jeszcze druga, koncertu zresztą, ale nie podobała się zleceniodawcy, bo zjebałem kapelę main event i wychwalałem jeden z suportów...
    tak więc nie zrecenzjonuję "S(z)eptymy", bo jak wyżej... tak w ogóle, to chcę jeszcze do niej wrócić, bo niektóre fragmenty czytałem w okolicznościach mało sprzyjających uważnej lekturze, więc chcę to poprawić...
    czekaj!... co ja napisałem?... "chcę jeszcze do niej wrócić"... może być taka recenzja?...
    ...
    tiaaa... lęk to bardzo dziwne coś... ludzie wymyślają sobie jakieś urojone, fikcyjne zagrożenia po to tylko, by ich się bać niczym realnych i przy okazji nękać otoczenie... co ciekawe, wcale się przy tym dobrze nie bawią...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczere, krótkie opinie czasem są lepsze od niektórych recenzji pisanych pod zleceniodawcę ;).
      Urojenia to ogółem coś, co nie przynosi pożytku, ale niestety trudno czasem nad tym zapanować. Wsparcie, małe kroki do przodu, czasem leki, no i świadomość właśnie tego co powiedziałeś, są dość pomocne, ale nie od razu wszystko rozwiązują.

      Usuń
  4. Cieszę się, że dobrze sie zadziało w Twoim życiu i jesteś szczęśliwa budując coś nowego. Czasem musi sie zawalić. Trzymam kciuki za Ciebie i posyłam ciepłe mysli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak. Mogę nawet powiedzieć, że potrzebowałam kopniaka, żeby się otrząsnąć :). Dziękuję :*

      Usuń
  5. Mało konkretów, więc trudno cokolwiek napisać.
    Jeśli dzieje się dobrze i serce na swoim miejscu, to cieszę się razem z Tobą.
    Serca słuchać niełatwo, czasem brak odwagi lub motywacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, nie chcę za dużo się rozpisywać na blogu, choć zawsze można napisać do mnie prywatnie.
      Słuchanie serca wymaga dużej ilości odwagi i motywacji, ale warto. Właśnie się o tym przekonuję.

      Usuń
  6. Jesteś piękną kobietą o intrygującym spojrzeniu i talencie literackim! I nie tylko z okazji minionych urodzin, ale także dlatego, że budujesz swój świat na nowo, życzę Ci wielu dobrych i życzliwych ludzi wokół oraz dużo siły i wytrwałości, by to co zbudujesz dało Ci szczęście i spełnienie!
    Pozdrawiam najcieplej... Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana :*. Te słowa dużo dla mnie znaczą :)

      Usuń
  7. Cieszę się, że Szeptyma w końcu wyszła. To się liczy. Jesteś odważna tak czy siak i podziwiam Cię za to. Na pewno w końcu ją zamówię. Zapowiada się ciekawie. Życie wymaga od nas odwagi, bardzo dużej odwagi. Ja nie potrafię pisać recenzji. W szkole zawsze na tym ległam, gdy trzeba było pisać recenzję filmu lub lektury, bo nie umiałam się trzymać w normie. Tak mi już zostało. Ściskam Cię najserdeczniej Roksi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodź poza normy i schematy i pisz po prostu, co czujesz po przeczytaniu książki czy obejrzeniu filmu. To dla twórcy znaczy dużo więcej :).
      Życie wymaga odwagi, a najodważniejsi są ci, którzy się boją a mimo wszystko próbują :)

      Usuń
  8. Kochana, przede wszystkim spóźnione, ale najlepsze i najcieplejsze życzenia urodzinowe ❤️
    Żyj pełnią życia, spełniaj marzenia, podróżuj, doświadczaj, czerp garściami z obfitości świata i niech Ci będzie jak najpiękniej! 😘
    A nawiązując do tego, co napisałaś, to ja też nie umiem pisać o swoich dokonaniach, więc doskonale Cię rozumiem. Niemniej jednak warto doceniać siebie, a Ty masz ku temu niemałe powody. Z całego serca gratuluję wydania drugiej powieści! 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana :*. Krytykowanie siebie szło mi perfekcyjnie, więc wystarczy tylko to odwrócić i popadnę w samouwielbienie :D.

      Usuń
  9. Jestem przekonana, że w naszym życiu dzieje się wiele rzeczy, które mają właśnie swój czas i miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że ludzie , którzy mają różne ograniczenia potrafią napisać coś naprawdę interesującego. Pisanie wydobywa emocje z zakamarków duszy, te emocje, o których się nie mówi. Emocje, które targają wnętrzem.
    Moja bratanica ma (brrr..), bogatą przeszłość. Pisze w ramach terapii. Tam, to dopiero hulają emocje. Całe moje życie można by zebrać i nie znalazło by się tyle skrajności.
    Urodzinowej weny twórczej, sporej kasy za książkę, niesamowitych pomysłów I dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama po sobie zauważyłam, że w emocjach dobrze mi się pisze, nawet kiedy te emocje bywają trudne. Dlatego też prowadzę pamiętnik od najmłodszych lat.
      Chętnie bym przeczytała coś od Twojej bratanicy. Mam nadzieję, że wszytko u niej dobrze, że poradzi sobie z trudną przeszłością i będzie z niej wspaniała pisarka. Pozdrawiam ją i Ciebie serdecznie i uściski ślę.

      Usuń
  11. Moja kochana, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
    A pamiętasz, że ja "Szeptymę" chciałam?
    Wprawdzie musiałabym jeszcze raz przeczytać pierwszą część, bo już sporo szczegółów mi uciekło, ale przeczytam, nie ma problemu :)
    Mocno Cię ściskam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jeszcze dużo egzemplarzy "Szeptymy" czeka :). Też lubię sobie odświeżyć poprzednie części kiedy sięgam po kolejny tom jakiejś serii po czasie :).

      Usuń
  12. Przede wszystko gratuluje wydania książki . Ograniczeni bywają gorzej jak tym ograniczeniami jesteśmy my sami . Bo wtedy blokujemy się na całego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*. Najwięcej ograniczeń jest właśnie w nas. Niektóre łatwiej inne trudniej przeskoczyć, jeszcze inne czasem trzeba zaakceptować. Najważniejsze jednak po prostu zaakceptować siebie :).

      Usuń
  13. No właśnie, każdy musi przejść własną drogę i znaleźć szczęście na własną rękę, bo nikt życia za nas nie przeżyje. Czasem właśnie ta drogą stanowi największą wartość, najwięcej uczy, otwiera oczy na pewne sprawy, pozwala zrozumieć więcej. Wszystkiego dobrego z okazji urodzin :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Trzeba przejść przez swoje słabości, porażki, czasem trzeba się poddać, żeby za chwilę znowu stanąć do walki. To wszystko jest częścią życia, wszystko jest ok :). Dziękuję za życzenia i również pozdrawiam :*

      Usuń

Seksta

Jeśli jesteś zainteresowany wersją papierową napisz do mnie na raciezka@gmail.com

nakanapie


Przeczytane (151)
Pióropusz Książę Czarnych Sal I nie było już nikogo Fatalny dzień Gwiezdny pył Rzeczy ulotne. Cuda i zmyślenia
@roxana93